Stało się, Obama został czterdziestym czwartym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Tym samym świat wkracza w nową epokę. Dla części obserwatorów to era nowych polityków, młodych, dobrze wykształconych i bardzo medialnych. Niestety nowy rozdział w dziejach świata może łączyć się również w nowym ładem światowym i całkowitym przemeblowaniem rzeczywistości w kwestiach geopolitycznych jak i światopoglądowych
Obama, pragnie prowadzić politykę zagraniczną bez przemocy, wycofać wojska USA z terenów niebezpiecznych. I wszystko to ładnie ale tylko na papierze. Bo wiara w pokojowe rozwiązywanie konfliktów jest tak samo naiwna jak pisanie listów przez tysiące, czy miliony ludzi, do dyktatora z Korei Północnej z prośbą o przestrzeganie przez niego praw człowieka.
Takie lisy jak i wizja polityki zagranicznej Obamy zapewne w najlepszym wypadku skończy jako rozpałka w kominku Kim Dong Ila, lub innej kreatury jego pokroju. Jednocześnie taka pokojowa polityka doprowadzi do osłabienia USA, i już nawet mamy pierwsze przesłanki, że liderzy państw aspirujących do światowej hegemoni w Obamie widzą ojca zmierzchu potęgi USA. Bo sądzę, że nie przypadkiem prezydent Rosji Miedwiediew właśnie w dniu zwycięstwa Obamy wypowiedział się o rozmieszczeniu rakiet w Obwodzie Kaliningradzkim. Myślę, że jest to już pierwsza manifestacja siły i sondowanie co powie na to prezydent elekt.
Jeżeli Obama ten pozornie marginalny fakt przemilczy może dojść do kolejnych prób testowania nowego przywódcy USA i jego skłonności do pokojowych rozmów i ustępstw.
Jak wiadomo jedno ustępstwo zazwyczaj pociąga za sobą falę kolejnych, a w przypadku Rosji jest to szczególnie niebezpieczne z punktu widzenia Polski, której obywatele tak chętnie deklarowali swoją sympatię dla Obamy.
Myślę wiec, że polityka Obamy może doprowadzić do wzrostu znaczenia w świecie nie tylko Rosji, której przykładem się posłużyłem, ale i innych państw takich jak Chiny, Iran, czy już wspominana Korea Północna.
Druga kwestia przyszłych rządów Obamy jest równie niepokojąca, a chodzi ogólnie rzecz biorąc o światopogląd. Aborcja, zrównywanie par homoseksualnych z rodziną i troska o wszelkie mniejszości w polityce przywódcy światowego mocarstwa, połączona z ofensywą lewicy w zbliżających się wyborach do europarlamentu może być zaczątkiem wielkiej lewicowej rewolucji w najbliższych latach.
Pocieszające w tej wizji może być jedynie to, że zwiększenie się fali ofensywy lewicowej i realizacja jej programu doprowadzi społeczeństwo do reakcji obronnej i zwrot w kierunku tradycyjnym wartością.
Z drugiej strony z rządami Obamy będzie się wiązał problem, który od pewnego czasu możemy obserwować w Polsce. Otóż jego kreacja jest bardzo podobna do Donalda Tuska. Oto mamy młodego, otwartego na świat polityka, który po prostu jest trendy i wszystkim aspirującym do elit wręcz nie wypada nie głosować na niego, a któż nie chce być w kręgu elity? Tak polityka Obamy pomimo błędów jakie może popełniać będzie, w opinii mediów, będzie zawsze słuszna, a w ostateczności będzie mniejszym złem od rządów Republikanów pod przywództwem Busha.
Dlatego dla amerykańskiej, a również dla prawicy europejskiej, wobec nadchodzącej lewicowej fali, nadchodzi czas przygotowań. Pora zweryfikować programy, postawić na sprawdzone tradycyjne wartości i przygotować się do kolejnej konserwatywnej rewolucji, która prędzej czy później ponownie powinna nastąpić w odpowiedzi na liberalizację obyczajów i socjalizację gospodarki, która narasta wraz z trwającym kryzysem.


Komentarze
Pokaż komentarze