105 obserwujących
216 notek
916k odsłon
7786 odsłon

JA, SOCIUS ET AMICUS POPULI PISEI

Wykop Skomentuj168

 

Dzisiaj popisana została umowa polityczna między Prawem i Sprawiedliwością reprezentowanym przez jej prezesa, pana Jarosława Kaczyńskiego a mną. Zamieszczam ją poniżej i opatruję krótkim komentarzem
Warszawa, 2 grudnia 2010 r.
Umowa pomiędzy Prawem i Sprawiedliwością a Ludwikiem Dornem
 
I.                   Zobowiązania PiS podpisane przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego za zgodą Komitetu Politycznego.
 
1.      Wpisanie Ludwika Dorna w najbliższych wyborach do Sejmu na listę kandydatów na posłów wystawioną przez PiS (lub koalicje wyborczą z udziałem PiS) w okręgu „podwarszawskim” na drugim miejscu
2.      Wszelkie wpłaty na konto komitetu wyborczego PiS (lub koalicji z udziałem PiS) przeznaczone na sfinansowanie kampanii wyborczej Ludwika Dorna zostaną wykorzystane na tę kampanię w czasie i w sposób wskazany przez Ludwika Dorna lub osobę przez niego upoważnioną
3.      Jeśli inicjatywy parlamentarne proponowane przez Ludwik Dorna uzyskają akceptację odpowiednich organów PiS, klub PiS udzieli im wsparcia w postaci podpisów posłów, a także – w granicach określanych przez Klub – wsparcia natury eksperckiej.
 
II.                 Zobowiązania Ludwika Dorna podpisane przez Ludwika Dorna.
 
1.      Ludwik Dorn do końca obecnej kadencji Sejmu zachowa status posła niezrzeszonego
2.      Ludwik Dorn będzie głosował jednolicie z PiS w następujących sprawach:
·        Votum zaufania lub nieufności dla rządu
·        Votum nieufności dla ministra rządu
·        Uchwalenia ustawy budżetowej
3.      Ludwik Dorn do końca bieżącej kadencji nie będzie komentował wewnętrznej sytuacji w PiS i podejmował bezpośredniej polemiki z poglądami i decyzjami kierownictwa PiS. W przypadku istotnej różnicy poglądów między nim a kierownictwem PiS będzie prezentował swoje racje w sposób niekonfrontacyjny dla PiS, na zasadzie odmiennego poglądu.
4.      Ludwik Dorn nie będzie zbierał podpisów posłów z klubu PiS pod tymi inicjatywami parlamentarnymi, które nie uzyskały aprobaty kierownictwa klubu PiS.
5.      Jeśli Ludwik Dorn uzyska mandat z listy PiS, to po wyborach nie przystąpi do żadnego klubu lub koła, które będzie tworzyć lub współtworzyć samodzielnie lub w koalicji rząd, wobec którego PiS będzie w opozycji. Gdyby Ludwik Dorn przystąpił do klubu (koła), który na początku kadencji nie uczestniczył w koalicji tworzącej rząd, wobec którego PiS pozostaje w opozycji, ale w trakcie kadencji podjął decyzje o takim uczestnictwie, Ludwik Dorn zobowiązuje się do wystąpienia z takiego klubu (koła).
 
Jarosław Kaczyński                                                           Ludwik Dorn
 
Od I tury wyborów prezydenckich, kiedy to doszło do faktycznej samolikwidacji Polski Plus ( formalna nastąpiła nieco później), i która przyniosła bardzo słaby wynik popieranemu przeze mnie kandydatowi, marszałkowi Markowi Jurkowi (1.04%), zacząłem myśleć o dalszych planach politycznych. Zaprzestałem wtedy krytyki PiS-u ( zarówno sytuacji wewnętrznej, jak i linii politycznej tej partii), wychodząc z założenia, że przede wszystkim jestem w opozycji do rządów PO, PiS jest najsilniejszą partia opozycyjną, od moich krytyk na pewno się nie zmieni, więc lepiej czas i energię poświęcać na krytykę rządu i PO. Potem rozpoczął się polityczny proces secesji z PiS zwieńczony powołaniem klubu Polska Jest Najważniejsza. Do inicjatywy tej odniosłem się z życzliwą neutralnością i sporym sceptycyzmem, który dość szybko przybierał na sile. Powodem było konstruowanie zasadniczego przesłania tworzącej się formacji wokół brazylijskiej telenoweli pt. „Wyznania posła Poncyljusza” oraz deklaracja, że PJN chce być opozycją, która dąży do porozumienia z rządem we wszystkich najważniejszych dla kraju sprawach. Po co komu taka quasi-opozycja?
Pozostawało znalezienie optymalnego dla mnie rozwiązania problemu moich relacji z PiS, skoro odrzucałem i odrzucam możliwość członkostwa w tej partii i członkostwa w jej klubie parlamentarnym. O przyczynach pisałem i mówiłem wielokrotnie, niczego nie odwołuję, ale też nie zamierzam sądów już wypowiedzianych powtarzać. Intelektualnie w rozwiązaniu tego problemu pomogło mi zaczerpnięte z rzymskiego prawa międzynarodowego publicznego pojęcie sprzymierzeńca i przyjaciela ludu rzymskiego (socius et amicus populi Romani). Tacy sprzymierzeni z Rzymem władcy cieszyli się znaczną autonomią w polityce wewnętrznej i zagranicznej ( nie mogli jednak bez zgody Rzymu prowadzić wojen), natomiast zobowiązani byli do wspierania zbrojnie Rzymu, kiedy ten wojnę prowadził. Ponieważ PiS i ja mamy wspólnego politycznego przeciwnika, postanowiłem zostać „sprzymierzeńcem i przyjacielem ludu pisowskiego”. Po obustronnej wymianie sygnałów o chęci i możliwości prowadzenia rozmów i dość krótkich negocjacjach koncepcję tę zrealizowałem w formie przytoczonej wyżej umowy, którą uważam za ekwiwalentną, godną i honorową dla obu stron. No i, przede wszystkim, politycznie pożyteczną.
 
Wykop Skomentuj168
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale