1 obserwujący
6 notek
9077 odsłon
1550 odsłon

Zakłamana Rosja

Wykop Skomentuj6

Od dłuższego czasu, a można nawet wskazać konkretną datę, czyli od 2009 r. obserwujemy przybierające na sile i bezpardonowe ataki Moskwy na Polskę. Zmierzają one do zupełnego przekonwertowania podstawowych faktów historycznych i zamiany roli oprawcy i ofiary. Mówiąc krótko, Rosja stara się wybielić ciemne, a nawet brunatne karty historii ZSRR i całą winę za zdradziecki napad 1939 r., i popełnione zbrodnie zrzucić na przedmiot swej agresji – na Polskę.  

Ataki te przybrały szczególnie na sile w ostatnich latach, a za ich dotychczasowe apogeum możemy uznać obchody 80. rocznicy wybuchu II WŚ i agresji Związku Sowieckiego na nasz kraj. Rocznice tę uczcił PE okolicznościową rezolucją, której inicjatorami byli polscy europarlamentarzyści. Przypomnienie niechlubnych dokonań naszego sąsiada i ukazanie ZSRR jako agresora na forum europejskim w dwójnasób rozwścieczyło Kreml i dało asumpt do kolejnego ataku. Próżno byłoby jednak sądzić, że nasz sąsiad w swych działaniach kieruje się li tylko emocjami. Jego polityka o ile nie cyniczna to, jak zawsze jest chłodna i wyrachowana, a jej efektów oczekuje on w tym wypadku zarówno na arenie międzynarodowej, jak i wewnętrznej.

Parę dni temu obchodziliśmy kolejną rocznicę sowieckiej napaści na Polskę i o dziwo poza wypowiedziami ambasadora FR, któremu swoich łam gościnnie użyczyła Rzeczpospolita, obyło się bez większych prowokacji i rzucania oszczerstw, ale to wcale nie oznacza, że mamy się nie spodziewać kolejnych odsłon rosyjskiej wojny propagandowej. Możliwe, że tegoroczna akcja miała mniej wyrazisty charakter ze względu na sytuację na Białorusi - możliwe. Teatrum jednak będzie nie chybił dalej kontynuowane. To co zostało zaprezentowana w czerwcu br. w Moskwie i innych rosyjskich miastach, gdzie odbyły się defilady i uroczystości upamiętniające 75. rocznicę wielkiego zwycięstwa ZSSR nad faszyzmem było tylko wizualną oprawą. Główną częścią tych obchodów był historyczny esej W. Putina, który został zamieszczony na stronie internetowej Kremla i w The National Interest. Rosyjski Prezydent oskarżył kraje europejskie, a Polskę w szczególności, o niegodziwość i wywołanie II WŚ i przypominał światu, jakim wspaniałym państwem był Związek Radziecki. Dokonanie naukowe prezydenta naszego sąsiada można więc uznać za manifestację polityki historycznej Kremla i należy się spodziewać, ze właśnie po tej linii będzie się on nadal poruszał, tak też twierdzą historycy naszego zachodniego sąsiada.

Zdaniem niemieckich historyków artykuł W. Putina został skierowany zarówno do odbiorców zagranicznych, jak i na użytek wewnętrzny. Andreas Kilb ocenił, że „Tekst ten jest jak dotąd najbardziej wyczerpującym ujęciem doktryny, na której opierają się geostrategiczne działania Rosji od objęcia władzy przez Putina w maju 2000 roku. I jest on ideologicznym wypowiedzeniem walki pod adresem dawnego odwiecznego wroga Imperium Carskiego – Polski”. Natomiast berliński historyk Joerg Baberowski podkreślił, że artykuł zakłada osiągnięcie celów wewnątrzpolitycznych „Dla Putina zakończenie zimnej wojny oznaczało koniec świata. Chce nam powiedzieć, że Związek Sowiecki był pozytywną koncepcją, a nie imperium zła”. Odnosząc się do tych wypowiedzi można stwierdzić, że nic się nie zmieniło. My wciąż jesteśmy „największym” zagrożeniem Rosji, co z jednej strony powinno nas niepokoić, ale z drugiej strony chyba nieco napawać dumą, bo wygląda na to, że dążenie do prawdy jest również silnym orężem w walce politycznej. Rację trzeba przyznać również her Baberowskiemu, ponieważ Rosjanie dostali od swego przywódcy to, co od dziesięcioleci kreuje ich wyobrażenie rzeczywistości i utrzymuje ich pod jej powierzchnią niczym w filmie „Underground” Emira Kosturicy. Dostali dawkę snu o potędze i spełnieniu dziejowej misji. Snu, który nie pozwala im stanąć w prawdzie i spojrzeć krytycznie na to, co wydarzyło się w ich historii w ostatnim wieku.

Te zabawy Kremla w przemalowywanie obrazu Związku Sowieckiego przypominają jednak pewną starą sowiecką anegdotkę:

W przedszkolu pani pyta dzieci:

- Gdzie na świecie są najlepsze zabawki?

Cała grupa z wrzaskiem odpowiada.

- W Sowieckom Sojuzie!! (w Związku Radzieckim)

- A gdzie na świecie są najsmaczniejsze lody?

Dzieci z niemniejszym entuzjazmem ponownie skandują

- W Sowieckom Sojuzie!!

- A gdzie na świecie są najsłodsze cukierki?

- W Sowieckom Sojuzie!!! - znowu radośnie i głośno odpowiadają dzieci. Pani jednak dostrzega, że jedno dziecko siedzi i płacze.

- A tobie Wania co się stało? – pyta zapłakanego malca zatroskana wychowawczyni.

- Ja chaczu w Sowieckij Sojuz!! (Chcę do Związku Radzieckiego)– odpowiada zapłakany Wania.

Ta z pozoru niewinny żart pokazuje nam długoletnią sowiecką, a nawet rosyjską praktykę kreowania rzeczywistości. I nie bez powodu do naszego słownika weszło choćby określenie „potomkinada”, które odsyła nas do wiekopomnych dokonań kniazia Grigorija Potiomkina. Jednak jak widać, Władimirowi Władimirowiczowi nie przeszkadza fakt, że metody te naród rosyjski dawno już obśmiał i wykpił. Najwyraźniej uznał, że choć może to i zgrana sztuczka, to jednak sprawdzona i iść inną drogą nie ma po co. Przecież w przedszkolu płakało tylko jedno dziecko (niedostatecznie uświadomione politycznie), a w dodatku był to płacz wzniosły, bo przecież Wania chciał do Związku Radzieckiego.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka