-
Sprawa angielskiego obywatelstwa Sikorskiego - kompletny niewypał. Sikorski udowodnił Lisowi niekompetencję i brak merytorycznego przygotowania. Jeżeli pan Lis jest mistrzem politycznego wywiadu w TVP to mam sporo szczęścia, że czeladników nie widziałem ;–)
-
Medialne cytowanie wypowiedzi posła z Bilgoraju, który jak wiadomo Radka nie lubi, a Bronka i owszem. Specjalnie zachowuję styl pisowni, jakże nagminny ostatnio w mediach i blogach przychylnych opozycji, a zerżnięty żywcem z bloga wspomnianego posła. Opozycja podpierająca się wypowiedziami i stylem znienawidzonego Palikota aby ukazać bałagan i niezgodę w PO. Tego jeszcze nie było.
-
Rozpaczliwe przedstawianie prawyborów jako cyrku z małpami. Z tym można by się nawet zgodzić ale nie można zapominać, że ludzie (czytaj wyborcy) zarówno małpy jak i cyrk lubią.
-
Rzekome sabotowanie przez MSZ prezydenckiej delegacji na obchody w Katyniu – patrz pt.1. Aż mi żal niektórych polityków, dziennikarzy i blogerów, którzy skuszeni z pozoru łatwym kąskiem wylali morze łez i atramentu, a tu nic. Plan prezydenckiej wizyty wędruje wytyczonymi dyplomatycznymi kanałami, a wojny jak nie było tak nie ma. Wielki plus dla kancelarii prezydenta, która przez cały czas zachowała stoicki spokój.
-
MyPis pozostawiam na razie bez oceny. Chwilowo wygląda to śmieszno-tragicznie ale może się jeszcze rozkręcić. Niewątpliwie tragiczny start i jeszcze gorsza kontynuacja. Może PiS wreszcie się nauczy, że zapowiadać coś nowego i wystrzałowego można dopiero w momencie gdy wszystko zapięte jest na ostatni guzik. W przeciwnym wypadku jest to największy pijarowy „grzech“ jaki można popełnić.
-
Nagłaśnianie protestu „mieszkańców Krakowa“ w sprawie honorowego obywatelstwa miasta dla Lecha Kaczyńskiego. Jedyne co mogę napisać to to, że niezależnie od tego kto organizował ten protest, krakowscy rajcy nieszczególnie się panu Prezydentowi przysłużyli. Kilku młodziaków z młodzieżówki PO załatwiło tanim kosztem doświadczonych i otrzaskanych w niejednym boju zawodowych polityków. Żenada.
-
Najnowszy biuletyn IPN w którym autor twierdzi, (opierając się miedzy innymi na dokumentach STASI), że Kiszczak byl nie tylko mentorem Jaruzelskiego w Informacji Wojskowej zaraz po wojnie, ale także uratował jego karierę na początku lat pięćdziesiątych. Czy to odwróci uwagę od prawyborów? Śmiem wątpić. Ani rewelacja szokująca, ani osoby już takie ciekawe. To taka raczej sensacja z lamusa dla zawodowych historyków. Na temat obydwu napisano już tak wiele, że nie sądzę, aby to psa z kulawą nogą, a tym bardziej przeciętnego wyborcę jeszcze zaciekawiło. Oczywiście tonący i brzytwy się chwyta ale ten temat przerabiano już tak wiele razy ...
Rock’n‘roll


Komentarze
Pokaż komentarze (26)