We wczorajszym numerze "Gazety Polskiej" opublikowany został wstrząsający artykuł pt. "Schetyna zamyka wrogów Waltera". Nie wiem, czy zawarte tam tezy są w pełni prawdziwe, sądzę jednak, że temat w nim poruszony wymaga przedstawienia i komentarza.
Artykuł dotyczy sprawy, o której zapewne wszyscy polscy miłośnicy piłki nożnej, a także niemała część spośród tych, którzy do kibiców się nie zaliczają, słyszeli. Media donosiły, że 2 września 2008 roku, przed meczem Legii Warszawa z Polonią Warszawą, policja zatrzymała w Warszawie 741 chuliganów, którzy rzekomo mieli demolować Warszawę. Dziennikarze "Gazety Polskiej" w swoim artykule stawiają dobrze udokumentowaną i uargumentowaną tezę, że działania policji (która podlega ministrowi spraw wewnętrznych i administracji, Grzegorzowi Schetynie) wcale nie były wymierzone przeciwko chuliganom, tylko zwykłym kibicom, i że ta ogromna akcja policyjno-medialna jest prowokacją mającą uderzyć w nieprzyjaźnie nastawionych do sponsora Legii Warszawa, ITI, kibiców Legii. Jednocześnie ma ona także poprawić wizerunek Grzegorza Schetyny oraz rządu Platformy Obywatelskiej, który, nie mając do tej pory sukcesu w walkach z korupcją, chciałby je zastąpić sukcesem w eliminowaniu chuliganów z polskich stadionów.
Istotnie nie ma żadnych widocznych oznak demolki ani bójek, którym rzekomo miałaby zapobiec policja. Co więcej, można i należy zakładać, że gdyby chodziło rzeczywiście o 741 chuliganów, to mielibyśmy w centrum Warszawy wielogodzinną bitwę z policją, a nie szybką akcję policji zakończoną pełnym sukcesem (przy ani jednej osobie rannej - rzecz jasna po stronie policji, bo kibice byli gorliwie pałowani). Wojna pomiędzy kibicami Legii Warszawa a sponsorem tego klubu trwa od bardzo dawna, i jest w sposób oczywisty związana z działaniami szefostwa klubu, które chce "zmienić strukturę" kibiców, o czym wspomina artykuł. Co więcej, liczne świadectwa, które udało się zebrać dziennikarzom, oraz przytaczane przez nich argumenty znacząco uprawdopodabniają tezę stawianą w ich artykule.
Do czego jednak szefostwu ITI miałyby być potrzebne aż tak drastyczne kroki wobec kibiców sponsorowanego przez nich klubu? Przy tak postawionym pytaniu siłą rzeczy stajemy już wobec hipotez, a nie faktów. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że Platforma Obywatelska już od chwili zwycięstwa Hanny Gronkiewicz-Waltz w Warszawie podejmowała działania mające na celu wpompować jak najwięcej miejskich pieniędzy w Legię, a de facto w stojący za nią ITI. Wystarczy przypomnieć, że jeszcze przed przyznaniem Polsce i Ukrainie organizacji EURO 2012 pani prezydent Gronkiewicz-Waltz mówiła wprost, że nie chce odbudowywać Stadionu Dziesięciolecia, tylko modernizować stadion Legii Warszawa i uczynić z niego Stadion Narodowy. Z kolei TVN i inne media należące do ITI (takie jak np. portal onet.pl) udzielają od dawna wsparcia PO. Sprawa modernizacji stadionu przy Łazienkowskiej ma się rozstrzygnąć w najbliższych tygodniach. Hanna Gronkiewicz-Waltz zamierza przeznaczyć na ten cel 465 mln zł, podczas gdy jej poprzednik, Kazimierz Marcinkiewicz, chciał dofinansowania rzędu 180 mln zł. Tej kwocie, która ma zostać przeznaczona na modernizację stadionu, towarzyszą inne, niemniej korzystne dla ITI, a niekoniecznie korzystne dla miasta, działania, które zapewnią ITI zyski nie pochodzące z futbolu - w koronie stadionu ma powstać 10 tys m. kw. powierzchni handlowej, które ITI, dzierżawiące przez 25 lat grunty od miasta, mogłoby wynajmować i zarabiać na tym, wg wyliczeń autorów, 6 mln zł rocznie. Zdaniem autorów artykułu, kompromitacja kibiców Legii, którzy na posiedzeniach Rady Miasta otwarcie krytykowali powyższe plany dofinansowania nowego stadionu przez miasto, może być przyczyną podjęcia takiej akcji przez koncern ITI. Inne przyczyny, wymienione przez autorów artykułu, to: "(...) dzięki zakazowi stadionowemu, wydanemu tak dużej liczbie kibiców, mniej gardeł wykrzykujących na meczu hasła atakujące bossa ITI." Ponadto, autorzy zwracają także uwagę na to, że "dla ITI cenny jest przychylny klimat dla nowej ustawy o bezpieczeństwie na imprezach masowych. (...) Co zyska na nowej ustawie ITI? Wprowadza ona tzw. zakaz klubowy, czyli przepis umożliwiający właścicielowi klubu zakazanie kibicowi wstępu na mecze przez dwa lata."
Nie wiem, ile jest prawdy w takiej interpretacji zdarzeń mających miejsce w Warszawie. Do mnie przemawia argumentacja i efekty pracy wykonanej przez dziennikarzy "Gazety Polskiej". Bez wątpienia jednak sprawa powinna być zbadana - przez prokuraturę, ale także przez odpowiednie ciało, które powinien wyłonić rząd. Jeżeli jest tak, że Grzegorz Schetyna używa policji do niszczenia wrogów założyciela wielkiego koncernu medialnego, i jest to zasłona dymna dla dokonujących się w tle machinacji finansowych mających na celu wyssanie gigantycznych pieniędzy z budżetu Miasta Warszawy i zapewnienie ITI długoletnich zysków - to mamy do czynienia z olbrzymim skandalem, za który sam minister powinien stanąć przed Trybunałem Stanu, prezydent Warszawy powinna być odwołana w drodze referendum przez społeczność warszawską, a wszyscy ludzie bezpośrednio zaangażowani w to tak ze strony władz, jak i ze strony ITI powinni dostać kary wieloletniego więzienia.
W zakończeniu tej notatki pozwolę sobie na przytoczenie jednego cytatu, który pochodzi od anonimowego rozmówcy "Gazety Polskiej": "Gdy wejdą na giełdę [Legia według planów ma wejść na giełdę w 2011 roku - przyp. Machabeusz], mogą poprzez emisję akcji wycofać swój kapitał, który zainwestują w Legię, pozostawią na przykład 20 procent i dalej będą zarządzali klubem, bo właścicielem akcji będzie tzw. szara masa, czyli pojedynczy akcjonariusze, nie będzie raczej strukturalnych inwestorów. Po prostu, większość kibiców klubowych kupi symboliczne akcje. Marka Legii jest znana, więc rozejdą się jak świeże bułeczki. Może się okazać, że ITI odzyska swoje pieniądze, zarobi na obiekcie i "wykoleguje" miasto oraz kibiców, pozostawiając po 25 latach dzierżawy wydmuszkę, klub z pustą kasą."


Komentarze
Pokaż komentarze (2)