Ciężko komentować ostatnie wypowiedzi Władysława Bartoszewskiego, bowiem wiele racji ma poseł Kurski twierdząc, że to styl raczej Palikota. I rzeczywiście, „dyplomatołki”, „bydło”, „wyjce” z takich słów znany jest ostatnio Bartoszewski. Tym samym wpisuje się w grupę ludzi w ugrupowaniu rządzącym, których można by nazwać „specjalistami od pyskówek” – wśród których prym wiodą wspomniany Palikot i Stefan Niesiołowski. A szkoda, bo warto zwrócić uwagę, że Bartoszewski od 2007 roku pełni funkcję sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnika ds. dialogu międzynarodowego i aktywność na tym polu była by bardziej potrzebna Polsce szczególnie względem Niemiec wobec ostatnich wydarzeń związanych z tarczą antyrakietową i rurociągiem północnym. W końcu patrząc na nagrody jakie otrzymał powinien być on osobą poważaną u naszych zachodnich sąsiadów i potrafiącą budować dialog międzysąsiedzki. Tymczasem jakoś w temacie stosunków międzynarodowych „profesor” nie jest słyszalny.
Podczas kampanii wyborczej Bartoszewski wspierał Platformę jako niemalże autorytet i wybitny specjalista od dyplomacji, szkoda, że obecnie nawet nie stara się utwierdzić wyborców w tym obrazie i wpisuje się w nurt, który chyba najmniej przystoi człowiekowi aspirującemu do miana autorytetu, wybitnego dyplomaty i bohatera wojennego.
Ktoś powie, że Bartoszewski to już stary człowiek, ma prawo do pewnych zachowań, ale niestety jak ktoś chce zajmować się polityką, musi się liczyć z tym, że w komentarzach nikt nie będzie stosował taryfy ulgowej ze względu na wiek czy zasługi, taka to już specyfika tej profesji. Ja choćby przez szacunek dla starszych, proponuję nie rozdzierać szat nad tym co mówi Bartoszewski, ale za to czasem warto zastanowić się, co raczej czasem powiedzieć powinien z uwagi na funkcję które się podjął.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)