III RP zatrzęsła się po aferze Rywina. Prace sejmowej komisji śledczej, które uchyliły kurtynę kuchni politycznej rządów SLD, rozpoczęły marsz PiS do władzy. Na fali haseł walki z korupcją oraz z układem polityki, biznesu i służb specjalnych, partia Kaczyńskich odniosła wyborcze zwycięstwo. Teraz mamy aferę Rywina bis. Sprawa Janusza Kaczmarka wywołała kryzys państwa i polityki. I powinna zakończyć się odprawieniem rządu PiS z kwitkiem.
Na politycznych sztandarach Jarosława i Lecha Kaczyńskich od zawsze wymalowane są hasła walki z patologicznym wpływem służb specjalnych na politykę, państwo i gospodarkę. Rządzący Polską bracia w każdej ujawnionej aferze, w każdej ujawnionej nieprawidłowości doszukiwali się macek specsłużb, trzęsących Polską po uważaniu. Ukuli hasło Układu, którego wpływy miały być główną przeszkodą na polskiej drodze do normalności. PiS deklarował, że po objęciu władzy naprawi polskie patologie, po prostu - przyniesie normalność. I wielu obywateli zaufało tym słowom. Bo nie da się ukryć, że korupcja w Polsce była i jest problemem poważnym. Deklaracje zostały jednak tylko deklaracjami. Zmiast tego mieliśmy psucie państwa i demokratycznych obyczajów, ciągłe obrażanie wielu grup społecznych i nieustające igrzyska polityczne, w których obywatele zupełnie przestali się orientować.
Zatrzymanie Kaczmarka, Kornatowskiego i Netzla to kolejny odcinek tych igrzysk. Ale jego scenariusz został rozpisany w sposób niedopuszczalny. Nie da się ukryć, że te zatrzymania to próba zamknięcia ust ludziom, którzy mają sporą wiedzę o tym, co działo się w aparacie służb specjalnych. Kaczmarek to przecież - do niedawna - zausznik Zbigniewa Ziobro i szef resortu spraw wewnęntrznych, a Kornatowski jest byłym szefem policji. Obaj panowie mają zatem eksluzywną wiedzę. Gdyby choć część opowieści, którą Kaczmarek przedstawił w prokuraturze na temat działań Ziobry i służb specjalnych się potwierdziła - PiS znalazłby się na aucie polskiej sceny politycznej, a kariera dzisiejszego ministra sprawiedliwości - mierzącego w prezydenturę - zakończyłaby się raz na zawsze.
PiS się boi. Wie, że potwierdzenie zarzutów o inwigilacji dziennikarzy, szukaniu haków na opozycję i innych bezprawnych działaniach skompromituje go. Próbuje więc zrobić show, zdobyć amunicję na kampanię wyborczą. Wysyła obywatelom komunikat: "To są znani ludzie, ale dla nas nie ma wyjątków. Prawo jest prawem i tylko my nie boimy się działać w myśl tej zasady. Przyjście innej władzy oznacza powrót do oligarchicznej III RP. Czy tego chcecie?". Na potwierdzenie swoich deklaracji przynosi swoim wyborcom na tacy głowy Kaczmarka, Kornatowskiego i Netzla, którzy mieli ujawnić plany CBA o akcji w Ministerstwie Rolnictwa i przez to ją spalić. To kolejny komunikat: "A więc byli żołnierzami Układu. Na dodatek na usługach potężnego milionera, Ryszarda Krauzego, którym ABW się już zajęło. Układ pod szkłem powiększającym. Czyli jednak mieliśmy rację.".
Zatrzymanie Kaczmarka, Kornatowskiego i Netzla to nic innego jak show. Przecież nie są to uzbrojeni gangsterzy, noszacy za pasem broń wielkiego kalibru. Byli w Polsce, co stanęło na przeszkodzie wysłać im wezwanie do prokuratury? Zapewne nic. Po co zakuwano ich w kajdanki? Może po to, żeby uniknąć strzelaniny? Bzdura. Ale spektakl musiał się odbyć. Bo PiS boi się stracić władzy. I pokazał, że nie cofnie się przed niczym, by do tego nie dopuścić.
Służby specjalne muszą być trzymane na mocnej smyczy demokratycznej kontroli - taka jest żelazna reguła demokratycznego państwa. Tymczasem PiS, wbrew własnym hasłom, ewidentnie łamie tę regułę, używając specsłużb do politycznych gierek. Takie działania są przekroczeniem granicy dopuszczalnych w demokracji działań.
Dlatego potrzebne są i sejmowe komisje śledcze, i wybory. Komisje, by zarzuty stawiane m.in. przez Kaczmarka zbadać już teraz, by władza nie mogła niczego ukryć. A wybory, by społeczeństwo mogło skorzystać z wiedzy i odepchnąć od władzy tych, którzy łamali prawo. Po wybraniu nowego parlamentu i rządu, komisje śledcze mogłyby wznowić prace. A ci, których wina będzie bezsporna - powinni stanąć przed Trybunałem Stanu.
Afera Rywina rozłożyła III RP i utorowała drogę IV RP. Afera z Kaczmarkiem powinna być początkiem końca władzy PiS. To ważne dla nas wszystkich.
35
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)