Na początku maja postanowiłem, że nie będę komentować wyborów. Po pierwsze, zaistniała konstelacja kandydatów nie jest z mojej bajki, po drugie, mieszkam od ponad ćwierćwiecza za granicą a po trzecie, uważam sam urząd prezydenta za całkowicie zbyteczny. Mamy dwie izby parlamentu, mamy liczne instytucje kontrolne i to powinnno w zupełności wystarczyć. Chwilami było ciężko ale słowa dotrzymałem i napisane już teksty powędrowały do kosza. Kończącą się właśnie kampanię wyborczą można skomentować krótko i dosadnie słynnymi słowami starego Otto von Bismacka: „nigdy się tak bardzo nie kłamie jak przed wyborami, podczas wojny i po polowaniu“ (Es wird niemals so viel gelogen wie vor der Wahl, während des Krieges und nach der Jagd).
Prawda że pasuje? W tej kampanii łgali wszyscy jak nakręceni. Jeden z przekonania lub wyrachowania, drugi z nadmiaru obowiązków lub szczęścia a cała reszta zapewne dla towarzystwa. Dlatego dzisiaj rano postanowiłem, że olewam wybory. Szkoda mojego cennego czasu.
R’n’r


Komentarze
Pokaż komentarze (26)