Po początkowych sukcesach Unii Europejskiej i zachłyśnięciem się ideą federalnej Europy, Stary Kontynent zaczyna powoli, acz nieubłaganie wracać do swojej naturalnej postaci. Naturalnej czyli jakiej? W przypadku Europy jest to postępująca regionalizacja.
Nie mamy co się oszukiwać, uwarunkowania kulturowe Europy, szczególnie tej protestanckiej, sprawiają, że w naszych społeczeństwa króluje indywidualizm, który nie sprzyja tworzeniu silnego państwa centralnego. To właśnie ten indywidualizm prowadzi do europejskich separatyzmów: szkockiego, baskijskiego czy katalońskiego. Sytuacja taka rodzi pytania o rolę państwa centralnego. Jaką część budżetu przeznaczyć na szczeble centralne, a jaką na jednostki terytorialne? Jak scedować kompetencje? To bez wątpienia trudne pytania. Logika wskazuje na decentralizację, bo to osoby znajdujące się najbliżej problemu najefektywniej go rozwiążą. Przecież to właśnie taka decentralizacja jest przyczyną ogromnej przewagi Amazona nad innymi operatorami logistycznymi1. Z drugiej strony, już słyszę głosy osób popierających centralizację. Przecież niepodważalną rolę w państwach odgrywa armia, która musi być finansowana i koordynowana ze szczebla centralnego. Na podobnej zasadzie działa dyplomacja! Ale czy na pewno?
Dobrym pretekstem do rozważań na ten temat są działania marszałka województwa Lubelskiego, który ma ewidentną smykałkę do prowadzenia polityki zagranicznej. Patrząc na jego sukcesy, czasami żałuję, że nie ma go w rządzie. Nie tylko przyjmuje on kolejnych ambasadorów, ale potrafi także nawiązać współpracę międzynarodową. I to jaką. Pierwszym przykładem są niedoceniane przez rząd w Warszawie Chiny. O Chińskiej inwestycji w Małaszewiczach, marszałek opowiadał chińskiej telewizji, a jego wywiad będzie miał oglądalność na poziomie bagatela 1,3 mld (co by Sikorski oddał za takie statystyki…). To właśnie Lubelszczyzna staje się dla Chin głównym partnerem, bo to tędy chcą poprowadzić swój Nowy Jedwabny Szlak. Ale marszałek Sławomir Sosnowski nie poprzestaje na tych relacjach…
31.07 odbyło się w Lublinie Polsko-Indyjskie Seminarium Biznesowe. Trzeba tu oddać honor ministrowi Piechocińskiemu, dzięki którem do spotkania doszło. Jednakże przedstawiciele indyjskiego stanu Pendżab i Lubelszczyzny, więcej rządu nie potrzebują. Wygląda na to, że współpraca Lublina z Pendżabem może obu stronom przynieść same korzyści. Pendżab podobnie jak Lubelszczyzna jest regionem rolniczym. Problemem nie jest tam nieodpowiednia produkcja żywności, ale to, że Hindusi nie potrafią jej skutecznie przetwarzać, co powoduje ogromne straty. I tu pojawia się okno możliwości dla naszych przedsiębiorców.
Celowo nie kończę wpisu konkluzją, bo chciałbym poprosić Was o opinię. Jak myślicie korzystniejsza jest centralizacja, czy decentralizacja państwa? Czy podobają Wam się inicjatywy urzędu marszałkowskiego?
1. W Amazonie każdy może zgłosić swój pomysł na innowację. I to właśnie te oddolne inicjatywy najlepiej optymalizują proces dostarczania przesyłek.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)