
Oluedeniz na tureckiej riwierze. Fot.Marek Ciesielczyk
Turcja od początku lat 80. zaczęła zarabiać na turystyce. Niedawne zamachy trochę przyhamowały napływ euro i dolarów, ale ciągle jest w czołówce potęg turystycznych Morza Śródziemnego.

Marmaris. Fot. Marek Ciesielczyk
Czeka od dawna w przedsionku europejskim. UE obawiając się inwazji milionów tureckich Gasarbeiterów, czeka z jej przyjęciem.
Turcy mają uzasadnione pretensje. Są lojalnym członkiem NATO. To jednak argument bardziej dla Amerykanów, którym zawsze pomagają w razie jakiegoś konfliktu natury militarnej.

Kapadocja. Fot. Marek Ciesielczyk
Przyjęcie do UE opóźnie sprawa tureckiej okupacji północnego Cypru oraz konflikt z Grecją. Infrastruktura Turcji - przynajmniej w części nawiedzanej przez turystów - mogłaby być wzorem dla Polski.

Istambuł - Hagia Sophia

Pamukkale. Fot. Marek Ciesielczyk
Najlepiej na urlop jechać na riwierę - polecam okolice Marmaris, Fethiye oraz Kapadocję i słynne wapienne skały ze źródlami leczniczymi w Pamukkale.
Niezależnie od tego, kiedy Turcja zostanie przyjęta do UE i tak będzie sobie radzić. Wpływy z turystyki oraz pracy Gasarbeiterów zapewniają jej rozwój, który moze zatrzymać jedynie jakaś islamska rewolucja. Warto więc pośpieszyć się z przyjęciem tego kraju do UE.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)