Muszę przyznać, że Lech Wałęsa, to fenomen na skalę światową, w czym utwierdzają mnie miedzy innymi ostatnie wydarzenia związane z zeznaniami oficera SB Edwarda Graczyka.
Niewielu jest chyba ludzi, którzy publicznie popełnili tyle błędów, sami sobie zaprzeczają, nie dotrzymują słowa, a nadal cieszą się uznaniem sporej części społeczeństwa. A w szczególności wpływowych mediów. Które dość łatwo zapominają jak kilkanaście lat temu tego samego człowieka, uważały za zagrożenie.
Bolka „dziwne przypadki”
Rozumiem, że przypadek Wałęsy dla antylustratorów, jest istotny, bo przecież trzeba chronić „autorytet” i „wielką legendę”, przed chorymi inkwizytorami - lustratorami.
Ale sam Wałęsa, nie ułatwia wcale zdania swoim obrońcą. Wystarczy wspomnieć jego zapewnienia, że ujawni kim był Bolek, o ile pamięć mnie nie myli, tydzień po ukazaniu się książki historyków IPN Cenckiewicza i Gontarczyka, jakoś do dzisiaj chyba, żaden dziennikarz nie zadał pytania kim jest Bolek, mimo, że od wydania ksiązki minęło już kilka miesięcy, sam zainteresowany również milczy w tym temacie, brylując za to w obrażaniu obecnego prezydenta, ku uciesze „dziwnym przypadkiem” swoich obrońców, z którymi jak nigdy ma wspólne zdanie w tylu tematach szczególnie jeżeli chodzi o atakowanie braci Kaczyńskich.
Mówił również były prezydent o kilkudziesięciu Bolkach, z których jakoś znowu „dziwnym przypadkiem” mamy coraz więcej dowodów na istnienie i działalność tylko jednego TW”Bolka” Lecha Wałęsy
„Nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne”
Pomimo licznych wpadek, nielogicznych wypowiedzi, nikt jakoś nie pamięta i nie rozlicza z nich Wałęsy. Co by się nie działo dla części społeczeństwa Wałęsa to wielki autorytet, legenda solidarności, której pod żadnym pozorem nie należy naruszać. Jest po prostu nieskazitelny, cokolwiek by na jego temat nie ujawniono.
Nie mają sensu żadne argumenty, wszystko topnieje w blasku Wałęsy. A swoje dni cwały już niedługo będzie ponownie przeżywał. Bo oto zjadą się najróżniejsze autorytety z całego świata, część z nich to rzecz jasna medialni bohaterowie, ale część to rzeczywiście ludzie bardzo zasłużeni. Będzie to jak woda na młyn dla obrońców Bolka. Mimo, że zwyczajnie wielu ludzi może nei zdawać sobie sprawy jak wygląda nasza debata historyczna i opiera się wyłącznie ma tym o czym informują media zachodnie, które jednocześnie bardzo lubują się w powtarzaniu tez stawianych przez gwiazdy polskiego dziennikarstwa „niezależnego” pokroju Tomasza Lisa. Ale czy można się dziwić. Przecież każdy zagraniczny korespondent, chce mieć kontakty z elitami w danym kraju, a nie tak zwanymi oszołomami, z drugiej strony zapewne niewielu z nich wysili się na analizę również tych „oszołomskich mediów”, na próbę porównania stanowisk.
Jak powstaje fenomen?
Zasłona milczenia na błędy, zwarte szeregi obrońców czy to wszystko można wytłumaczyć legendą, której elity nie chcą zniszczyć bo jest im wygodna, wpisując się w ich antylustracyjna retorykę? Czy pokazywanie się z elitami całego świata i przychylna prasa mogą to wszystko wytłumaczyć?
Obawiam się, że nie do końca. Fenomen Wałęsy to moim zdaniem również fenomen większości polaków.
Bo ilu błędów i wpadek można nie dostrzec? Jak można nie dostrzec prymitywizmu i agresji w atakach na obecną głowę państwa?
Czy to wszystko nie daje do myślenia?
Obawiam się, że nie. Niestety tak jak Wałęsa mówi, rzeczy które nie zawsze można zrozumieć, tak Polacy nie słuchają że zrozumieniem, idą na intelektualne skróty i powtarzają ślepo hasła rzucane przez medialne autorytety.
Absurdalne Oszołomstwo
Coraz częściej jednak obrońcy Wałęsy muszą posuwać się do agresji, na razie słownej, ujawniane fakty stawiają ich w trudnej sytuacji, ale niemożliwym się wydaje dla nich podjęcie próby analizy faktów. Łatwiej rzucać hasła „mam w d… czy był TW, on jest legendą”, „Nawet jak donosił to nikomu nie szkodził, ja to wiem” albo pojawiają się poetyckie porównania badania historii, do dyskusji o rozmiarze penisa (porównanie usłyszane przez autora).
Czasem ciężko z takimi argumentami dyskutować, bo co odpowiedzieć, na takie porównania, mogę na przykład stwierdzić, że jak już to wolę dyskusję o kobiecych piersiach…Bo tłumaczenie, że porównanie takie jakoś nie pasuje, raczej przy takim poziomie dyskusji nie będzie miało racji bytu.
Wydaje mi się, że absurd jest niejako wpisany w dyskusję o Wałęsie, w końcu któż pojmie co znaczy „jestem za a nawet przeciw”, „Dobrze się stało, że źle się stało”, „plusy dodatnie i ujemne”, „zwrot o 360 stopni”, „I tak, i nie.” „Odpowiem wymijająco wprost”., To są ostatnie godziny naszych pięciu minut”. (Źródło: http://pl.wikiquote.org/wiki/Lech_Wałęsa).
Zaiste trzeba być fenomenem aby zrozumieć powyższe, jakże „głębokie przemyślenia”.
Na koniec przytoczę wypowiedź J.K. Mikke o Lechu Wałęsie: „Nie mam zamiaru specjalnie zajmować się p. Lechem Wałęsą - nie dlatego, że to był agent SB, lecz dlatego, że jest to kompletne zero. Zawsze tylko bredził i bredził (wczoraj oświadczył: "Oczyszczę się - i dostanę znów Nobla!). Nawet ukraść kompromatów ze swojej teczki nie umiał inteligentnie. Ludzie wychowani w kulcie "władzy klasy robotniczej" uparli się widzieć w nim nieledwie geniusza. Nie mam pojęcia, dlaczego. Ja p. Wałęsą nie byłem zauroczony nawet przez minutę.”
Może jest to również jedna z odpowiedzi na ten fenomen- kult klasy robotniczej. Jakże pięknie jest każdemu lewakowi wierzyć, w wielkiego bohatera klasy robotniczej, wielkiego obrońcę uciśnionych, bohatera i legendę, który nie potrzebuje wcale wykształcenia i pięknego języka. Przez co jest ucieleśnieniem wszystkich komunistycznych ideałów, a jednocześnie, o ironio!!!, idealnym narzędziem propagandowym w walce z prawicowymi „oszołomami”.
Tylko czy lud tego nie widzi, czy może aż tylu mamy lewaków?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)