Stało się. Ojciec Rydzyk, reagując na doniesienia, wedle których rząd chce skontrolować przyznaną w dość niejasnych okolicznościach i ostatniej chwili urzędowania poprzedników dotację na fundację Lux Veritatis oraz dokonać wreszcie kontroli w finansach Radia Maryja, uznał, że rząd wypowiada mu wojnę. I wzywa do wielkich demonstracji w Warszawie ku jego obronie.
Osobiście mam wielką nadzieję, że rząd przed owym szantażem o. Rydzyka się nie ugnie. To, co robi ów zakonnik od wielu lat, uważam za skandal. Z jednej strony zwolennicy Radia Maryja oburzają się, gdy wypomina się mu zaangażowanie polityczne przekraczające to, które wykazuje uważana za mocno zdeklarowaną politycznie "Gazeta Wyborcza", postulując dla owego Radia Maryja takie same prawa w dyskursie publicznym. Z drugiej strony najwyraźniej zdają się nie zauważać, że Radio Maryja nie funkcjonuje na takich samych zasadach jak "Gazeta Wyborcza", gdyż jest nadawcą społecznym, którego finansów na dodatek nie daje się nijak skontrolować, gdyż o. Rydzyk od lat zasłania się - pozornie konkordatem, a w sytuacji, kiedy ktoś chce powiedzieć "sprawdzam" - zwyczajnym szantażem.
Pominę już milczeniem fakt, że ze względu na skomplikowaną strukturę własnościową owego Imperium Ojca Rydzyka, fundacja Lux Veritatis z Radiem Maryja formalnie nie ma nic wspólnego i przedstawianie ataku na jedno jako ataku na drugie jest de facto przyznaniem przez o. Rydzyka tego, co od dawna jest tajemnicą poliszynela - że cała ta zabawa w fundacje, nie fundacje i inne dziwne twory jest tylko przykrywką dla sprawnego prowadzenia biznesu.
Mnie osobiście przeraża, że w Polsce działa gigantyczny ośrodek medialno-szkoleniowy, którego finanse są poza jakąkolwiek kontrolą. Pieniądze może tam wpłacać ktokolwiek - o podejrzanym finansowaniu Radia Maryja przez Jana Kobylańskiego, który zyskał dzięki temu pośredni wpływ na obsadę ambasadorów już słyszeliśmy, ciekawi mnie, co zatem ma tak naprawdę do ukrycia o. Rydzyk?
Przy każdej tego typu dyskusji zawsze pojawiają się głosy sugerujące, że osoby, które tak jak ja chciałyby pełnej jawności finansów Radia Maryja, "dążą do zniszczenia jedynego prawdziwie polskiego medium", "zazdroszczą o. Rydzykowi sukcesu" i jeszcze parę innych podobnie bzdurnych i fałszywych opinii. Chciałem nieśmiale przypomnieć, że chodzi tutaj o kontrolę finansów, a nie odbieranie komukolwiek czegokolwiek. Oczywiście zaraz pojawią się spiskowe teorie, że chodzi tylko o dorwanie się do papierów, bo jak już będą papiery, to pretekst się znajdzie. Przypominam zatem, że podobna zasada dotyczy absolutnie wszystkich (właśnie z wyłączeniem Radia Maryja) mediów publicznych, których finanse muszą być rozliczone bez zarzutu co do złotówki, a każde potknięcie może skutkować skutkami prawnymi.
Nie mogę zatem oprzeć się przekonaniu, że owi protestujący podskórnie czują, że z finansami o. Rydzyka jest coś bardzo mocno nie tak i bronią go wyłącznie w myśl zasady "cel uświęca środki". Zapominając, że w tej konkretnej sytuacji owe środki już dawno ów cel zabiły.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)