Blog
Marek Ciesielczyk
Marek Ciesielczyk
Marek Ciesielczyk dr politologii /Uniwersytet w
9 obserwujących 316 notek 199556 odsłon
Marek Ciesielczyk, 25 maja 2018 r.

Adam Bąk rezygnuje z członkowstwa w polonijnej radzie!

616 2 0 A A A

Adam Bąk polonijny milioner, który dorobił się na handlu z PRL-em zrezygnował z członkostwa w Polonijnej Radzie Konsultacyjnej przy Marszałku Senatu RP - patrz artykuł niżej w "White Eagle".. Niedawno piszący te słowa ujawnił w USA zawartość teczki Bąka z IPN. Jeszcze niedawno niejaki Tomasz Sommer bronił zażarcie Bąka, o czym przypominam na wstępie mego artykułu.

image  Adam Bąk "Bambo" zrezygnował !


Tomasz Sommer opublikował niedawno w Internecie swego rodzaju „mowę obrończą’, w której bardzo pokrętnie, by nie rzecz po prostu nieuczciwie, przedstawia polonijnego przedsiębiorcę i w tej chwili jednego z 16 najważniejszych na świecie Polonusów, Adama Bąka,  niemalże jako bohatera, który w czasach PRL-u rzekomo nie uległ naciskom Służby Bezpieczeństwa i nie tylko nie przekazywał jej żadnych istotnych informacji, ale wprost wodził ją za nos i otwarcie deklarował poparcie dla demokratycznej opozycji w Polsce Jaruzelskiego.

Czy winny jest cholesterol czy zła wola?

Być może 6 lat współpracy Sommera z jedną z bulwarowych gazet w Polsce sprawiło, iż odchodząc od meritum sprawy, Sommer stara się skompromitować w wyjątkowo obrzydliwy sposób swego adwersarza (niżej podpisanego), który ma nieco inne niż on zdanie na temat kontaktów wspomnianego Bąka z SB.

Badając dokumenty w IPN, od 10 lat jako chyba jedyny polski historyk systematycznie ujawniam nazwiska polonijnych współpracowników SB. Dwa lata temu w USA wydana została moja książka pt. „Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa”, zaprezentowana w czasie moich wykładów prawie we wszystkich ośrodkach polonijnych w USA i Kanadzie. (do  nabycia w Chicago, w księgarni Quo Vadis:  http://www.quovadisbooks.net/historia-polski-polityka/38885-polonijni-agenci-sluzby-bezpieczenstwa.html


image
1

W czerwcu 2017 roku przedstawiłem w Ameryce odnalezione w IPN dokumenty, obrazujące kontakty z SB  w drugiej połowie lat 80-tych w/w Adama Bąka, powołanego we wrześniu 2016 do 16-osobowej Polonijnej Rady Konsultacyjnej przy Marszałku Senatu Stanisławie Karczewskim (zdj.1), który kilka miesięcy później określił Aleksandra Łukaszenkę mianem „ciepłego człowieka”, po swej kilkudniowej wizycie na Białorusi (sic!), patrz filmowa relacja z mojej prelekcji w Ameryce:

 



By zniechęcić już na wstępnie do mnie i mojej interpretacji materiałów z IPN, Sommer sugeruje, iż jestem niepoważnym człowiekiem i twierdzi, iż rzekomo przeprowadzam „sam ze sobą wywiady” i „sam sobie udzielam wypowiedzi”,  iż nie jestem radnym oraz „kompromituje nie tylko samego siebie, ale także ideę lustracji”, gdy tymczasem w piśmie „Najwyższy czas”, którego redaktorem jest właśnie Tomasz Sommer (!), stosunkowo niedawno, bo  6-12 lutego 2017, ukazał się niemalże „panegiryk” na moją cześć pt. ”Partyzant z Tarnowa”, w którym pismo Sommera wystawia mi „laurkę” właśnie za moją działalność jako radnego, a także człowieka, który – narażając siebie i własną rodzinę (gdy wykładam w USA, żona odbiera telefony w nocy, iż „wrócę do Polski w trumnie”), konsekwentnie demaskuje polonijnych kapusiów SB. Czy Sommer spożywa zbyt dużo masła i podwyższony cholesterol nie pozwala mu pamiętać już o tym, co się znalazło niedawno na stronach jego pisma, czy też jest to świadoma próba kompromitacji człowieka, który ma inne niż on zdanie?

We wspomnianym artykule w piśmie Sommera to podpisany nazwiskiem i imieniem jego  współpracownik zadaje mi pytania. Dodać wypada, że Sommer musi wiedzieć, iż gdy on bawił się jeszcze w piaskownicy, jego adwersarz miał już na swym koncie kilka książek, kilkaset artykułów w kilku językach i kilkadziesiąt wywiadów w polskiej i zagranicznej prasie. Twórca współczesnej sowietologii, ówczesny rektor uniwersytetu we Fryburgu, ksiądz profesor Joseph Bochenski napisał zaś o mojej książce pt. „KGB”, pierwszej w języku polskim na temat sowieckich służb specjalnych, iż jest to najlepsza praca naukowa, jaką czytał na ten temat.

Bąk to ofiara, bohater czy spryciarz?

Oczywiście nigdy nie twierdziłem, iż prawdopodobnie jeden z najbogatszych Polaków w USA (chyba także m.in. dzięki handlowi z PRL-em) , Adam Bąk  był tajnym współpracownikiem SB i że podpisał zobowiązanie do współpracy. Twierdzę natomiast na podstawie dokumentów z IPN, iż jego kontakty z SB zasługują co najmniej na moralną naganę.

Wbrew temu co twierdzi Sommer, Bąk wcale nie był „molestowany” przez SB, nie był także żadnym bohaterem, przeciwstawiającym się komunistycznym służbom. Był polonijnym biznesmenem, który chciał zarabiać w latach 70-tych i 80-tych, sprowadzając do USA  z PRL-u żywność i alkohol. Z rozbrajającą wprost szczerością przyznawał w kolejnych rozmowach z oficerami SB (które chciał ukryć w tajemnicy), iż spotyka się z esbekami i przekazuje określone informacje (np. nt. swych spotkań z FBI!), gdyż gdyby tego nie robił, nie mógłby prowadzić swych interesów w PRL-u. Moim zdaniem Bąk to po prostu rodzaj spryciarza, który jednego dnia spotykał się z agentami FBI (by spokojnie prowadzić działalność gospodarczą w USA), a drugiego z oficerami komunistycznej SB (by zarabiać na handlu w PRL-u). Dlatego według mnie, Bąk nie zasługuje na to, by zasiadać w Polonijnej Radzie Konsultacyjnej.


By przekazywać informacje SB, nie trzeba było być TW

Nie mylę oczywiście tzw. figuranta (osoby inwigilowanej przez SB) z tajnym współpracownikiem SB, co sugeruje Sommer, zwracam jedynie uwagę, iż na podstawie dokumentów z IPN można twierdzić, iż także osoba, która nie była formalnym tajnym współpracownikiem, kontaktem operacyjnym czy informacyjnym SB, mogła być szkodliwa dla Polski, Polonii, czy nawet służb specjalnych kraju, w którym żyła.

W wyżej wspomnianej książce opisuję szereg takich przypadków. Właściciel jednej ze stacji radiowych oraz biura podróży w Chicago Józef Migała nigdy niczego nie podpisywał, nigdy nie był formalnym TW SB, a mimo to był  swego rodzaju „pasem transmisyjnym”, przekazującym Polonii takie informacje, jakie chciały jej przekazać władze komunistyczne. SB w ogóle nie zabiegała o formalne zwerbowanie Migały, „ponieważ …jest b. spalony kontaktami z krajem i Ambasadą (PRL)….”.

W latach 70-tych czy 80-tych patriotyczna część Polonii bardzo krytycznie patrzyła na tych, którzy utrzymywali kontakty z PRL-em, nie ufała im. Tacy ludzie nie mieli dostępu do informacji na temat grup patriotycznej Polonii, które interesowały SB, a po drugie prawdopodobieństwo wpadki takiego skompromitowanego w środowisku polonijnym agenta było dość duże, więc SB nie werbowała formalnie tego typu ludzi. Migała robił swoje, a w zamian komuniści pozwalali zarabiać jego firmie turystycznej.

Także w przypadku najbardziej chyba znanego – w pewnym okresie - dziennikarza polonijnego w Chicago, Boba Lewandowskiego, którego sprawę również opisuję w książce, SB nawet nie próbowała go formalnie werbować, a mimo to był w praktyce bardzo dla niej pożytecznym nieformalnym agentem wpływu. Z identyczną sytuacją mamy do czynienia w przypadku Adama Grzegorzewskiego, właściciela innego biura turystycznego i równocześnie dziennikarza prowadzącego programy radiowe. SB nie zdecydowała się na zarejestrowanie go jako swego TW, lecz postanowiła wykorzystywać go do „doraźnych naprowadzających spraw”, jako to określono w dokumentach SB.

Pamiętajmy, że Adam Bąk prowadził (od roku 1978) firmę handlującą z PRL-em. Było oczywiste, że w związku z tym musi odwiedzać konsulat i jeździć do PRL-u.  Taka osoba nie byłaby w stanie pozyskać zaufania polonijnych środowisk patriotycznych, a co za tym idzie informacji, które interesowałyby SB, która od roku 1984 wiedziała, że Bąkiem interesuje się FBI. Formalne werbowanie takie człowieka i rejestracja jako TW SB nie mogło mieć dla SB żadnego sensu i dlatego – co jasno wynika z dokumentów w IPN – esbecy nigdy nie naciskali na Bąka, a ten z kolei bał się, iż jego kontakty mogą wyjść na jaw, o czym będzie jeszcze mowa. SB wiedziała, że Bąk był bezużyteczny jako TW, donoszący ewentualnie na Polonię, ale przez 4 lata był dla niej pożyteczny jako osoba przekazująca informacje na temat swoich spotkań z agentami FBI. Tak przynajmniej ukazują to w/w dokumenty oraz znana nam dzisiaj strategia esbecka wobec Polonii.

Sommer wprowadza czytelnika w błąd, twierdząc, że SB zainteresowała się Bąkiem dopiero w 1985 roku. Faktycznie miało to miejsce – co wynika z dokumentów – już w 1984 roku. Sugeruje, że Bąk unikał spotkań z SB, nie chciał podawać jej danych, że „nie przekroczył etycznej granicy”, a nawet posuwa się do wyjątkowo obrzydliwej sugestii, jakobym stosował podobne do SB metody i podróżował do USA za pieniądze pochodzące rzekomo nie z mojego portfela (sic!). Tego typu insynuacje w rzekomo historycznym tekście Sommera to właśnie stosowana przez komunistyczne służby specjalne dezinformacja, będąca częścią ich tzw. środków aktywnego działania.

Czy BAMBO nie przekroczył „etycznej granicy”?

Wróćmy jednak do meritum. Chciałbym przedstawić te części dokumentacji z IPN, które przemilcza Sommer, a które rzucają inne światło na sprawę Bąka.  
image
2

Adam Bąk (zdj.2) wyemigrował z Polski pod koniec lat 60-tych. Najpierw mieszkał w Szwecji, później w Kanadzie, a w 1969 przeprowadził się do Nowego Jorku. Ważną datą jest rok 1978, kiedy to zaczęła działać firma Bąka – ADAMBA IMPORTS ITERNATIONAL, INC., która importowała żywność (oraz alkohol) z PRL-u do USA na dużą skalę. Niektóre źródła podają, iż wartość tego handlu to ok.20 milionów dolarów rocznie. 90% sprowadzanych do USA produktów pochodziło z Polski. M.in. dzięki temu Bąk jest dzisiaj chyba jednym z najbogatszych Polaków w USA. Poprzez kierowaną przez siebie fundację  A.M. Bak Foundation finansuje wiele przedsięwzięć polonijnych. Dlatego chyba niektórzy sponsorowani dotychczas przez Bąka, nie pałają miłością do człowieka, który ujawnił dokumenty z IPN na temat jego kontaktów z SB.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

_________________________________________________ w czasie mojego wykładu w Chicago w lutym 2009 _________________________________________________ image _________________________________________________ patrz: www.marekciesielczyk.com _________________________________________________ dr politologii Uniwersytetu w Monachium, Visiting Professor w University of Illinois w Chicago, pracownik naukowy w Forschungsinstitut fur sowjetische Gegenwart w Bonn, Fellow w European University Institute we Florencji, europejski korespondent Radia WPNA w Chicago, autor pierwszej książki w jęz.polskim nt.KGB, 12 lat radny Rady Miejskiej w Tarnowie, Dyrektor Centrum Polonii w Brniu do 31 marca 2011, Redaktor naczelny pisma i portalu Prawdę mówiąc - www.prawdemowiac.pl _________________________________________________ skopiuj poniższy adres i wklej - jest tu relacja telewizji POLONIA z mojego wykładu w Chicago w lutym 2009: http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&VideoID=52245621 _________________________________________________

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @Radosław123  skoro tarnowska firma podpisala umowe na sprzedaz swych produktow, to jest to...
  • @Radosław123  nie czytal Pan calego tekstu , wymieniam konkretne efekty, a Pan wydaje sie byc...
  • Myli się Pan. 1. Jest mnóstwo Polonusów, którzy jako przedsiebiorcy płaca podatki i za...

Tematy w dziale Polityka