Jeśli dojdzie do wcześniejszych wyborów i PiS je przegra, Polską rządzić będzie prawdopodobnie koalicja PO-LiD. PiS będzie w opozycji i będzie krytykował PO i Tuska za małżeństwo z postkomunistami. Pozwoli to osłabić tak bardzo lidera PO, że przegra wybory prezydenckie z Lechem Kaczyńskim. To jest rzekomo scenariusz Jarosława Kaczyńskiego, o którym mówi się i pisze od wielu już miesięcy.
Niedawno sam zaprezentowałem inną koncepcję. Lepper ma zostać wkrótce aresztowany, Samoobrona i LPR wchłonięte przez PiS. Kaczyński będzie w końcu w stanie zrealizować swój plan - stworzy wielką, narodową partię chadecką na bazie PiS, LPR i Samoobrony.
Sytuacja zmienia się jednak w tej chwili w ten sposób, że można mówić o trzecim scenariuszu Kaczyńskiego. Od czasu do czasu docierają do nas informacje na temat mniej lub bardziej oficjalnych rozmów między PiS i PO na temat zmiany ordynacji. Sądzę, że teraz, gdy powstał LiS jako samoobrona wyborcza dwóch partii-partnerów PiS-u, Kaczyński rozważy możliwość takiej zmiany ordynacji, która pogrzebie nie tylko małe partie takie, jak LPR, Samoobrona, PSL, ale nawet LiD.
PO jest zainteresowana takimi zmianami. Na scenie politycznej pozostaną tylko dwie duże partie. Czy zmiana ordynacji polegać będzie na podwyższeniu progu wyborczego, czy też takim sposobie otrzymywania słynnych ilorazów przy przeliczaniu głosów na mandaty poselskie, by uniemożliwić wejście do Sejmu mniejszym partiom, nie ma większego znaczenia. Liczył będzie się efekt - obecność w Sejmie tylko PO i PiS. Te dwie partie są w stanie wspólnie zmienić w taki właśnie sposób ordynację wyborczą.
Realizacja tego typu scenariusza byłaby - moim zdaniem - korzystna dla polskiego systemu politycznego. Jeśli partie panicznie boją się wprowadzenia ordynacji większościowej z jednomandatowymi okręgami wyborczymi, która doprowadziłaby do systemu dwupartyjnego, to ta druga (ułomna) metoda prowadzić będzie do tego samego celu. Efekt końcowy będzie oczywiście znacznie gorszy niż w przypadku ordynacji większościowej, ale trudno..... I tak będzie to duży krok Polski w kierunku faktycznej demokracji. Teraz trudno nazwać nasz system demokratycznym. Skazanie Polaków po 1989 roku na rządy koalicyjne jest przyczyną większości naszych nieszczęść - nie tylko politycznych.
oryg.w:W24


Komentarze
Pokaż komentarze (5)