Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
50
BLOG

Obama jak Tusk

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Polityka Obserwuj notkę 5

 Obama jak Tusk

 

Kto dziś pamięta, jak Donald Tusk  oznajmił, że oferta Stanów Zjednoczonych w sprawie tarczy antyrakietowej  nie jest satysfakcjonująca w Dniu Niepodległości – święta w USA?

Choć było to tylko kilkanaście miesięcy temu, wydarzenie to zdawało się wobec dalszych wydarzeń nic nie znaczącym epizodem, a jednak wobec skandalicznego zachowania obecnej administracji USA, wydarzenie to zdaje się powracać do nas niczym bumerang.

 

Cóż jest takiego skandalicznego w zachowaniu obecnych władz USA?, otóż dotychczas nie zdarzyło się, aby urzędujący prezydent wycofywał się z umów podpisanych przez poprzednika. Ciągłość polityki, świadczyła o wysokiej klasie politycznej tego kraju, niestety pod rządami Obamy, nikt się tym nie przejmuje, wszystko jest najwyższym porządku

Wszystko też jest porządku dla naszych władz, skoro my pozwoliliśmy sobie na krytykę oferty amerykańskiej w dniu Święta Niepodległości, nie dziwmy się, że w rocznice zamachu na naszą niepodległość, wycofują się oni z wcześniejszych postanowień.

„Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”.

A co do wycofania się administracji Obamy z budowy tarczy, to polskie władze mają wreszcie problem z głowy. W końcu była to oferta nie satysfakcjonująca, szczególnie, że nie zależnie jak była by korzystna, w oczach Donalda Tuska i jego kolegów, nie zrekompensowała by zawodu jaki Polska zgotowała by światłej Unii Europejskiej, a przede wszystkim Rosji. W końcu politycy miłości, nie mogą dopuścić, by wieli brat z Brukseli poczuł się urażony zacieśnieniem relacji Polsko – Amerykańskich, miłość nie pozwala również na drażnienie Moskwy. Nie wolno, przecież urazić wielkiego brata ze wschodu, nawet kosztem prawdy, jak to było podczas debaty nad 17 września i ludobójstwem katyńskim.

Obama rezygnując z tarczy, pokazał, że pozostaje wierny swojemu programowi – „Change” wprowadza USA na nowe tory- tory prowadzące do katastrofy. Dbanie o interes „sojuszników” takich jak Rosja, to nic innego jak umniejszanie roli USA w świecie. Światowy żandarm, a trafniej ujmując szeryf, wyrzucił właśnie rewolwer i ograniczył się do wymachiwania lassem, które póki co może wyglądać groźnie, ale za chwile zacznie przypominać jedynie cyrkowe popisy.

Nie mamy więc co liczyć na tarczę antyrakietową, co prawda rząd będzie próbował ratować sytuację opowieściami o innych korzyściach, ale prawdą jest, że dla Obamy nie jesteśmy żadnym partnerem, dla niego liczy się Rosja i Unia Europejska, a jeden z członków Unii Europejskiej, który nawet nie umie walczyć o swój interes w ramach wspólnoty europejskiej, jest tylko marginalnym państewkiem na wschodzie Europy. Zresztą sami sobie na taką pozycję zapracowaliśmy, jeżeli nasze „Nie” w negocjacjach łączyliśmy z dyplomatycznym blamażem, jak wspomniana wypowiedź Tuska podczas ubiegłorocznego dnia niepodległości, a nasza rola w UE sprowadzała się do wiernego potakiwacza.

 

Na pocieszenie zostaje nam, że nasz premier wytycza szlak dla prezydenta USA, wpadki dyplomatyczne, nieuszanowanie świąt i rocznic u „partnera” (?) i prowadzenie swojego państwa ku upadkowi. Wbrew pozorom, Obama podobnie jak Tusk, poprzez ustępliwość i gest przyjaźni względem Rosji, marginalizuje swój kraj, różnica polega jednak na tym, że my pozostajemy wciąż na poziomie III ligi, a USA, pod wodzą Obamy przestały mieć aspiracje do mistrzostwa ekstraklasy.

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka