Bój to nie ostatni…
Trybunał w Sztrasburgu łamie Konwencję
o prawach dziecka przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych
dnia 20 listopada 1989 r. Wpisując się tym samym nurt lewicowej poprawności politycznej, która sama prowadzi do upadku wartości głoszonych przez siebie. Wiele już napisano o homoseksualistach, w związku z ostatnimi wydarzeniami trudno jednak milczeć, dlatego pragnę spojrzeć na ten problem od trochę innej strony.
Wyrok trybunału w Strasburgu w sprawie adopcji dziecka przez lesbijkę, stanowi niebezpieczny precedens, który jak się okazuje powstał nie do końca zgodnie z prawem. Przede wszystkim warto przywołać wypowiedź profesora – konstytucjonalisty Marka Chmara który wyjaśnia, że Trybunał w Strasburgu nie ma prawa zmieniać wyroków trybunałów krajowych i może jedynie wypowiadać się w sprawie przestrzegania prawa do sprawiedliwego osądu.
Jednakże biorąc pod uwagę ustawodawstwo w sprawie ochrony praw dzieci wyrok ten również wydaje się kontrowersyjny.
Przyjrzymy się niektórym zapisom Konwencji.
Art. 6.
2. Państwa-Strony zapewnią, w możliwie maksymalnym zakresie, warunki życia i rozwoju dziecka.
Od razu nasuwa się pytanie czy para homoseksualna potrafi zapewnić odpowiedni rozwój, szczególnie psychiczny, dziecka. Moim zdaniem absolutnie, nie. Odwołując się do tradycji dalekiego wschodu zawsze konieczny jest element męski i żeński (Yin-Yang). A mówiąc prościej, kobieta i mężczyzna to różne istoty, ale nawzajem się dopełniające, brak przedstawiciele jednej z płci wśród rodziców może pozostawić ślady w psychice dziecka.
Art. 8.
1. Państwa-Strony podejmują działania mające na celu poszanowanie prawa dziecka do zachowania jego tożsamości, w tym obywatelstwa, nazwiska, stosunków rodzinnych, zgodnych z prawem, z wyłączeniem bezprawnych ingerencji.
2. W przypadku gdy dziecko zostało bezprawnie pozbawione części lub wszystkich elementów swojej tożsamości, Państwa-Strony okażą właściwą pomoc i ochronę w celu jak najszybszego przywrócenia jego tożsamości.
Czy dziecko - hetero wychowywane przez homo-parę ma dobry wzorzec, czy nie jest to zaburzenie postrzegania kontaktów damsko- męskich , a przez to zaburzenie tożsamości młodego człowieka?
Art. 16.
1. Żadne dziecko nie będzie podlegało arbitralnej lub bezprawnej ingerencji w sferę jego życia prywatnego, rodzinnego lub domowego czy w korespondencję ani bezprawnym zamachom na jego honor i reputację.
2. Dziecko ma prawo do ochrony prawnej przeciwko tego rodzaju ingerencji lub zamachom.
Przyznanie dziecku – hetero rodziców homoseksualistów będzie z pewnością ingerencją w jego Zycie prywatne, o szkodliwym wpływie homo rodziców już wspominałem zresztą.
Art. 19.
1. Państwa-Strony będą podejmowały wszelkie właściwe kroki w dziedzinie ustawodawczej, administracyjnej, społecznej oraz wychowawczej dla ochrony dziecka przed wszelkimi formami przemocy fizycznej bądź psychicznej, krzywdy lub zaniedbania bądź złego traktowania lub wyzysku, w tym wykorzystywania w celach seksualnych, dzieci pozostających pod opieką rodzica(ów), opiekuna(ów) prawnego(ych) lub innej osoby sprawującej opiekę nad dzieckiem.
2. Tego rodzaju środki ochronne powinny obejmować, tam gdzie jest to właściwe, skuteczne przedsięwzięcia w celu stworzenia programów socjalnych dla realizacji pomocy dziecku oraz osobom sprawującym opiekę nad dzieckiem, jak również innych form działań prewencyjnych dla ustalania, informowania, wszczynania i prowadzenia śledztwa, postępowania, notowania wymienionych wyżej przypadków niewłaściwego traktowania dzieci oraz tam, gdzie jest to właściwe - ingerencję sądu.
Komentarzem do tego artykułu niech będą wyniki badań przeprowadzonych w Kanadzie, które dowodzą, ze w środowiskach pedofili spora jest liczba homoseksualistów.
Art. 27.
1. Państwa-Strony uznają prawo każdego dziecka do poziomu życia odpowiadającego jego rozwojowi fizycznemu, psychicznemu, duchowemu, moralnemu i społecznemu.
Będę się powtarzał ale po raz kolejny należy wspomnieć, o szkodliwości wychowywania dziecka przez homoseksualistów i złym wpływie na psychikę i moralność młodego człowieka ze strony homoseksualnej pary..
Art. 29.
1. Państwa-Strony są zgodne, że nauka dziecka będzie ukierunkowana na:
a) rozwijanie w jak najpełniejszym zakresie osobowości, talentów oraz zdolności umysłowych i fizycznych dziecka;
c) rozwijanie w dziecku szacunku dla jego rodziców, jego tożsamości kulturowej, języka i wartości, dla wartości narodowych kraju, w którym mieszka dziecko, kraju, z którego dziecko pochodzi, jak i dla innych kultur;
Art. 34.
Państwa-Strony zobowiązują się do ochrony dzieci przed wszelkimi formami wyzysku seksualnego i nadużyć seksualnych. Dla osiągnięcia tych celów Państwa-Strony podejmą w szczególności wszelkie właściwe kroki o zasięgu krajowym, dwustronnym oraz wielostronnym dla przeciwdziałania:
a) nakłanianiu lub zmuszaniu dziecka do jakichkolwiek nielegalnych działań seksualnych;
b) wykorzystywaniu dzieci do prostytucji lub innych nielegalnych praktyk seksualnych;
c) wykorzystywaniu dzieci w pornograficznych przedstawieniach i materiałach.
Ostatnie dwa artykuły również odnoszą się do problemu wpływu homoseksualizmu na moralność i seksualność dziecka o czym wspominałem już wcześniej.
Obawiam się jednak, że moje zarzuty dla jaśnie oświeconego Trybunału nie były by zrozumiałe, moja krytyka dokonana jest bowiem z perspektywy konserwatysty dla którego ważne są fundamenty naszej cywilizacji.
Tymczasem decyzja Trybunału wpisuje się idealnie w trend lewicowo – laicki dominujący szczególnie w Europie. Odrzucenie wartości które przez wieki były fundamentalne nazywa się bowiem „postępem”, a wszelkie postawy konserwatywne to dla jaśnie oświeconych elit klasyczna zaściankowość.
Nadzieją mogą być jedynie narody europy, które w przeciwieństwie do euroelit mają inną wizję europy niż włodarze UE. Dlatego też po ostatnich wyborach do europarlamentu mogły zaakcentować swoją obecność partie eurosceptyczne, czy eurorealistyczne takie jak skupione w UEN. Z tego powodu został odrzucony traktat konstytucyjny w referendach i unika się obecnie oddawania decyzji społeczeństwu w drodze referendum. Unia Europejska jak i cała Europa potrzebuje otwartej dyskusji na temat jej przyszłości i wartości, które mają budować fundamenty Unii. Niestety dialog ten jest niszczony w zarodku przez dominującą lewicę, a każdy sprzeciw traktowany jest jako arogancja, jeśli nie coś gorszego. Wymowny był tutaj sprzeciw rządu Jarosława Kaczyńskiego w sprawie „dnia przeciwko karze śmierci” i chęć dyskusji nad ochroną życia. (gdzie byli wtedy konserwatyści z PO i LPR?)
Niestety możliwości takich dyskusji jest niewiele, a dopóki do niej nie dojdzie liczba precedensów, taki jak ten z ostatnich dni, będzie się zwiększać.
O wspólnocie państw europejskich myślał już w średniowieczu Otton III, jednak nie przewidział chyba tego, że tysiąc lat później kiedy jego marzenie się ziści, marzeniem przywódców UE będzie zjednoczenie nie wokół wartości chrześcijańskich, a wokół jakiegoś dzikiego liberalizmu moralnego.
To co łączy wspólnotę to wspólne wartości, jeżeli ich zabraknie, trudno będzie mówić o jedności.
Dlatego elity europejskie świadomie lub nie, prowadzą do upadku tego co tak wychwalają pod niebiosa. Rosnąca liczba przybyszów z krajów Islamu, dla których nasze obyczaje są wręcz szatańskie, odrzucenie wartości przez przedstawicieli starych narodów europejskich, to z pewnością nie wróży dobrze. Promocja homoseksualizmu, upadek rodziny i styl życia osłabiają nas demograficznie, z czasem na skutek źle pojmowanej tolerancji i poprawności politycznej może wiec dojść do tego, że o ironio mniejszości seksualne i lewactwo będzie musiało żyć w społeczeństwie Islamu, które wcale nie będzie ich tak wychwalać jak współczesne media. Ale wtedy może już nie być UE i Trybunału w Strasburgu. Nie chcę być złym prorokiem, ale jeżeli chcemy się uchronić przed klęską w „zderzeniu cywilizacji”, musimy najpierw odkryć na nowo fundamenty naszej europejskiej tradycji. W Europie musi zwyciężyć tradycja oparta na chrześcijaństwie, bo jeżeli zostanie całkowicie wyparta przez już mocno dominującą „cywilizację poprawności politycznej i liberalizmu obyczajowego”, to wszelkie zdobycze „humanizmu europejskiego” takie jak tolerancja, o ironio!, z winy tych najbardziej tolerancyjnych, co najwyżej znajdą miejsce w podręcznikach historii.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)