
kopia jednego z donosów TW SB na studenta UJ Marka Ciesielczyka
Tak się składa, iż wśród tych gości znalazł się piszący te słowa. Po tym, gdy na początku lat 90. ludzie z tak zwanego styropianu skompromitowali się sami, nie będąc w stanie sprawnie sprawować władzy wydartej komunistom, trochę głupio mi było (i jest nadal) przyznawać się do swojej antykomunistycznej przeszłości (czyli wspomnianego styropianu). Gdy ludzie rozczarowywali się kolejno Mazowieckim, Wałęsą, Solidarnością, a później AWS-em, ciągle jakiś znajomy, który znał moją "kombatancką" przeszłość, wypominał mi, że to między innymi przeze mnie nic się teraz nie udaje byłej antykomunistycznej opozycji, która wprowadziwszy się do gabinetów z palmami i grubymi dywanami, zapomniała o społeczeństwie. Mimo że tak naprawdę nie miałem wpływu na to jak "styropian" sprawuje władzę po 1990 roku, czułem się w pewnym stopniu odpowiedzialny za to, że demokracja i wolny rynek w Polsce nie przypomina demokracji i wolnego rynku na tak zwanym Zachodzie.
Gdy w końcu otwarto częściowo archiwa IPN, dowiedziałem się, że w ciągu kilku lat moich studiów donosiło na mnie kilkunastu tajnych współpracowników SB. Wszyscy byli moimi kolegami (np. słynny krakowski TW - Lesław Maleszka). Choć znam ich nazwiska, adresy, dotychczas do żadnego nawet nie zadzwoniłem. Rok temu, gdy wygłaszałem w Chicago wykład na temat działań komunistycznych służb specjalnych wśród Polonii, podszedł do mnie jeden z owych tajnych współpracowników. Nawet specjalnie nie miałem do niego żalu, co mnie samego zdziwiło.
Nie czuję jakiejś chęci odwetu. Jednak jestem za lustacją i całkowitym odtajnieniem teczek IPN. Nie tylko ze względu na prawdę historyczną, lecz bezpieczeństwo różnych instytucji naszego państwa. Warto wiedzieć nie tylko, który z posłów czy ambasadorów był donosicielem w czasach PRL, ale także zwykły radny. Wyobraźmy sobie bowiem, że oficer prowadzący SB jest dzisiaj lokalnym przedsiębiorcą, który chce wybudować na terenie gminy stację benzynową. Może przecież szantażować radnego i wymuszać na nim odpowiadający mu sposób głosowania np. w sprawie stacji benzynowej.
Choć formalnie jestem "kombatantem" (uzyskałem od IPN status pokrzywdzonego przez SB), jakoś nie mam ochoty nadstawiać piersi na medale. Może to faktycznie dlatego, że idee prehistorycznej już opozycji antykomunistycznej, a później pierwszej (i tak naprawdę jedynej) Solidarności zostały skompromitowane przez takich ludzi jak były poseł AWS Marek Kolasiński?
oryg.w:W24



Komentarze
Pokaż komentarze