MacGregor MacGregor
20
BLOG

Amok

MacGregor MacGregor Polityka Obserwuj notkę 1

 

Poczatkowo zamierzalem jedynie rozwinac swoj komentarz do znakomitego jak zawsze wpisu Kolegi Kokosinskiego o diabelka Rokity przypadku pt. “Czemuś biedny? Boś głupi!”   ( http://kokos.salon24.pl/386492.html ).
 
Autor celnie zauwaza, ze:
Wiadome media wsparły oczywiście Lufthansę, a gdyby to całe zdarzenie przytrafiło się Jarkowi Kaczyńskiemu to stanęłyby murem pewnie i za Luftwaffe.
 
Od siebie dodam, iz jesliby to cale zdarzenie przytrafilo sie Lechowi Kaczynskiemu, to telefoniczna sonda Gazety Wyborczej pokazalaby, ze 99% respondentow zada impeachmentu < zwanego dawniej usunieciem z urzedu > prezydenta.
( Przy okazji: czy nie powinno sie mowic „rzetelny jak sonda telefoniczna Wyborczej”? )
 
Ale wkrotce okazalo sie, iz to nie tylko wiadome media. Wiele osob dostalo jakby AMOKU. Co poniektorzy pozakladali nawet na te okolicznosc nowe blogi, by ponatrzasac sie z nieprzyjemnej przygody panstwa Rokitow.
Poniekad jest to zrozumiale. Napisac cos pozytywnego z sensem na jakis powazny temat nie jest latwo, zwlaszcza ze procz pogladow trzeba miec jeszcze wiedze. A tak, jak wszyscy smieja sie po pachy, to i nam latwo dorzucic jeszcze jedno zgnile jajeczko na politykow, ktorzy osmielili sie zdradzic PO ( ze nie wspomnimy o do dzis bodaj utajnionym raporcie mlodego wowczas jeszcze prawnika, o zbrodniach ludzi honoru z MSW, za ktore powinni siedziec w pierdlu na mocy wlasnego, jeszcze PRL-owskiego prawa ).
Dlatego pisarze i pisarczykowie rzucili sie do pior i klawiatur, jak im rozum tudziez jego brak podpowiadal.
Dla przykladu Chevalier obsmial w typowej dla siebie wytwornej, kunsztownej i pozbawionej wiekszej tresci formie-wydmuszce (l'art pour l'art / ars pro arte ), Jasio Osiecki na wlasciwym sobie poziomie, zas pomniejsi frustraci po PRL-u bredzili cos o bialych skarpetach i mokasynach z kutasikami.
Wlasnie ten ostani przypadek uswiadomil mi, iz zrodlem amoku nie jest wcale Schadenfreude z przypadku nielubianegio polityka, ale przynaleznosc do narodu peerelowskiego.
 
Fakt, ze Niemcy potrafia zachowac sie po chamsku, zwlaszcza w stosunku do Polakow, nie ulega chyba watpliwosci. Nie jest tak zawsze, bo na przyklad po Grunwaldzie i Koronowie, czy po holdzie pruskim potrafili byc wobec naszych przodkow bardzo uprzejmi.
Osobiscie nigdy zadnej nieuprzejmosci od nich nie zaznalem, ale bo tez bedac w Niemczech dostosowuje sie do ograniczonej wyobrazni mieszkancow. Ponadto mam ich gleboko w powazaniu i byc moze podswiadomie wysylam taki sygnal, a oni z kolei podswiadomie ten sygnal odbieraja … i mnie szanuja.
Tak jak Niemcy zamieszkiwane sa przez narod niemiecki ( Wolfram von Eschenbach, Goethe, Schiller, Wagner ) oraz przez narod pruski ( dawny enerdowek kultywowal wrecz tradycje pruskie, zwlaszcza z czasow wojen napoleonskich jako “narodowo-wyzwolencze” ), tak w Polsce przemieszany z niedobitkami narodu polskiego jest narod peerelowski.
Ten ostatni pozbawiony korzeni historycznych, wlasnych wzorcow odniesienia i poczucia wartosci, nie potrafi ocenic niczego jak tylko przez porownanie z sasiadami. Tyle ze jest to porownywanie mechaniczne ( bo bez odniesienia do jakies autonomicznej skali wartosci ), zawsze na niekorzysc dla Polski.
To owi peerelowianie wypisuja w komentarzach “wstyd mi ze jestem Polakiem”, “caly swiat sie z nas smieje” itp. Ostatnio wprawdzie jakby przycichli, ale przyjada wybory i znow zabrzmia donosnie od “El Pais” po “Moskiewskiego Komsomolca”.
 
Napisal ktos o Rokitach: “Wielcy mi panstwo! Mysla ze im wszystko wolno”.
Wlasnie. Autor komentarza jezdzi pewnie do Reichu na Arbeit ( ktora jak wiadomo wyzwala ) i traktowany jest tam przez Uebermenschow jak pies, czyli morda w kubel, zeby czasem cos nie wymsknelo sie przy ludziach po polsku. Slusznie zatem wnioskuje nasz peerelowianin: jak wszyscy morda w kubel to wszyscy, czym taki Rokita lepszy, ze moze spokojnie przy Niemcach po polsku rozmawiac?
 
Inny z kolei zaczal cos bredzic, ze niby Rokita to “biale skarpety i mokasyny rulez”
( domyslam sie, iz francuskie “rulez” oznacza w slangu “rzadzi i wymiata” ). Nie wiem, czy jakiekolwiek prawodawstwo rozroznia podmioty prawa wg koloru ich skarpet, ale jesli dla kogos jest to przyczyna, dla ktorej “wstydzi sie byc Polakiem”, to najprawdopodobniej jego horyzont umyslowy nie siega dalej, niz do najblizszego sklepiku “Aldi” tudziez “Lidl”.
Z historii wiemy, iz narodowy stroj naszych przodkow, bedacy ich duma, roznil sie diametralnie od kusego niemieckiego, ktory nadawal sie co najwyzej, zeby wen ubrac diabla na jaselka ( skad zreszta pochodzi jego przezwisko „kusy” ). No ale wowczas bylismy narodem, a nie popluczynami po PRL-u.
 
A na zakonczenie, dla platajacych sie po Salonie Niemcow i folksdojczow ( tym ostatnim to naprawde wspolczuje, bo domyslam sie, ze dwoja sie i troja, a i tak nie maja pewnosci, czy kiedykolwiek zostana uznani za stuprocentowych swojakow ):
Pan posel Rokita ozeniony jest z Niemka. Jest to z jego strony akt heroizmu, bo jego dzieci beda od malenkosci narazone na nadmierny kontakt z tym jezykiem, co jak wiadomo prowadzi nieuchronnie do atrofii poczucia humoru.
Pan Steffen Moeller jest wyjatkiem, ale tylko dlatego, ze sie troche spolszczyl i dzieki temu udalo mu sie wyjsc z kamiennego kregu dowcipow typu „Morgenstunde hat Gold im Munde und Blei im Arsche”.
 
Poprzedni wpis ktory polecam:
Pozytki oczywiste, ale z czego i dla kogo?
 
Wiem, wiem, wyglada to na cyklofrenie ( czyli schize nawrotowa ) i prosze mi wierzyc, ze poruszam ten temat jakbym pilnikiem pilowal – od siebie i ze wstretem.
Ale co robic, jak raz po raz rozne dziennikarskie tuzy tak dorzucaja do pieca, ze smiertelnie znuzony czlowiek wciaz powtarza za klasykiem “nie chcem, ale muszem”.
 
Bardzo lubie czytac red.Klopotowskiego, ale z jego “Pozytkami judaizacji” mam klopot prawdziwy.
 
 
Po pierwsze primo to nie lubie, jak uzywa sie powszechnie znanych slow niezgodnie z ich znaczeniem. Tak wiec judaizacja nie oznacza wcale modernizacji, a raczej przechodzenie na judaizm wraz z przyjmowaniem zydowskiego prawa ( pomine tu calkiem popularna teorie rasistowska, wg ktorej Zydem nie mozna sie stac, bo trzeba sie nim urodzic ).
 
Po drugie, nie jestem pewien, czy uczestnictwo prezydenta Polski w obchodach swieta Chanuki jest akurat najlepszym sposobem na “przelamywanie mentalnej bariery”.
Jeszcze bardziej by przelamal, jakby sobie zafundowal obrzezke, najlepiej transmitowana w telewizji.
Kiedy mieszkalem w Kraju, to mialem wrazenie, ze na niektorych kanalach telewizyjnych trwal nieustajacy festiwal kultury zydowskiej, z wyrazna niekorzyscia dla kultury polskiej.
Nie dziwie sie zatem profesorowi Wolniewiczowi, ze nie wytrzymal i skonstatowal rzecz oczywista:
 
Trwające u nas od dziesięciu lat, lekko licząc, nachalne forsowanie kultury żydowskiej i żydowskiego punktu widzenia staje się już nie do zniesienia!
 
 
Prawdziwym przelamaniem bariery bylyby predzej obchody Bozego Ciala przez prezydenta Izraela.
Dodam tutaj, iz nie mam nic przeciwko swietowaniu Chanuki przez LechKacza.
Wedlug Swetoniusza, Juliusz Cezar najbardziej cenil sobie przywilej noszenia korony z lisci bobkowych, bo maskowala lysine.
Podobnie i pan Prezydent – byc moze dobrze mu w mycce.
Choc jak przy tym jestesmy, nikomu nie bylo w niej tak dobrze, jak prezydentowi Kwasniewskiemu. Juz sam ten fakt estetyczny wrozyl niesamowita kariere naszemu politykowi i gdyby nie filipinski wirus, kto wie, moglby dzis lac wode i tanczyc w samym ONZ-cie, zamiast skromnie przewodniczyc Euro-Pejskiej Radzie ds. Tolerancji i Pojednania, powolanej przez Europejski Kongres Zydow.
 
 
< na marginesie a propos, jak mawial znajomy hydraulik, przypomnijmy, ze tolerancja tolerancja, pojednanie pojednaniem, ale nie ma tolerancji dla wrogow tolerancji >.
 
W sprawie pouczyl mnie tez sam Conan Barburzynca, komentujac moja inicjatywe zbilansowania Chanuki Bozym Cialem nastepujaco:
 
wielokrotnie deklarował przyjaźń wobec Polski, a Bożego Ciala w Izraelu nie musi celebrować m.in. dlatego, że nigdy tu nie było 10-procentowej mniejszości żydowskiej, i nigdy stąd nie wyrzucono ostatnich Żydów w jakimś marcu-68. To tak skrótowo, bo nie mam czasu.
 
Byc moze i deklarowal. Ale juz dla przykladu nie odcial sie od publicznej wypowiedzi innego wybitnego Zyda, sekretarza generalnego WJC, p.Izraela Singera, ze Polska będzie upokarzana” na arenie międzynarodowej, jeśli tylko odważy się nie zadośćuczynić żydowskim roszczeniom majątkowym ( kwiecien 1996 ).
 
Nie jestem tez przekonany, czy w Izraelu nie ma 10-procentowej mniejszosci polskiej, przynajmniej sadzac po znajomosci jezyka. A dezerter z armii gen. Andersa, Menachem Begin? A tacy wybitni Polacy jak Bagsik czy Gasiorowski to niby Eskimosi?
A ze nie maja oni nic wspolnego z Bozym Cialem? Ano maja dokladnie tyle samo, co ja z Chanuka.
Czytalem w samej Wyborczej, ze “wyrzucenie” ostatnich Żydów w jakimś marcu-68, zubozylo Polske intelektualnie, wiec tym samym wzbogacilo i umocnilo panstwo Izrael, ktorego calosc i niepodleglosc lezy mi na sercu rownie mocno, co panu Barburowi. Owszem, roznimy sie w naszych opiniach na temat Judeopolonii nad Wisla, ale to juz inna para kaloszy.
 
Zgadzam sie natomiast z panem Klopotowskim, iz nalezy uczyc sie od innych, a zwlaszcza od tych, ktorzy osiagneli sukces.
Jak mawiali Rzymianie: et ab hoste doceri fas est, czyli godzi sie uczyc nawet od wrogow. Powiedzenie pasuje jak ulal, bowiem choc Sz.Perez wielokrotnie deklarował, zas dobra polszczyzna bylego ambasadora Szewacha Weissa mylona jest przez naiwnych z przyjaznia do Polski, to nawet pobiezna analiza faktow zdaje sie prowadzic do odmiennych wnioskow.
Jedno nas niewatpliwie laczy, a mianowicie wspolny, realny interes w istnieniu silnego i niepodleglego panstwa Izrael w Ziemi Swietej ( prawde mowiac z naszego punktu widzenia w jakiejkolwiek ziemi, byle daleko od Polski ).
Dlatego jak slusznie stwierdzil jeden z blogerow ( prosze wybaczyc, ze zapomnialem kto), Polska powinna wspierac Izrael, wspomagac emigracje do Izraela z calego swiata, blokowac reemigracje z tegoz, oraz wspolpracowac nad znalezieniem dla Palestynczykow humanitarnego rozwiazania.
( JK-Mikke trafnie zauwazyl, ze narod palestynski zostal sztucznie stworzony przez sasiadujace z Izraelem panstwa arabskie, przez dziesiatki lat przetrzymujace Palestynczykow w obozach dla uchodzcow, zamiast ich przyjac i pozwolic im sie szybko i bezbolesnie zasymilowac ).
 
Podsumowujac, kochajmy sie jak bracia, liczmy sie jak starsi bracia, uczmy sie od przyjaciol i od wrogow, a jak uzywamy obcych slow, to zawsze zgodnie z ich znaczeniem.
 
 
 

 

MacGregor
O mnie MacGregor

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka