Wiem, wiem, wyglada to na cyklofrenie ( czyli schize nawrotowa ) i prosze mi wierzyc, ze poruszam ten temat jakbym pilnikiem pilowal – od siebie i ze wstretem.
Ale co robic, jak raz po raz rozne dziennikarskie tuzy tak dorzucaja do pieca, ze smiertelnie znuzony czlowiek wciaz powtarza za klasykiem “nie chcem, ale muszem”.
Bardzo lubie czytac red.Klopotowskiego, ale z jego “Pozytkami judaizacji” mam klopot prawdziwy.
http://klopotowski.salon24.pl/384383.html
Po pierwsze primo to nie lubie, jak uzywa sie powszechnie znanych slow niezgodnie z ich znaczeniem. Tak wiec judaizacja nie oznacza wcale modernizacji, a raczej przechodzenie na judaizm wraz z przyjmowaniem zydowskiego prawa ( pomine tu calkiem popularna teorie rasistowska, wg ktorej Zydem nie mozna sie stac, bo trzeba sie nim urodzic ).
Po drugie, nie jestem pewien, czy uczestnictwo prezydenta Polski w obchodach swieta Chanuki jest akurat najlepszym sposobem na “przelamywanie mentalnej bariery”.
Jeszcze bardziej by przelamal, jakby sobie zafundowal obrzezke, najlepiej transmitowana w telewizji.
Kiedy mieszkalem w Kraju, to mialem wrazenie, ze na niektorych kanalach telewizyjnych trwal nieustajacy festiwal kultury zydowskiej, z wyrazna niekorzyscia dla kultury polskiej.
Nie dziwie sie zatem profesorowi Wolniewiczowi, ze nie wytrzymal i skonstatowal rzecz oczywista:
Trwające u nas od dziesięciu lat, lekko licząc, nachalne forsowanie kultury żydowskiej i żydowskiego punktu widzenia staje się już nie do zniesienia!
Prawdziwym przelamaniem bariery bylyby predzej obchody Bozego Ciala przez prezydenta Izraela.
Dodam tutaj, iz nie mam nic przeciwko swietowaniu Chanuki przez LechKacza.
Wedlug Swetoniusza, Juliusz Cezar najbardziej cenil sobie przywilej noszenia korony z lisci bobkowych, bo maskowala lysine.
Podobnie i pan Prezydent – byc moze dobrze mu w mycce.
Choc jak przy tym jestesmy, nikomu nie bylo w niej tak dobrze, jak prezydentowi Kwasniewskiemu. Juz sam ten fakt estetyczny wrozyl niesamowita kariere naszemu politykowi i gdyby nie filipinski wirus, kto wie, moglby dzis lac wode i tanczyc w samym ONZ-cie, zamiast skromnie przewodniczyc Euro-Pejskiej Radzie ds. Tolerancji i Pojednania, powolanej przez Europejski Kongres Zydow.
(http://www.kwasniewskialeksander.pl/news.php?id=56&mode=view ).
< na marginesie a propos, jak mawial znajomy hydraulik, przypomnijmy, ze tolerancja tolerancja, pojednanie pojednaniem, ale nie ma tolerancji dla wrogow tolerancji >.
W sprawie pouczyl mnie tez sam Conan Barburzynca, komentujac moja inicjatywe zbilansowania Chanuki Bozym Cialem nastepujaco:
wielokrotnie deklarował przyjaźń wobec Polski, a Bożego Ciala w Izraelu nie musi celebrować m.in. dlatego, że nigdy tu nie było 10-procentowej mniejszości żydowskiej, i nigdy stąd nie wyrzucono ostatnich Żydów w jakimś marcu-68. To tak skrótowo, bo nie mam czasu.
Byc moze i deklarowal. Ale juz dla przykladu nie odcial sie od publicznej wypowiedzi innego wybitnego Zyda, sekretarza generalnego WJC, p.Izraela Singera, ze Polska „będzie upokarzana” na arenie międzynarodowej, jeśli tylko odważy się nie zadośćuczynić żydowskim roszczeniom majątkowym ( kwiecien 1996 ).
Nie jestem tez przekonany, czy w Izraelu nie ma 10-procentowej mniejszosci polskiej, przynajmniej sadzac po znajomosci jezyka. A dezerter z armii gen. Andersa, Menachem Begin? A tacy wybitni Polacy jak Bagsik czy Gasiorowski to niby Eskimosi?
A ze nie maja oni nic wspolnego z Bozym Cialem? Ano maja dokladnie tyle samo, co ja z Chanuka.
Czytalem w samej Wyborczej, ze “wyrzucenie” ostatnich Żydów w jakimś marcu-68, zubozylo Polske intelektualnie, wiec tym samym wzbogacilo i umocnilo panstwo Izrael, ktorego calosc i niepodleglosc lezy mi na sercu rownie mocno, co panu Barburowi. Owszem, roznimy sie w naszych opiniach na temat Judeopolonii nad Wisla, ale to juz inna para kaloszy.
Zgadzam sie natomiast z panem Klopotowskim, iz nalezy uczyc sie od innych, a zwlaszcza od tych, ktorzy osiagneli sukces.
Jak mawiali Rzymianie: et ab hoste doceri fas est, czyli godzi sie uczyc nawet od wrogow. Powiedzenie pasuje jak ulal, bowiem choc Sz.Perez wielokrotnie deklarował, zas dobra polszczyzna bylego ambasadora Szewacha Weissa mylona jest przez naiwnych z przyjaznia do Polski, to nawet pobiezna analiza faktow zdaje sie prowadzic do odmiennych wnioskow.
Jedno nas niewatpliwie laczy, a mianowicie wspolny, realny interes w istnieniu silnego i niepodleglego panstwa Izrael w Ziemi Swietej ( prawde mowiac z naszego punktu widzenia w jakiejkolwiek ziemi, byle daleko od Polski ).
Dlatego jak slusznie stwierdzil jeden z blogerow ( prosze wybaczyc, ze zapomnialem kto), Polska powinna wspierac Izrael, wspomagac emigracje do Izraela z calego swiata, blokowac reemigracje z tegoz, oraz wspolpracowac nad znalezieniem dla Palestynczykow humanitarnego rozwiazania.
( JK-Mikke trafnie zauwazyl, ze narod palestynski zostal sztucznie stworzony przez sasiadujace z Izraelem panstwa arabskie, przez dziesiatki lat przetrzymujace Palestynczykow w obozach dla uchodzcow, zamiast ich przyjac i pozwolic im sie szybko i bezbolesnie zasymilowac ).
Podsumowujac, kochajmy sie jak bracia, liczmy sie jak starsi bracia, uczmy sie od przyjaciol i od wrogow, a jak uzywamy obcych slow, to zawsze zgodnie z ich znaczeniem.


Komentarze
Pokaż komentarze