Pan Europoseł Migalski oznajmił kategorycznie: nie będzie przechodził (No way, nie ma bata, never ever!), do PO oczywiście. No cóż, aby przechodzić z jednego miejsca w drugie to najpierw trzeba gdzieś być. To jest podstawa klasycznej teorii mnogości, że pojęcie zbioru wprowadza się razem z relacją przynależności. Ponieważ Pan Migalski ostatnio jakby nigdzie nie należy, z jednego zboru wyleciał a drugi zbiór go nie chce, to trudno mówić o jakimkolwiek przechodzeniu.
Jeśli pan prezes Kaczyński ma rację (niektórzy twierdzą że jest nieomylny) i świat jest rzeczywiście czarnobiały a wiec składający się wyłącznie z dwóch klasycznych zbiorów (klasyczny zbiór nie dopuszcza niejednoznaczności: dany element należy do zbioru albo do niego nie należy) to Panu Europosłowi nie pozostaje nic innego jak położyć się na środku drogi i ... czekać.
Ta rada dla Pana Europosła jest może matematycznie niepoprawna ale wydaje się być jedynym logicznym wyjściem w tej sytuacji :)
R'n'r


Komentarze
Pokaż komentarze (19)