Jak donosi nam Kyodo News, premier Japonii, Naoto Kan, ma zamiar ustąpić ze stanowiska do sierpnia tego roku. Potencjalnymi następcami premiera są, obecny minister finansów, Yoshihiko Noda oraz Yoshito Sengoku, aktualny wicepremier. Rezygnacja ma nastąpić w związku z sytuacją po katastrofie naturalnej, która dotknęła kraj Cesarza Hirohito (aktualnie jego syna, Akihito) oraz sytuacji w elektrowni w Fukushimie. Premier przetrwał głosowanie o wotum nieufności wobec niego, jednak dzięki obietnicy złożenia rezygnacji.
Właśnie to jest honorem polityka i jego bezpośrednią odpowiedzialnością przed parlamentem, czyli coś naturalnego w krajach o systemie parlamentarno-gabinetowym. Nie ma co się dziwić, honor Japończykom towarzyszy od zawsze, a w połączeniu z oświecenie Meji i tą epoką, zmianami na wzór europejski za cesarza Mutsuhito, jest on rzeczą bezcenną, czymś, czego Polacy, jak i cały świat, może od Japończyków się uczyć.
Spójrzmy prawdzie w oczy. Nasza klasa polityczna Japończykom do pięt nie dorasta. Nie ważne, czy mowa o Migalskim, Kaczyńskim, Belce, Komorowskim, Tusku, Pawlaku, Napieralskim. Niech świadczy o tym sytuacja na kolei, czy też ogólnie z infrastrukturą. Jak nie jest wstyd ministrowi Grabarczykowi!? Widać, że nie ma on, jak i ten rząd, cech jakże dla przeciętnego Japończyka normalnych, a tak dla nas deficytowych, jak honor, moralność, poczucie obowiązku, a nie realizacji własnych, partykularnych interesów. Już Jacek Kowalski, w jednej ze swych świetnych historycznych pieśni śpiewał, że "partykularyzmom basta". Nie moi drodzy, nie ma końca w tej Polsce dbania o własne interesy, co ten kraj niejednokrotnie do zguby już poprowadziło. 1795.
Zatem, czy można w Polsce mówić o demokracji? Mówię tak, a nawet nie. Albowiem czy nie jest cechą demokracji wysoka korupcja i realizacja własnych interesów? Z drugiej strony, czy nie są to rządy ludu i to nie lud ma realizować swoje interesy?
I tutaj mamy, jakże klasyczny, konflikt interesów.
350
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (5)