Socjalizmem jest zbieranie pieniędzy od ludzi i rozporządzanie nimi przez rząd, który wie, lepiej od społeczeństwa jak te pieniądze powinny zostać spożytkowane. I choć w niektórych dziedzinach jak bezpieczeństwo taka operacja wydaje się rozsądna, to istnieje szereg dziedzin, w których jest to zwyczajne wykorzystywanie ludzi, tylko po to by pośrednicząc w zaspokajaniu mniej lub bardzie oczekiwanych przez obywateli potrzeb, przy okazji dać zarobić osobom zatrudnionym w systemie biurokratycznym. Uproszczając można stwierdzić, że działania socjalisty polegają na wymuszaniu na obywatelach pośrednictwa państwa.
Jak zatem można nazwać kogoś, kto bierze pieniądze obywateli i zamiast je rozdysponować, dając przy okazji zarobić „pośrednikom” , stwierdza, że te „usługi”, które świadczył muszą zostać ograniczone, bo jest kryzys, co do którego wcześniej się zapierał, że nam nie grozi?
Może to ultrasocjalista? A może socjalista z liberalnym uśmiechem, który powszechnie pokazuje w mediach jak to czyni polski premier.
Tak właśnie postępuje rząd Donalda Tuska – rząd liberałów, którzy coraz bardziej ujawniają swoją socjalistyczną naturę, a nawet jeszcze gorzej…
Oczywiście rząd twierdzi, że cięcia w budżecie jakich dokonuje nie uderzą w społeczeństwo, bo powiedzmy wprost socjalne elementy budżetu nie zostaną naruszone, żeby czasem nie spadły słupki, za to osłabieniu ulegną inwestycje, za co winą obarczyć będzie można globalny kryzys a nie cięcia dokonywane przez rząd.
A kryzys mógłby być przecież doskonałym pretekstem do wprowadzenia prawdziwie liberalnych reform rynkowych, bo jeżeli już mówimy o polityce liberalnej w gospodarce, to owszem łączy się ona z cieciami w budżecie państwa, ale towarzyszy jej również tworzenie systemu prawnego zapewniającego większą swobodę działalności gospodarczej obywatelom, ale bez pomocy państwa mogli sami zadbać o swój interes, często nawet skuteczniej.
Tymczasem owszem mają miejsce cięcia, ale nie stwarza się warunków do swobodnej działalności obywateli. Nikt nie wspomina chociażby o zmniejszeniu podatków, co jest najprostszym sposobem na pobudzenie gospodarki, gdyż realnie zwiększa zasobność portfeli, co zwiększa konsumpcje, a przez to napędza gospodarkę. Nadal będzie jednak wspomagana polityka socjalna, jakże ważna dla utrzymania odpowiedniego poziomu słupków poparcia, bez ponoszenia zbędnego ryzyka. Szkoda, tylko, że odbywa się to kosztem spowolnienia inwestycji i działań, które faktycznie napędzają gospodarkę.
Nie od dziś wiadomo, że przemysł zbrojeniowy jest ważnym fundamentem w gospodarce wielu państw, tymczasem w Polsce prowadzi się obecnie politykę obniżania wydatków wojska, co nie tylko przyniesie recesję w branży zbrojeniowej, ale i skompromituje nasz kraj na arenie międzynarodowej. Otóż udział polskich wojsk, w misjach zagranicznych to ważny element naszej polityki zagranicznej, który podkreśla nasz udział w polityce globalnej i może się przynieść przy mądrej polityce, na konkretne profity. Tymczasem, Polski nie stać nie tylko na modernizacje armii, ale i na realizację ambitnego planu całkowitej jej profesjonalizacji, nie wspominając, że całkiem nie dawno odtrąbiono z sukcesem ostatnie pobory w polskim wojsku.
Cięcia dokonane przez rząd przedstawiane są jako działania wiedzących co robią i odpowiedzialnych liberałów, tymczasem są to działania klasycznie socjalistyczne.
Nie ma tu mowy o uwalnianiu rynku, o raczej następuje jego krępowanie poprzez decyzje, które spowolnią inwestycje.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)