Teczuszka Stańczyka
Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć.
487 obserwujących
704 notki
4003k odsłony
  5793   13

Jak manipuluje RCB

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zostało wykorzystane do dyskredytowania głosów sceptycznych wobec rządowej polityki. Rozłóżmy komunikat RCB na czynniki pierwsze.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa kojarzy się głównie z wysyłanymi co jakiś czas SMS-ami, zresztą często chybionymi, ostrzegającymi przed niebezpiecznymi zjawiskami meteorologicznymi. Jednak RCB stanęło także na froncie walki propagandowej, oficjalnie nazywanej walką z dezinformacją, w tym wypadku rosyjską. To nie jest pierwszy taki przypadek, gdy państwowa instytucja podpina się pod modną ideę demaskowania dezinformacji, żeby tak naprawdę wspomagać rządową propagandę. Na podobnej zasadzie działa choćby PAP-owski FakeHunter, szczególnie aktywny w czasie epidemii, czy obecnie NASK Weryfikacja – ciało funkcjonujące na całkowicie niejasnych zasadach, za to kontrolowane przez ministra Janusza Cieszyńskiego, zajmującego się w Kancelarii Premiera teoretycznie cyfryzacją, lecz znanego głównie jako zwolennik różnego rodzaju cenzorskich posunięć.

RCB niedawno rozpowszechniało poprzez swoje kanały w mediach społecznościowych grafikę pod nagłówkiem „DisInfo Radar”. Informowano, że „monitorowany okres” to 11-15 kwietnia, zaś obszar informacyjny to „narracje Federacji Rosyjskiej wymierzone w postrzeganie uchodźców z Ukrainy”. Pod kolejnym nagłówkiem: „Fałszywe linie rosyjskich narracji” wymieniono sześć punktów. Warto się im przyjrzeć szczegółowo, zauważając, że określenie „fałszywe linie […] narracji” jednoznacznie określa podane poniżej stwierdzenia jako nieprawdziwe.

1. Polski rząd przyjmuje uchodźców z Ukrainy, aby przypodobać się USA i UE.

Trudno to stwierdzenie określić jednoznacznie jako fałszywe lub prawdziwe bez zdefiniowania pojęcia „przypodobania się” oraz bez znajomości faktycznych motywacji polskiego rządu. Gdyby wziąć dosłownie czasownik „przyjmować” i abstrahować od wielu innych aspektów owego przyjmowania, przede wszystkim ogromnie hojnej oferty socjalnej, stwierdzenie byłoby fałszywe o tyle, że przyjmować uchodźców musieliśmy i z powodów moralnych, i prawnych. Choć bowiem przy bliższym przyjrzeniu się okazuje się, że prawdopodobnie wobec przytłaczającej większości z nich nie ma zastosowania ani konwencja genewska z 1951 r., ani dublińska (unijna) z 1990 r., ale dyrektywa o uchodźcach z 2001 r., uruchomiona stosownym rozporządzeniem wykonawczym (to temat na osobne rozważania) – wpuszczenie uchodźców było oczywistością i koniecznością również z punktu widzenia tego ostatniego aktu prawnego.

Jednak nie sposób abstrahować od kontekstu geopolitycznego i politycznego, a w nim Polska jest graczem, toczącym swoją grę. Lepiej lub gorzej, lecz z pewnością wobec Ameryki i Europy. Przyjmowanie uchodźców wraz z pełnym socjalem jest w tej grze – lub przynajmniej ma być w optyce naszej władzy – jakiegoś typu argumentem za określonym traktowaniem naszego państwa przez Waszyngton i Brukselę, co do tego nie ma wątpliwości. Jeśli zatem RCB twierdzi, że odnoszenie przyjmowania, a szczególnie sposobu przyjmowania uchodźców do uwarunkowań międzynarodowych jest „fałszywą narracją”, to najzwyczajniej twierdzi nieprawdę.

2. Rząd obciąża budżet kraju, zapewniając Ukraińcom bezpłatną opiekę medyczną, żywność, mieszkania i edukację.

W tym zdaniu nieprawdziwy jest tylko jeden punkt, a jeden nieprawdziwy częściowo. Reszta to prawda. Nieprawdą jest mianowicie, że rząd zapewnia Ukraińcom bezpłatną żywność, bo tutaj akurat rząd wyręczył się prywatną inicjatywą. Nie jest też do końca prawdą, że rząd zapewnia Ukraińcom bezpłatne mieszkania, bo i tutaj przede wszystkim działa pomoc zwykłych Polaków, ale są działania takie jak udostępnienie na pół roku mieszkań Polskiego Funduszu Rozwoju w Krakowie, Mińsku Mazowieckim i Dębicy. Ponadto jeśli mieszkania zapewniają samorządy – a tak jest w wielu miejscach – to w istocie zapewnia je państwo polskie.

Ale to detale. Twierdzenie, że fałszywa jest narracja, jakoby Polska obciążała swój budżet, przyjmując uchodźców, jest wręcz ordynarnym kłamstwem. Speców z RCB można by spytać, o jakich w takim razie 11 mld euro pisał Mateusz Morawiecki do Ursuli von der Leyen. A nie jest to wcale najwyższa z pojawiających się sum. Tych sum nie wykłada osobiście pan premier ze swojego dużego domowego budżetu ani nie zapewniają ich krasnoludki w czerwonych szpiczastych czapeczkach, lecz polscy podatnicy.

3. Unia Europejska nie zamierza przyjmować kolejnych uchodźców ani uczestniczyć w finansowaniu ich utrzymania.

Znów – RCB kłamie niemal od A do Z. Owszem, gdyby dosłownie potraktować pierwszą część zdania, nie jest to prawda już choćby dlatego, że Polska jest członkiem UE, zatem jeśli Polska przyjmuje uchodźców, to przyjmuje ich UE. Ale można zrozumieć, że nie o to chodzi, lecz o uruchomienie mechanizmu relokacji. Ten mechanizm jednak faktycznie nie działa. Pytanie brzmi – bo tu nie ma jasnych deklaracji – czy nasz kraj w ogóle starał się o jego uruchomienie. Można założyć, że z powodów ściśle politycznych – nie. Ale o konieczności relokowania uchodźców w ramach UE mówi już nawet Rafał Trzaskowski, zaś wiemy, że Niemcy stawiały opór już przy naprawdę niewielkich liczbach Ukraińców docierających na ich terytorium.

Lubię to! Skomentuj156 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka