Nie ma chyba obserwatora sceny politycznej, który nie byłby zdumiony dymisją wicepremiera i szefa MSWiA, Ludwika Dorna. Wydawało się, że pozycja Dorna - przecież drugiego polityka PiS i zaufanego człowieka braci Kaczyńskich - jest niepodważalna. Okazało się, że jest inaczej.
Ta informacja rodzi mnóstwo pytań. Co dalej z Dornem? Radio Zet donosi, że nowym szefem MSWiA ma być zastępca prokuratora generalnego, Janusz Kaczmarek, mówi się też o Janie Rokicie jako potencjalnym kandydacie na szefa tego resortu. Co stało za dymisją Dorna - czy faktycznie, jak pisze "GW", Kaczyńscy mają dla Dorna jakąś specjalną - dotychczas nieujawnioną - misję?
Zanosi się, że będziemy mieli w rządzie nowe otwarcie. Krążą plotki, że Anna Fotyga zastąpi w Kancelarii Prezydenta Aleksandra Szczygłę, który z kolei przejmie MON po Radku Sikorskim. Fotygę zaś - jeśli wierzyć "GW" - ma zmienić Jacek Saryusz-Wolski. Jak pisałem wyżej, także Rokita może znaleźć się w tym rządzie.
Najpierw Sikorski, teraz Dorn, odejść ma też Fotyga... Za wcześnie jeszcze, by snuć wielkie wizje. Ale wygląda na to, że Kaczyńscy chcą upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - przeciąć tlące się gdzieś po kątach spekulacje o powstaniu nowej partii centroprawicowej z Rokitą i Marcinkiewiczem, a przy tym nadać rządowi - w ostatnich tygodniach ewidentnie buksującego - nowej dynamiki. Wyciągnięcie Rokity z PO (Saryusza-Wolskiego zresztą też) mocno osłabiłoby Platformę, przez co byłaby ona jeszcze mniej wydolna politycznie niż dotychczas.
Jedno jest pewne - takiego przesilenia w polskiej polityce nie było od dawna. I bardzo ciekawe, co z tej mąki wyrośnie.
Ta informacja rodzi mnóstwo pytań. Co dalej z Dornem? Radio Zet donosi, że nowym szefem MSWiA ma być zastępca prokuratora generalnego, Janusz Kaczmarek, mówi się też o Janie Rokicie jako potencjalnym kandydacie na szefa tego resortu. Co stało za dymisją Dorna - czy faktycznie, jak pisze "GW", Kaczyńscy mają dla Dorna jakąś specjalną - dotychczas nieujawnioną - misję?
Zanosi się, że będziemy mieli w rządzie nowe otwarcie. Krążą plotki, że Anna Fotyga zastąpi w Kancelarii Prezydenta Aleksandra Szczygłę, który z kolei przejmie MON po Radku Sikorskim. Fotygę zaś - jeśli wierzyć "GW" - ma zmienić Jacek Saryusz-Wolski. Jak pisałem wyżej, także Rokita może znaleźć się w tym rządzie.
Najpierw Sikorski, teraz Dorn, odejść ma też Fotyga... Za wcześnie jeszcze, by snuć wielkie wizje. Ale wygląda na to, że Kaczyńscy chcą upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - przeciąć tlące się gdzieś po kątach spekulacje o powstaniu nowej partii centroprawicowej z Rokitą i Marcinkiewiczem, a przy tym nadać rządowi - w ostatnich tygodniach ewidentnie buksującego - nowej dynamiki. Wyciągnięcie Rokity z PO (Saryusza-Wolskiego zresztą też) mocno osłabiłoby Platformę, przez co byłaby ona jeszcze mniej wydolna politycznie niż dotychczas.
Jedno jest pewne - takiego przesilenia w polskiej polityce nie było od dawna. I bardzo ciekawe, co z tej mąki wyrośnie.
No i wyszło szydło z worka. Na zakończonej przed chwilą konferencji prasowej Ludwik Dorn poinformował, że powodem jego dymisji był spór z premierem Kaczyńskim. - Premier zażądał ode mnie rozwiązań, co do których miałem inne podejście - powiedział były już szef MSWiA.
Niedawno prof. Jadwiga Staniszkis mówiła w "Polityce", że Jarosław Kaczyński może mieć problemy ze swoją partią. że zbudował ją na ludziach miernych, ale wiernych. Gorliwych w wyznawaniu politycznej filozofii Kaczyńskiego, ale mało elastycznych politycznie. Czyżby dymisja Dorna, wywołana sporem z premierem była potwierdzeniem słów Staniszkis? Oczywiście nie sensu stricte, bo Dorn sztywnym doktrynerem nie jest, ale co do nastrojów w partii?
Druga rzecz - Przemysław Gosiewski otwarcie zadeklarował chęć wyciągnięcia części polityków z PO. - Chcielibyśmy, aby część polityków PO wsparła rząd. e do końca rozumiem dziś sytuację niektórych posłów, którzy są w podwójnej opozycji. W opozycji wobec nas, jako obozu rządowego i w opozycji wobec własnej partii. To co dzisiaj dzieje się wokół Jana Rokity, pana Saryusza-Wolskiego i paru innych parlamentarzystów pokazuje, że to środowisko polityczne nie może długo tak funkcjonować. Gdyby to środowisko było zainteresowane poparciem rządu to byśmy o tym poważnie rozmawiali - mówił w "Poranku Tok FM".
Widać jak na dłoni, że Kaczyński uznał za konieczne przyspieszyć, nadać rządowi nowy oddech. A przy okazji osłabić PO i zgasić w zarodku pojawiające się tu i ówdzie plotki o nowej partii centroprawicowej. Się dzieje...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)