Gdybanie
Jak silne może być oddziaływanie służb specjalnych na partie w demokratycznym kraju? I jak przekłada się to na politykę państwa? Znajdą się ludzie, którzy powiedzą, że jest to wielki problem, ale będą też, tacy, którzy opowieści o związkach polityki i służb specjalnych odkładają na półkę z bajkami, lub teoriami spiskowymi.
Nie zaszkodzi jednak zastanowić się, jak taki związek mógłby wyglądać, choćby po to, by znaleźć ciekawy temat na film lub powieść sensacyjną.
A więc pogdybajmy sobie:
Załóżmy, że w jednym z państw Europy środkowowschodniej, grupa osób ze służb specjalnych, rozpoczynająca swoje kariery w okresie komunistycznej dyktatury, już w demokratycznym państwie postanawia odegrać znaczącą rolę w polityce.
Głównym ich atutem byłyby z pewnością znajomości, zawiązane z częścią byłych opozycjonistów, w okresie kiedy donosili oni na swoich kolegów. Znajomości to oczywiście specyficzne, bowiem ludzie służb specjalnych dysponują informacjami, które często są nie na rękę byłym opozycjonistom, a współcześnie politykom.
Można takich polityków „ zainspirować”, do utworzenia partii politycznej. Partia taka, może okazać się niezwykle przydatna w chwili kiedy inni politycy zaczną zagrażać służbą specjalnym, które uwikłały się w politykę. Ludzie takiej partii, mogą wówczas stanowić tubę propagandową , która będzie odpowiedzialna, za krytykę niekorzystnych dla służb raportów i decyzji o ich rozwiązaniu.
Nikt, tak dobrze jak ludzie służb specjalnych nie zna również potentatów medialnych, w których karierach kontakty ze służbami dbającymi o bezpieczeństwo państwa komunistycznego, mogły okazać się istotne dla zdobycie „pierwszego miliona” i nie tylko.
Któż jak, nie tacy „zaprzyjaźnieni” królowie mediów może wziąć na siebie promowanie „partii służb” i dyskredytację polityków szkodliwych dla całego towarzystwa.
Takie posiadanie „ojców chrzestnych”, którzy opiekują się partią, może być dla jej szefów, darem niebios, jednak cały czas muszą oni pamiętać, kto tak naprawdę rozdaje karty. Jeżeli zapomną o zwierzchnikach, zaczną odsuwać się od nich, może okazać się, że „ktoś” pogrozi takiej partii palcem, wspominając choćby o kulisach jej powstania, lub stawiając na innych.
Ale to tylko gdybanie, pomysł na scenariusz filmu z gatunku political fiction, wpisujący się w realia państw byłego bloku komunistycznego. Związki polityki, służb specjalnych i wielkiego biznesu zawsze stanowiły temat niezwykle interesujący, na ile jednak takie historie mając coś wspólnego z rzeczywistością?


Komentarze
Pokaż komentarze