Oddalenie pozwu Ryszarda Czarneckiego przeciwko Lechowi Wałęsie, uargumentowano stwierdzeniem że choć słowa Wałęsy padły w trakcie kampanii wyborczej i dotyczyły kandydata na europosła, to nie miały charakteru wyborczego. Sąd argumentował, że materiały wyborcze mają na celu agitację i pozyskiwanie zwolenników do danej sprawy, a słowa Wałęsy takiego charakteru nie miały
Z takiego argumentowania sprawy może wynikać, że wszelkie zagrywki Palikota, nigdy w trybie wyborczym nie zostaną rozpatrzone, poseł z Biłgoraju, i jemu podobni nigdy nie mają na celu agitowania za czymś, pozyskiwania zwolenników, ich celem jest zniechęcania do przeciwnika.
Bazując na casusie najbardziej charakterystycznym, czyli wspomnianym Palikocie można zauważyć, że cały czas stara się on na swój sposób ośmieszyć PiS. Jego zachowania często naruszają dobre obyczaje, a jednak, w odniesieniu do tego co orzekł sąd w Bydgoszczy, takie zachowania są bezkarne w ferworze walki politycznej.
Lech Wałęsa, jest osobą publiczną, występującą zarówno na konwencjach Libertas, jak i otwarcie głoszącą swoje poparcie dla Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej, trudno więc uznać wypowiedzi Wałęsy za nie będące przedmiotem kampanii wyborczej, równie dobrze można by stwierdzić, że Janusz Palikot, nie bierze udziału w kampanii wyborczej, bo nie kandyduje do Europarlamentu.
Co innego politycy Prawa i Sprawiedliwości, w ich wypadku nawet podawanie faktów jest sprzeczne z prawem ( sprawa spotu). Parafrazując więc słowa Bronisława Komorowskiego o zamachu na Lecha Kaczyńskiego, można by stwierdzić, jaka partia taki wyrok. Nie powinniśmy się więc dziwić, kiedy któregoś ranka spojrzymy na kalendarz na którym zobaczymy rok 1984, a co będzie później? Wszyscy będziemy kochać Platformę i Donalda Tuska? Pewnie tak w końcu już dawno ogłoszono politykę miłości…na miarę roku 1984.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)