Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
17
BLOG

Polaków rozmowy...

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Polityka Obserwuj notkę 1

Polaków rozmowy…

Czyli ekipa Tuska rozmawia z Prezydentem o problemie służby zdrowia.
I co z tego dla Polski i samego Tuska wynika?

Opublikowane przez „Dziennik” zapisy rozmów jakie miały miejsce podczas Rady Gabinetowej, pomimo, że dla mediów nie są sensacją na miarę „taśm Beger”, to pokazują największy problem polskiej demokracji, a szczególnie obecnego rządu. Śmiem twierdzić, że rozmowy podczas takich narad miały kształt bardzo podobny już od lat.

Skupmy się jednak na tym co jest faktem, czyli postawą ekipy rządzącej obecnie.

Uderzają mnie tutaj przede wszystkim dwie rzeczy.

Pierwsze co można zauważyć, to chęć Donalda Tuska do przejęcia kontroli nad spotkaniem, pomimo, że konstytucja powierza to zadanie prezydentowi a nie premierowi. Widocznie Donald Tyska wciąż po nocach marzy sobie o prezydenckim fotelu, zamiast nabierać sił przed kolejnym dniem na urzędzie szefa Rady Ministrów.

Po drugie kompletne nie przygotowanie do dyskusji. Minister zdrowia mówi ogólnikami, jej wypowiedzi przypominają kampanie wyboczą, co zresztą zauważa sam prezydent. Rząd jakby sam wierzył we własne cuda, gdyż nawet nie raczy rozpatrywać wariantów pesymistycznych.

 

Mamy też obraz prezydenta, zupełnie inny niż przedstawiany przez większość mediów. Szczególnie ten pozytywny obraz jawi się na początku, kiedy to jest raczej spokojny, dba o kulturę dyskusji, ale też stanowczo domaga się konkretnych odpowiedzi, a nie ogólników. W końcu sprawa dotyczy zdrowia i życia obywateli naszego kraju.

W dalszej części dyskusji widząc brak merytorycznej dyskusji podejmuje on decyzje o zakończeniu spotkania. Myślę, ze tutaj akurat popełnił błąd. Co prawda nic by przedłużanie tych rozmów nie dało, jednak potencjalnie gdyby ukazał się stenogram zawierający przebieg całości posiedzenia, bardziej wymowny był by obraz ekipy Tuska. Tymczasem prezydent kończąc spotkanie dał się niestety wciągnąć w „zabawę” ekipy Tuska, która robi wszystko aby uniknąć odpowiedzialności i merytorycznej dyskusji, a tak zawsze jest argument, że rozmowy przerwał prezydent. Dlatego posunięcie prezydenta uznaję za błąd stricte polityczny, rozumiem jednak jego postawę biorąc pod uwagę ludzka naturę.

Trudno znieść przecież dyskusje, która mimo naszych chęci merytoryczną nie jest i przypomina bardziej wiec niż debatę nad tym jak poprawić sytuację w państwie.

 

Po ekipie Tuska, która przed wyborami tak krytykowała brak kompetencji w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, należało by przecież oczekiwać lepszego przygotowania. Tym bardziej, że przecież wcześniej istniał tz. „gabinet cieni”, który niby to nawiązywał do parlamentarnej tradycji Wielkiej Brytanii, ale z tamtejsza kulturą polityczną miał niewiele wspólnego. Jak widać doświadczenie krytykanctwie w ogóle nie przekłada się na przygotowanie do sprawowania władzy.

 

Niestety okazuje się, że w polityce nie jest ważny tylko czas kampanii wyborczej, bo potem przychodzi smutny czas kiedy trzeba z obietnic się wywiązać, testem dla rządów Tuska będą z pewnością strajki. Zaczyna się na razie niewinnie, pierwsze manifestacje, żony górników, nauczyciele, służba zdrowia, ale zobaczymy co się stanie jak do Warszawy zawitają sami górnicy. I jak długo Tusk będzie mógł godzić swoją miłość z mówieniem NIE. Zobaczymy co się stanie kiedy zacznie się uginać pod kolejnymi naciskami grup interesu. Kiedy to będzie trzeba szukać pieniędzy aby zrównoważyć budżet, kiedy to na miejscu jednej uspokojonej grupy pojawią się dwie następne. Wówczas będzie to koniec ekipy Tuska. Nawet media nie będą wstanie uratować Platformy przed kompromitacją, kiedy to kolejne strajki co roku będą paraliżować państwo. A Donald Tusk, raczej nie będzie umiał tak jak Jarosław Kaczyński powiedzieć, że nie ma pieniędzy na podwyżki.

Jednak dla Tuska istnieje nadzieja. Zasłużenie, czy też nie, ale cieszy się on poparciem i zaufaniem społeczeństwa, ma po swojej stronie najbardziej wpływowe media. Dlatego mógłby pokazać czy w rzeczywistości jest liberałem gospodarczym i odważyć się na wolnorynkowe reformy. Szybkie i zdecydowane posunięcia byłyby początkowo krytykowane z czasem mogły by zacząć owocować poparciem dla rządu kiedy społeczeństwo przekonało by się o słuszności decyzji rządu. A poparcie sondażowe, którego każda partia, szczególnie rządząca, jest niewolnikiem, nie spadałoby drastycznie dzięki wsparciu mediów. Ale czy Donald Tusk odważy się zostać Polską Margaret Thatcher? Szczerze, obserwując poczynania rządu, wątpię.

 

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka