Kiedy mój wykładowca i jednocześnie znany polityk SLD Tadeusz Iwiński, podczas wykładu stwierdził, że mord w Katyniu nie był ludobójstwem, mając na uwadze jego wcześniejsze wypowiedzi zdradzające głęboki sentyment do ZSRR, nie byłem zaskoczony, po prostu potwierdziło to moją opinie na temat komunistów, jako osób, dla których coś takiego jak Świętość nie istnieje. Co tam zresztą Katyń, dla niego Wielki Czwartek był dniem jak każdy inny, ale nie o postkomuniście tu będę się rozpisywał.
Stefan Niesiołowski swoją wypowiedzią na temat Katynia dołączył do ludzi, którzy swoje kariery zaczynali w PRL i posłuszni matce partii, niezależnie czy na imię jej było PZPR czy SLD, szkodzili naszemu państwu. Tym samym stracił on moralne prawo do reprezentowania polskiej prawicy, nie wspominając o funkcji posła, czy wicemarszałka.
Zestawiając, wspominaną wypowiedź z wcześniejszymi wystąpieniami Niesiołowskiego, nie powinniśmy być zaskoczeni. Po raz kolejny nie zważa on na rzeczywistość, a treść swojego słowotoku dostosowuje do antykaczystowskiej propagandy. Jeżeli fakty są po stronie PiSu tym gorzej dla faktów, tak można podsumować działalność oratorską wicemarszałka.
W swoich atakach przeciwko PiSowi, posunął on się już tak daleko, że zaprzecza swoim wcześniejszym działaniom ( jako senator sam pisał o ludobójstwie w Katyniu), podważa również interes naszego kraju ( nie od dziś Polska zabiega o uznanie mordu w Katyniu za ludobójstwo).
I podczas gdy, taka wypowiedź może nie dziwić w ustach komunisty, w płaszczyku socjaldemokraty, to w ustach byłego opozycjonisty i antykomunisty jest po prostu żenująca. Nie przystoi przedstawicielowi partii uważającej się za prawicową, a jest tym bardziej kompromitująca, że wydaj się być podszyta zwykłą nienawiścią, w imię której, jak pewnie wydaje się Niesiołowskiego, można mówić wszystko.
Ostatnio w gazecie wyborczej, ataku na PiS, dokonano w dziale Nauka, porównując plemiona z przed kilku tysięcy lat do obecnej sceny politycznej w Polsce, polityk PO nie boi się podważać narodową martyrologią dla jego antypisowskiej działalności.
Jak widać, gorączka antykaczystów trwa i już dawno przekroczyła granice absurdu.
Może pora przejrzeć na oczy i zakończyć ten kompromitujący spektakl zakłamania i manipulacji, dla dobra choćby głównych aktorów tej tragifarsy.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)