1 sierpnia, 68 rocznica Powstania Warszawskiego i jak zwykle Salon zalała fala mniej lub bardziej patriotycznych, ociekających ckliwym patosem, tekstów. Jak zwykle też, jakby dla kontrastu, pojawiły się liczne teksty krytyczne, próbujące analizować Powstanie na chłodno (niekiedy cynicznie i podle), na zasadzie zysków i strat, co by było, gdyby go nie było.
W tym roku postanowiłem sobie odpuścić zarówno napisanie notki jak też branie udziału w dyskusjach, bo większość dzisiejszych notek ma niestety bardzo niewiele wspólnego z genezą, przebiegiem i historycznymi skutkami Powstania. Tradycyjnie już, bardziej chodzi o polityczną instrumentalizację i przywalenie nielubianym niz godne uczczenie i co ważniejsze, zrozumienie, tego co wydarzyło się 68 lat temu.
Pozwolę więc sobie tylko, przytoczyć tekst mojej Mamy i salonowej Blogerki, Samejsłodyczy czyli Potwora, który to tekst (moim zdaniem), bardziej oddaje to, czym była tragedia Powstania, niż wszystkie dzisiejsze teksty razem wzięte.





Komentarze
Pokaż komentarze (16)