Dedykuję koledze redakcyjnemu RZ, który sztuki polemiki nauczył się w Lubinie i cierpi na IPN inaczej
Zaznaczam, że bardzo sobie cenię publicystykę Rafała Ziemkiewicza, ale nie może to oznaczać braku sprostowania. W najnowszym, promocyjnym tygodniku dziennikarz popełnił tekst o kłamstwie założycielskim III RP i zgadzam się ze wszystkim oprócz roli IPN w tej sprawie. IPN u Ziemkiewicza jawi się jako jedyny walczący z kłamstwami III RP (skromność dziennikarza). Co więcej sam autor wychodzi z punktu zdziwienia, że Sierpień ’80 nie zasłużył dotychczas na wydanie publikacji naukowej. Jeśli Ziemkiewicz sądzi, że w IPN ktoś walczy z kłamstwem założycielskim, to rzeczywiście ma zagwozdkę. Otóż nie należy traktować IPN jako ostoi IV RP. Przyjęcie do pracy w IPN żony ministra, którą kombatanccy adwersarze ze ZBOWiD doprowadzili do zwolnienia z Urzędu Wojewódzkiego, o tym jeszcze nie świadczy. Instytut jest tworem III RP, owocem wielu kompromisów AWSu z UW, PSL, a nawet SLD. Zachęcam do popełnienia tekstu o kłamstwie założycielskim IPN. O zgniłym kompromisie wokół IPN świadczy osoba pierwszego Prezesa, jego niegodne zachowanie w sprawie teczki Prymasa Glempa, lincz ojca Hejmo. Podobnie mało trafnie obsadzano tam również inne, nawet szeregowe stanowiska. Zwolennicy SLD nie ukrywali się w IPN, nie mówiąc o innych. Ówczesne wydawnictwa? Proszę spojrzeć na grzeczną pracę o RWE Pawła Machcewicza – pierwszego dyrektora BEP. Próbowałem znaleźć tam dane donosiciela na Marka Hłaskę, pracownika RWE w Berlinie Zachodnim i nie znalazłem, nie miałem nawet szansy znaleźć. W publikacjach IPN rzadko (za rzadko) pojawia się zakazana przez Salon tematyka. Spośród wielu wpadek wydawniczych Instytutu podam przykład „świetnej i odkrywczej” pracy o Jakubie Bermanie. Co do kadr – jeden Jan Żaryn wiosny w IPN nie uczynił. Tylko kilku pracowników IPN z żyłką celebrytów poświęciło się badaniu „białych plam”, zabieraniu głosu w mediach i spotkała ich za to kara, że przypomnę atmosferę, w jakiej trzech historyków od „prawicowego” spojrzenia traciło stanowiska za prezesury Kurtyki. Zwraca uwagę, że jeden celebryta z IPN stanowisko zachował, może przesądziło jego zamieszkanie w Krakowie.Większość pracowników uciekła w przyczynkowość lub nigdy nie zamierzała „krzywdzić” oskarżeniami, co ma odbicie w publikacjach IPN. Na potwierdzenie wziąłem ostatni numeru periodyka IPN „Pamięć i Sprawiedliwość”:


Komentarze
Pokaż komentarze (2)