Sen o Polsce Republikańskiej
W 2005 roku zwyciężyła koncepcja IV RP, Polski nie tyle z innym numerem, ale z inną jakością. Polski uczciwej, przyjaznej dla obywateli, kraju wolnego od niejasnych powiązań. Niestety szybko te marzenia zostały porzucone kosztem wojny jaka rozpętała się pomiędzy ugrupowaniami mającymi realizować te oczekiwania Polaków.
Dwa lata później przy następnych wyborach Polska była podzielona na PiS i antyPiS. Na zwolenników i przeciwników państwa budowanego przez Prawo i Sprawiedliwość.
Dla części było to państwo na jakie czekali od lat, dla innych autorytarna dyktatura, którą należało obalić.
Obecnie, przyzwyczajone do wielkich obietnic społeczeństwo, nie podjudzane przez media na rząd nie czeka nawet już na obiecany przez PO cud.
I właśnie taka postawa jest symbolicznym powrotem do III RP. Z drugiej strony, tak naprawdę IV RP jeszcze nie zbudowano.
Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, można debatować nad posunięciami szefów partii i kto ponosi winę, za odsunięcie od władzy ugrupowań popierających zmiany.
Moim zdaniem przyczyna zastopowania przemian leży jednak poza warszawskimi gabinetami. Należy jej raczej szukać na odległej prowincji.
Aby zbudować lepszą Polskę nie wystarczy zmiana konstytucji, nowe ustawy, etc.
Źródło przemian jest w społeczeństwie. I społeczeństwo ich chce, ale samo nic nie robi aby zrealizować swoje marzenia. Socjalizm przyzwyczaił do lenistwa i wskutek czego Polak głosuje i myśli, że sprawa załatwiona. Będzie cud, albo nic się nie zmieni, taka to już jest ta polityka.
Ale nie tędy droga, chcemy zmian zacznijmy od nas samych. Z pomocą mogą tu przyjść wartości republikańskie. Odwołanie do Res Publica, naszej wspólnej Rzeczypospolitej.
Przecież tradycja polskiego republikanizmu sięga czasów Jagiellonów. Sejmy I Rzeczpospolitej, to nie tylko przyczyna rozbiorów, ale to również złoty wiek naszej ojczyzny.
To co najcenniejsze w republikanizmie dla współczesnego Polaka, to pojęcie wspólnoty dbającej o swoją ojczyznę, odwołanie do fundamentalnych wartości, oraz pobudzenie aktywności społecznej. Jednostka, aby mogła się, samorealizować nie może być bierna na to co się dzieje wokół niej.
Jeżeli nadal chcemy zmian w Polsce nie możemy oglądać się na przywódców partyjnych, a rozpoczynać zmiany od naszej okolicy, od naszych małych ojczyzn.
Jest to niezwykle istotne dla ludzi o poglądach prawicowych. Od początku ta strona sceny politycznej była bardzo podzielona, ale myślę, że nie dotyczyło to prawicowego elektoratu. Oczywiście oddawał on głosy na różne partie, ale raczej wynikało to z osobistych sympatii względem liderów, niż z wielkich różnic światopoglądowych. Nie wierzę, aby sympatycy PiS, PO, UPR, LPR i innych partii prawicowych nie byli wstanie znaleźć płaszczyzn, które będą ich łączyć.
Jeżeli ludzie prawicy znajdą porozumienie między sobą w polityce lokalnej i odbędzie się to na dużą skalę, to z pewnością, wierchuszki partyjne nie będą mogły pozostać na to obojętne.
Tylko czy stać nas na to? Czy sami potrafimy działać dla wspólnego celu?
Często na forach internetowych odbywają się żarliwe dyskusje ludzi prawicy, ale ilu z nich przenosi to na konkretne działanie?
Osobiście dostrzegam, że inicjatywy, które mogą pobudzać społeczeństwo są podejmowane. Na przykład gazetka wydawana na potrzeby lokalnego runku. Ale takich działań może być więcej. Wystarczy się rozejrzeć dookoła, na przykład zamiast czekać na łaskę władz lokalnych, rodzice mogli by sami podjąć kroki mające na celu budowę placu zabaw dla ich pociech.
Jak będzie nasza ojczyzna zależy do nas samych, to prawda, że dobre prawo może nam w tym pomóc, ale nie wszystko leży w rękach polityków. Przyjazny kraj, przyjazne otoczenie, wszystko zależy od nas. Wystarczy obudzić tylko w sobie ducha republikanizmu. Zdać sobie sprawę, że Polska nie należy do polityków, Polska to nasze wspólne dobro i jeżeli chcemy nosić miano patriotów, musimy dbać o ojczyznę.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)