Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
44
BLOG

"Nasz sukinsyn"

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Polityka Obserwuj notkę 1


 

Na temat konfliktu w Gruzji napisano i powiedziano już wiele, dlatego do poniższego artykułu postanowiłem podejść od troszkę innej strony. Otóż postanowiłem poczynić sobie pewne założenie, że Rosja wcale przez ostatnie miesiące nie prowadziła żadnych przygotowań do działań na terenie Kaukazu, że wkroczyła, rzeczywiście w celu ustabilizowania sytuacji i, że Gruzja zaatakowała obce państwo leżące poza obszarem jej suwerennego terytorium, w dodatku, nie była wcześniej przez nikogo prowokowana i atakowana. I oczywiście, że to Gruzja ponosi odpowiedzialność za wybuch konfliktu, jak chcieli by rusobojni przedstawiciele części europejskich elit.

I nawet biorąc, za rzeczywistość to swoiste political fiction, które powyżej przedstawiłem postaram się udowodnić, że nawet takiej sytuacji, wobec faktów dotyczących naszego państwa bezpośrednio, warto opowiadać się po stronie władz Gruzji.

„Anglia nie ma przyjaciół, Anglia ma interesy”, ta znana sentencja może być mottem wielu polityków którzy chcieli by być mężami stanu. I tak właśnie jest z naszym krajem istnieją dla niego pewne interesy, które w naszym położeniu geopolitycznym, są interesami długofalowymi, które należy pielęgnować, nie przez lata, ale przez dziesięciolecia, jeśli nie wieki. Otóż wolne państwa Kaukazu, rządzone przez prozachodnich polityków, są priorytetowym dla Polski interesem. I będzie to tak długo aktualne jak długo w naszym sąsiedztwie będzie znajdowała się Rosja – kraj, który przez ostatnie kilka set lat, jeżeli nie był mocarstwem, to przejawiał ku temu wielkie aspiracje. A na mocarstwowość Rosji składa się przede wszystkim posiadanie dużych wpływów, jeżeli nie bezpośredniej władzy nad Ukrainą- zachodnim przyczółkiem, oraz, szczególnie obecnie, posiadanie monopolu na dostawy surowców energetycznych. Niepodległe państwa Kaukazu, stwarzają szansę na dostawy gazu do państw UE, bez kontroli Rosji, co oczywiście dla tego państwa jest ciężkie do zaakceptowania i robi wszystko by do takowej dywersyfikacji nie doszło.

Mała, nawet agresywna Gruzja nie jest wstanie bezpośrednio zagrozić nam w takim stopniu jak Rosja, która z rozrzewnieniem wspomina czasy PRLu, czy Królestwa Polskiego, kiedy to towarzysze z Kremla, lub Car decydowali o tym co się dzieje nad Wisłą.

Współpraca z państwem Gruzińskim, to ważny element dywersyfikacji energii, i co się z tym łączy ograniczeniem wpływów Rosji na nasz kraj. A jeżeli, ktoś ma wątpliwości co do tego, czy Rosji marzy się posiadanie Polski w swojej strefie wpływów, to niech poczyta na temat tarczy antyrakietowej i reakcji naszego wschodniego sąsiada. A o tym, czy tarcza powinna być w Polsce czy nie powinni decydować Polacy, a nie pośrednio, czy nawet bezpośrednio Rosjanie, których ten projekt zwyczajnie nie dotyczy, a jest suwerenną sprawą Polski i USA.

Państwa Europejskie prowadząc pragmatyczną politykę, od dawna, współpracują z Chinami, przymykają oko na sprawę Tybetu i problemów innych mniejszości zamieszkujących Państwo Środka, więc tym bardziej nie powinny mieć wyrzutów sumienia co do współpracy z Gruzją. Przecież pragmatycy od dawna zapominają o prawach człowieka, o prześladowaniach mniejszości, gdy chodzi o ich interes. A dywersyfikacja energii i uniezależnienie się do Rosyjskiej dominacji energetycznej jak najbardziej leży w interesie nie tylko Polski, ale i całej UE, w przeciwnym razie, gdy tylko Rosja umocni się w swojej dominacji, zacznie dyktować coraz twardsze warunku europie, jeżeli już tego w dość dyplomatyczny sposób nie robi. W zasadzie nie musi robić, bo elity europejskie, same już wiedzą, że niedźwiedzia nie należy drażnić. Zastanawiam się tylko ile w tym krótko wzrocznej głupoty, a ile świadomości, że po prostu jesteśmy w energetycznej i powoli gospodarczej strefie wpływów Rosji.

Ale nawet jeżeli już część zdaje sobie sprawę, z uzależnienia od Rosji, to czy nie należy strać się ten fakt zmienić, wspierając kraje mogące nam umożliwić dywersyfikacje.

Pamiętajmy, że powyżej przedstawiłem argumenty stricte pragmatyczne, bo nikt mi nie powie, że w naszym interesie jest priorytetowe utrzymanie stosunków z Rosja, bo dobre to na krótki okres, a w dłuższej perspektywie może doprowadzić do powrotu do czasów powojennych lub XIX wieku.

A pamiętajmy, jeszcze, że Gruzja, to nie lokalny watażka, jak założyłem, a państwo które niedawno wydostało się sowieckiej okupacji. Państwo, które jest gotowe współpracować z Zachodem, bo wie, że to jest jedyny gwarant jej suwerenności. Pamiętajmy, ze właśnie przez to powinniśmy czuć się solidarni z Gruzją, a każdy Polski patriota myślący z troska o kraju, powinien popierać każde działania, mające na celu zachowanie niezależności naszego kraju, szczególnie w długofalowej perspektywie, a nie krótkowzrocznym robieniu interesów.

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka