Prokuratura umarza śledztwo w sprawie obrażenia prezydenta przez Niesiołowskiego i Wałęse .
"Mamy durnia za prezydenta", "Prezydent to mały, zakompleksiony człowiek", czy "prezydent to s...syn", nie ważne jakim jeszcze epitetem określi się głowę państwa, dla prokuratorów takie wypowiedzi nie noszą znamienia czynu zabronionego.
Przepis art. 135 Kodeksu karnego mówi, że "kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech".
Czym więc ma być publiczna obraza prezydenta, żeby była karalna?
Polski wymiar sprawiedliwości pokazuje, że jego standardy ewidentnie wracają do czasów III RP, nie tylko mamy niemal masowe uniewinnienia i umorzenia spraw między innymi dotyczących korupcji. Polska staje się krajem gdzie oligarchowie i wszelcy nieuczciwie zbijający majątek biznesmeni mogą czuć się ponownie jak w raju.
Ale jak widać „wyższe standardy” nie dotyczą tylko przestępców gospodarczych itp. Dotyczą również polityków. Można wypowiadać najbardziej plugawe słowa pod adresem prezydenta i to bezkarnie o ile jest się po „słusznej stronie” i o ile nie jest to prezydent reprezentujący interesy jedynej słusznej partii rządzącej Polską.
I mógłbym teraz wypowiedzieć kilka brzydkich słów pod adresem, obecnego premiera i ministra sprawiedliwości, że to oni ponoszą winę za ten upadek standardów w wymiarze sprawiedliwości i tak mnie zdenerwowali, że inaczej nie umiem powiedzieć. Tylko jakoś nic mi nie przychodzi do głowy, nie umiem rzucać „debilami”, suk…synami” itp. pod ich adresem, umiem ich atakować za ich poczynania, ale jakoś nie umiem dobrać słów, aby ich obrazić epitetem.
No cóż widocznie nie umiem mówić językiem miłości, jaki obiecywali nam w kampanii wyborczej obecnie rządzący. Jakoś nad tym nie ubolewam.



Komentarze
Pokaż komentarze