
Andrzej Gwiazda / Fot. Marek Ciesielczyk
Legenda pierwszej Solidarności, Andrzej Gwiazda ma 72 lata. Gdy miał zaledwie pięć, został wywieziony na Syberię, gdzie spędził 6 lat. Gdy jeszcze nikomu nie śniło się o Solidarności, Gwiazda założył na Wybrzeżu Wolne Związki Zawodowe. Był wielokrotnie więziony przez reżim PRL-owski. Gdy powstała pierwsza Solidarność został wybrany zastępcą jej szefa, Lecha Wałęsy ( wiceprzewodniczącym "S" (ale tej drugiej) był także....Lech Kaczyński, dzisiejszy Prezydent RP).
Po 1989 roku odciął się zdecydowanie od zmian, wynikających z rozmów przy "okrągłym stole". Mimo że Wałęsa (już jako Prezydent RP) proponował mu najwyższe stanowiska w państwie, zawsze odmawiał. W III RP żył w Gdańsku, w skrajnym ubóstwie, o czym mogłem się przekonać na własne oczy, odwiedzając go wielokrotnie w latach 90. W 2005 roku odmówił przyjęcia amerykańskiej nagrody Truman-Reagan - Medalu Wolności, odcinając się cały czas od drugiej Solidarności i - jak to sam oceniał - tych, którzy pogrzebali ideały Sierpnia 80 i zaakceptowali porozumienie z komunistami przy "okrągłym stole" i w Magdalence.
Był cały czas na marginesie III RP. Taki był jego wybór. Gdy ukazała się w latach 90. książka "Gwiazda miałeś rację", przypomniano, że to właśnie Gwiazda, po powstaniu pierwszej Solidarności jako pierwszy skrytykował postawę i politykę Lecha Wałęsy i ocenił ją jako zdradę ideałów Sierpnia 80.
3 maja 2006 przyjął Order Orła Białego, najwyższe odznaczenie RP. Sam zresztą został niedawno członkiem Kapituły tego Orderu. Został też powołany przez Senat do Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej. Przy tej okazji wypowiedział bulwersujące opinię publiczną słowa na temat marszałka Senatu Bogdana Borusewicza, sugerując, że strajk stoczniowców w roku 1980 był inspirowany przez SB. Borusewicz był jednym z przywódców tego strajku.
By zobrazować lepiej sylwetkę tego człowieka, przedstawię w tym miejscu fragment wywiadu, jaki przeprowadziłem z Andrzejem Gwiazdą kilka lat temu:
"...Podział na partie ma tylko takie znaczenie, że na określonym stanowisku będzie brał do kieszeni Malinowski, a nie Kowalski. Z autopsji wiemy, że w Polsce nie ma żadnego znaczenia kierunek polityczny. Wszystkie ugrupowania okrągłostołowe będą prowadzić politykę dokładnie taką samą. (...) Ludzie nie chcą znać faktów. Ludzie słuchają bajek i wybierają tych, którzy im opowiadają bajki. (...) Ja już rozgoryczony dawno temu przestałem być, jak się na przykład okazało, że moi przyjaciele czy ludzie, których uważałem za przyjaciół, byli agentami bezpieki. ....Już się nie entuzjazmuję, że jak się ludziom powie prawdę, to oni od razu zrobią, co należy. Nie zrobią. A mimo to uważam, że im tę prawdę należy mówić. Jeżeli wyborcy nie wymagają od polityków uczciwości, to polityka będzie skrajnie nieuczciwa, oczywiście wobec tych właśnie wyborców. (...) Populacja, która nie kieruje się wartościami w życiu codziennym, jest skazana na zagładę. Jeżeli młodzi ludzie w Polsce dostrzegliby światełko w tunelu, dostrzegliby ludzi uczciwych, ludzi, którym można uwierzyć, z którymi można się identyfikować, może by ten ich obecny cynizm zniknął".
(za: M.Ciesielczyk: Republika kartoflana, Chicago 1997).
oryg.w:W24



Komentarze
Pokaż komentarze (10)