104 obserwujących
216 notek
920k odsłon
  84   0

WPIS O POMIDORZE

 

Warszawa, dn. 6 czerwca 2008 r. W przedszkolu często bawiliśmy się w grę „pomidor”. Jedno z nas strojąc głupie miny zadawało innym idiotyczne pytania oraz wygłaszało absurdalne stwierdzenia. Obowiązkiem uczestników gry było odpowiedzieć z kamienną twarzą: pomidor. Przegrywali ci, którzy nie wytrzymali i parsknęli śmiechem. Obserwuję działalność komisji śledczej do spraw nacisków wszelakich i dotąd powtarzałem: pomidor! Niestety, przegrałem, parsknąłem śmiechem. Poniżej zapis tego parsknięcia.   Warszawa, dn. 6 czerwca 2008 r. Ludwik DornPoseł na Sejm RP  Szanowny Pan Andrzej CzumaPrzewodniczący Komisji Śledczej do sprawy zbadania zarzutu nielegalnego wywierania wpływu (itd., itp.)  Szanowny Panie Przewodniczący,Dzięki lekturze prasy oraz stenogramów z posiedzenia komisji do spraw nacisków wszelakich, której Pan przewodniczy, dowiedziałem się, że na wniosek pana posła Karpiniuka /PO/ wsparty przez panów posłów Kurskiego i Mularczyka /PiS/ organ Sejmu, konstytucyjnej władzy ustawodawczej, jakim jest komisja do spraw nacisków wszelakich, postanowił uczynić przedmiotem swych dociekań zdanie, jakiego pani poseł Beata Kempa/PiS/ w rozmowie z dyr. szpitala MSWiA p. Durlikiem nie wypowiedziała. Cytuję wg. relacji „Dziennika”:„Komisja jednogłośnie przyjęła natomiast wniosek Sebastiana Karpiniuka z PO o przesłuchanie nagrania rozmowy posłanki PiS Beaty Kempy z b. dyrektorem szpitala MSWiA Markiem Durlikiem. Rozmowa zarejestrowana przez CBA miała się odbyć w styczniu zeszłego roku. Według „Newsweeka” jeden z jej wątków dotyczył dr. Mirosława G., kardiochirurga ze szpitala MSWiA. Kempa, wówczas wiceminister sprawiedliwości, miała zapewnić Durlika: „Ustawimy prokuratorów i sprawę się umorzy”. Kempa twierdzi, że słów tych nie wypowiedziała”. Podczas posiedzenia Komisji stwierdził Pan Przewodniczący, że opublikowanie przez „Newsweek” sprostowania pani poseł Kempy „nie jest dowodem w sprawie”, z czego wynika, że jest dowodem w sprawie publikacja, do której redakcja opublikowała sprostowanie. Szanowny Panie Przewodniczący,Z ubolewaniem stwierdzam, że komisja do spraw nacisków wszelakich podejmuje zadania mało ambitne. W pierwszej dekadzie grudnia 2007 roku radio RMF FM podało, że w rozmowie z dyr. Durlikiem  zapewniłem go, że nie dopuszczę do jakichkolwiek działań organów ścigania przeciwko doktorowi G. Kiedy tylko się o tym dowiedziałem zamieściłem na swoim blogu (z datą 13 grudnia 2007) wpis o treści następującej: „Właśnie zadzwonił znajomy i poinformował, że RMF FM podaje, iż w nagranej przez CBA rozmowie telefonicznej z dyr. Szpitala MSWiA, Markiem Durlikiem  stwierdziłem, iż nie dopuszczę do działań uprawnionych organów państwa przeciw dr G. Problem w tym, że jestem na blisko 100% pewny, że w okresie dwóch miesięcy przed moją dymisją w ogóle z dyr. Durlikiem nie rozmawiałem (jedyna rozmowa, którą sobie przypominam miała miejsce 6 grudnia 2006 roku i dotyczyła stanu zdrowia mamy mojej znajomej), a ze 100% pewnością mogę stwierdzić, że nie rozmawiałem o doktorze G. O tym, że ktoś taki jak doktor G. w ogóle istnieje dowiedziałem się ze środków masowego przekazu w dniu jego aresztowania, kiedy nie byłem już ministrem spraw wewnętrznych. Na portalach internetowych pada stwierdzenie, że reporterzy RMF FM coś ustalili. Przypomina mi się jeden ze starożytnych paradoksów logicznych: każdy Kreteńczyk kłamie, powiedział Kreteńczyk. Kłamał czy mówił prawdę.” Rozumiem, dlaczego komisja zajmuje się zdaniem nie wypowiedzianym w rozmowie, która miała miejsce. Nie rozumiem natomiast, dlaczego nie chce podjąć wdzięczniejszego tematu – badania słów, które nie padły w rozmowie, która się nie odbyła. Dlatego zwracam się do Pana Przewodniczącego z uprzejmą i usilną prośbą, by zechciał Pan zgłosić wniosek o zbadanie przez Komisję nagrania z rozmowy mojej i dyr. Durlik, która to rozmowa nie miała miejsca oraz zbadania czy w tejże rozmowie, która się nie odbyła nie wypowiedziałem słów, które przypisało mi radio RMF FM. Czuję się bezzasadnie pominięty, bowiem jeśli sprostowanie nie jest dowodem w sprawie, a jest dowodem publikacja, do której  opublikowano sprostowanie, to wpis na blogu jeszcze bardziej nie jest dowodem w sprawie, którą przedstawiono w publikacji. Szanowny Panie Przewodniczący,Wielbiciele poezji Bolesława Leśmiana oraz Czytelnicy „Cyberiady”, a zwłaszcza „Wyprawy trzeciej Trurla i Klapaucjusza, czyli o prawdopodobieństwie smoków”, wiedzą, że nieistnienie to stan ciągły i stopniowalny, to znaczy, że można nie istnieć bardziej lub mniej. W przywołanej „Wyprawie trzeciej…” Trurl powoływał z nicości do istnienia smoki w celu osiągnięcia zysku. Przez wiele lat płacąc bardzo wysoką cenę walczył Pan ze smokiem istniejącym. Obecnie Pan i Pańska partia powołuje PiS-owskiego smoka policyjnego z nieistnienia  do istnienia (deneantyzuje go) . W ten sposób, podobnie jak Trurl idzie Pan w ślady Kerebrona Emtadraty, o którym w przywołanym tekście tak wspomniał Stanisław Lem: Trurl i Klapaucjusz byli uczniami wielkiego Kerebrona Emtadraty, który w Wyższej Szkole Neantycznej wykładał przez czterdzieści siedem lat Ogólną Teorię Smoków. Jak wiadomo, smoków nie ma. Prymitywna ta konstatacja wystarczy może umysłowi prostackiemu, ale nie nauce, ponieważ Wyższa Szkoła Neantyczna tym, co istnieje, wcale się nie zajmuje; banalność istnienia została już udowodniona zbyt dawno, by warto jej poświęcać choćby jedno jeszcze słowo”.  Mam nadzieję, ze wywód powyższy  uzasadnia wystarczająco prośbę, którą w tym liście Panu przedkładam. Informuję jednak Pana, że kopię listu przesyłam do członków klubu PiS zasiadających w komisji śledczej wraz z sugestią, by to oni przedłożyli stosowny wniosek, gdyby Pan mojej prośby nie spełnił. Z należnym szacunkiemLudwik Dorn   
Lubię to! Skomentuj52 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale