Dziwni mnie poruszenie, jakie wywołał tak zwany „stenogram praski”, bo nie pokazał przecież on nic nadzwyczajnego, czego mogliśmy się nie spodziewać.
Każdy kto obserwuje uważnie scenę polityczną mógł zauważyć, ze podobny pełen wyższości i agresji ton przedstawiali w Polsce w większości ci wszyscy, którzy tak głośno krzyczeli za integracją europejską. Ludzie, którzy nie tolerowali żadnych słów krytyki wobec UE. Oburzali się i krzyczeli o polskim totalitaryzmie kiedy tylko naród wybrał innych przedstawicieli niż związanych właśnie z ich postępowym, europejskim towarzystwem.
Świetnym przykładem może być Władysław Bartoszewski, który jako medialny profesor z nadania „Salonu” pretenduje do tronu najwyższego autorytetu moralnego III RP.
Słowa o „dyplomatołkach”, czy pytanie „czego wyjesz wyjcu?”, pozornie dla części odbiorców żartobliwe, tak naprawdę były elementem wprowadzania w naszą debatę publiczną języka nienawiści. Poprzeczkę oczywiście podwyższył i to znacznie Palikot do spółki z Niesiołowskim, czasami zresztą bardzo skutecznie wciągając swoich przeciwników w dyskusję bardzo agresywną.
Skoro ci wszyscy tacy bardzo „europejscy” przedstawiciele tak dalecy byli od języka dobrze wychowanych i opanowanych, dlaczego mielibyśmy mieć nadzieję, ze ich zachodni idole, prezentują inny poziom kultury?
Obserwując jednak z jakim odbiorem społecznym spotykają się poczynania polskich elit, publikację „stenogramów” przez serwis Fronda.pl należy uznać, za rzecz bardzo korzystną, może w końcu zapatrzony w zachodnich idoli Polak, zrozumie, że nie powinien iść drogą jaką wskazują tacy polscy europejczycy jak Kwaśniewski czy Tusk wraz z ich przyboczną gwardią.


Komentarze
Pokaż komentarze