Poszedłem za tropem dzisiejszej "Misji Specjalnej" i za rysunkiem TVN'owym
m.onet.pl/_m/0a4477dae709ab18b02f75560564ba5e,0,1.jpg
Nanosząc nań kilka informacji ze stenogramów

Pionowe niebieskie linie w chwilach czasu odpowiadających informacjom kontrolera lotów o odległości do pasa startowego (według osi czasu z rysunku - nie wiem jak ją ustalono, prawdopodobnie wg prędkości samolotu w poziomie)
Narysowałem linie niebieskie w rzeczywistych odległościach.
Rórznica wynosi około 550m (przy podawaniu odległości 2km) czyli 7 sekund. Znaczy , że kontroler podawał odległość o 550 m niz faktyczna, prawdziwe , lub 7 sekund za wcześnie. Nie da się tego uzasadnić czasem odświerzania radaru (max 1 s ) ani "poślizgiem komunikatu (max 0,5s)
.Teraz ciekawe:
Jeśli piloci kierowali się tymi odległościami i odczytem z wysokościomierza radiowego to ta włąśnie rórznica spowodować mogła katastrofę.
Jeśli bowiem mieli oni o 7 sekund czy też 550 m "przesunięty obraz" sytuacji to odczyt wysokości 100 m padający o godzinie 10:40:48,7 był według nich odczytem już PO PRZELECENIU NAD JAREM.
Mogli sądzić ze są już poza jarem.
Odczyt 100m oznaczony jest czarna linia, jego "wirtualna kopia" 7 sekund poźniej (zółto-niebieska linia) znajduje się juz nacznie po najnizszym punkcie, około polowy zbocza. Roznica poziomów terenu miedz tymi punktami wynosi ok 25 metrów.
Innymi słowy 100 metrów o których sadzili ze są wysokością PO przeleceniu nad jarem były w rzeczywistości odległością 100 m od najgłębszego punktu jaru.
_____________________________________________________________________________
Nie rozumiem jednego.
Dlaczego załoga skoncentrowała się do tego stopnia na wysokościomierzu radiowym, że nie kontrolowała wysokościomierza barycznego.
PS. Ciekawostka - nie mogę już ten grafiki znaleźć na TVN24.pl
za to jest tutaj :
i026.radikal.ru/1006/50/ac46869a27b6.jpg


Komentarze
Pokaż komentarze (12)