44 obserwujących
496 notek
479k odsłon
472 odsłony

Klucze od żony, gosposia do Piastowa

Wykop Skomentuj

Na temat roli żon w pracy Służby Bezpieczeństwa głośno od początków istnienia IPN. Po moich lekturach mogę zadeklarować, że mężowie nie pozostawali dłużni. Różnica ilościowa bierze się stąd, że mało kobiet stawało się figurantkami, więc bezpieczniacy konsekwentnie wybierali je na swoje źródła. Sprawa żony (ówczesnej) Jerzego Wiatra w relacji st. pomocnika Szefa Wydz. II Oddz. III Szefostwa WSW mjr W. Rozpendek – Odpis z 14.02.1966 r. notatki służbowej Dot. obiektu PL krypt. „Docent”, Tajne spec. zn. Egz. poj.:

            Zgodnie z propozycją przedstawioną w raporcie z opracowania obiektu w dniu 5.02.1966 r. w K.D. MO Warszawa-Ochota przeprowadziłem rozmowę z ob. Wiatr Ireną, Warszawa ul. Dickensa /.../.

            Celem rozmowy było wypożyczenie od ob. „W” jej mieszkania, co w konsekwencji umożliwi założenie instalacji PL przewodowej – zewnętrznej na tym obiekcie. Powyższy fakt legendowano potrzebami służbowymi organów MO w zwalczaniu przestępczości gospodarczej.

            W rozmowie wstępnej ob. „W” oświadczyła, że w mieszkaniu swoim zameldowana jest tylko z mężem. W obecnej jednak chwili sytuacja jest następująca:

- mąż przebywa za granicą, skąd powróci 18 lutego

- wobec ponownego rozwodu byłego męża ob. „W” musiała przyjąć do siebie na stałe 14-to letniego syna. Chłopiec ten chodzi do szkoły w godz. 8- 14-ta.

- w miesiącach zimowych zamieszkuje u nich pomoc domowa ob. Paulina Kurkowska. Jest to kobieta 70-letnia, była piastunka ob. „W” i jest bardzo związana z jej rodziną. Po wyzwoleniu przez wiele lat była gosposią u p. Matwinów, lecz na stare lata powróciła do swoich państwa. Za pieniądze zaoszczędzone buduje ona obecnie domek w Piastowie. Wiosną budowa zostanie zakończona i przeprowadzi ona się do siebie, jednak pozostanie nadal u „W” jako gosposia dojeżdżająca.

- z sąsiadami „W” żadnych znajomości nie utrzymują i nie odwiedzają się wzajemnie

- odwiedziny w mieszkaniu znajomych i przyjaciół obecnie raczej rzadkie. Częściej odbywa się to, jak mąż jest w domu.

            Mąż ob. „W” często pracuje w domu i z tej racji odwiedzają go koledzy, z którymi pisze wspólne prace i dyskutują na tematy naukowe.

            Po wstępnej rozmowie wyjaśniłem ob. „W” cel wezwania jej i prosiłem o wypożyczenie dla potrzeb służbowych organów MO mieszkania na dzień 8.02.1966 r. w godz. 9- 15-ta. Przez chwilę była ona zaskoczona tą propozycją i po krótkim zastanowieniu się zapytała, czy wiemy, kim jest jej mąż. Na twierdzącą odpowiedź i zapewnienie z mojej strony, że chcieliśmy rozmawiać w tej sprawie z mężem, jednak nie możemy czekać na jego powrót, a przy tym jesteśmy pewni, że mąż zgodziłby się na naszą prośbę. Odpowiedziała ona, że dobrze, zgadza się, ale po powrocie męża powiadomi go o tym fakcie. Uprzedzi go przy tym, że zależy nam na zachowaniu absolutnej dyskrecji.

Następnie przystąpiliśmy do omówienia przyjęcia i zwrotu mieszkania. Klucze ob. „W” wręczy mi w dniu 8.02.1966 r. o godz. 8,10 w jej miejscu pracy tj. na terenie Wydziału Geologii Inżynierskiej UW przy ul. Żwirki i Wigury. Tam też zwrócę jej klucze w tym samym dniu po godz. 15-tej. Syn w dniu tym będzie w szkole do godz. 14-tej, a później przyjdzie na teren Wydziału i razem zjedzą obiad. Pozostała sprawa wyprowadzenia gosposi. Ob. „W” oświadczyła, że ona nie ma absolutnie żadnych możliwości w tym względzie. Dotychczas nigdy nie usuwała gosposi z mieszkania i nie chce tego robić teraz, aby nie stwarzać podejrzanych sytuacji. Zaproponowała, aby wezwać gosposię gdzieś do urzędu. Propozycję tą przyjąłem i ustaliliśmy, że po powrocie do domu ob. „W” wytłumaczy, iż była wzywana w sprawie zamieszkania u nich gosposi bez zameldowania. Oświadczy przy tym, że w tej sprawie będzie jeszcze wzywana gosposia na posterunek do Piastowa. Wezwanie o terminie i miejscu rozmowy z nią zostanie doręczone w poniedziałek w dniu 7.02.1966 r. Uprzedzenie gosposi o wezwaniu jej do MO ob. „W” tłumaczyła troską o jej zdrowie – bała się, że gosposia zbytnio się zdenerwuje i może się rozchorować. W całej tej sprawie „W” wykazywała dużą troskę o gosposię i prosiła, aby zatrzymując ją poza domem być bardzo ostrożnym w postępowaniu.

            Przed zakończeniem rozmowy „W” oświadczyła mi, że z tego rodzaju propozycją i to ze strony tego samego organu spotyka się już po raz drugi. Podobny przypadek spotkał ją w pierwszym małżeństwie. Nie miała z tego tytułu żadnych przykrych niespodzianek i dlatego, i teraz nie może odmówić naszej prośbie licząc, że jest to znowu jednorazowa historia.

            W sprawie wyprowadzenia gosposi proponuję:

- w dniu 7.02.1966 r. wyjechać do Piastowa i z miejscowym posterunkiem MO ustalić wezwanie jej o wyjaśnienie meldunku,

- wezwanie doręczyć przez pracownika Oddz. III w dniu 7.02.1966 r. przed godz. 15-tą o stawienie się na rozmowę w dniu 8.0.1966 r. na godz. 9,30.

- rozmowę prowadzić początkowo o meldunku, a potem o budowie domku. Można przy tym odwiedzić budowę ustalając termin jej zakończenia i przyszłego zameldowania.

- zakończyć rozmowę o godz. 14-tej.

- oficer prowadzący rozmowę winien mieć do dyspozycji samochód osobowy z cywilnymi numerami.

Trzeba podkreślić, że żona pomagała Milicji, a nie bezpiece. Druga rzecz – wahałem się nad tytułem „Państwo w klitce, gosposia w domku z ogródkiem”. O braku w PRL pracowników fizycznych jest przecież cały film – „Poszukiwany, poszukiwana”. Odnośnie PL – chodzi o podsłuch lokalowy, w SB zwany pokojowym. Żeby sprawdzić, brak mi Instrukcji operacyjnych WSW. W piątek o nagraniach rozmów z Zygmuntem i Adamem.

 

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura