Marszałek Edward Rydz-Śmigły przyjmuje defiladę w Bydgoszczy, we wrześniu 1937 r. Źródło: NAC
Marszałek Edward Rydz-Śmigły przyjmuje defiladę w Bydgoszczy, we wrześniu 1937 r. Źródło: NAC
Maciej Kubas Maciej Kubas
81
BLOG

Edward Rydz-Śmigły: Bohater czy zdrajca? 140 lat od urodzin marszałka skazanego na porażkę

Maciej Kubas Maciej Kubas Kultura Obserwuj notkę 2
Najbardziej znienawidzony polski bohater. Czy Edward Rydz-Śmigły to postać, którą historia skazała na niesprawiedliwy wyrok, czy architekt własnej klęski? Dziś, 140 lat po jego narodzinach, sprawdzamy, czy współczesna historia jest w stanie wybaczyć Marszałkowi decyzje, które zapadły, gdy świat wokół Polski płonął.

W rocznicę 140 lat od urodzin marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, pragnę podnieść temat, którym głowy zaprząta sobie wielu interesujących się historią. Dlaczego historia nie wybaczyła Śmigłemu-Rydzowi?


Edward Rydz-Śmigły urodził się w roku 1886, w mieście Brzeżany, leżącym w granicach dzisiejszej Ukrainy jako Edward Rydz. Jego droga na szczyt była podróżą, którą dziś nazwalibyśmy karierą od zera. Artysta z wykształcenia (absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie) w imię Racji Stanu zamienił karierę artystyczną na wojskową. Służbę rozpoczął jako dowódca trzeciego batalionu Legionów Polskich.

Jego kariera nabrała rozpędu podczas wojny polsko-bolszewickiej. Jego dowodzenie w wojnie 1920 roku, a szczególnie sukcesy w wyprawie kijowskiej, zbudowały jego pozycję jako wybitnego stratega. Gdy po śmierci Pierwszego Marszałka Polski w 1935 roku, Edward Rydz-Śmigły przejął ciężar dowodzenia, stanął przed wyzwaniem, które przerosłoby niejednego przywódcę. Musiał modernizować armię w czasie, gdy Europa stawała się beczką prochu, a polski budżet był drastycznie ograniczony przez lata wielkiego kryzysu. To pod jego okiem narodził się sześcioletni plan rozbudowy sił zbrojnych, który zakładał, że Polska nie będzie jedynie przedmurzem dla Niemiec czy ZSRR, ale realną siłą ognia, która na wypadek ataku potrafiłaby się obronić. Marszałek modernizował motoryzację, broń pancerną, lotnictwo. Był częściowo odpowiedzialny za COP. Postawił on gen. Tadeusza Kutrzebę na stanowisko komendanta Wyższej Szkoły Wojennej. Kutrzeba był postacią nieszablonową - wybitnym teoretykiem, który nie bał się kwestionować powszechnie przyjętych standardów.

image
Prezydent Ignacy Mościcki wręczający buławę marszałkowską Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu | Źródło: Wikimedia Commons
Dlaczego zatem pamięć o nim jest tak naznaczona cieniem? Wrzesień 1939 roku stał się dla Marszałka sądem ostatecznym. Nasi przodkowie znaleźli się jako kraj w strategicznym kleszczu. Między dwoma totalitarnymi mocarstwami, które w ramach tajnych porozumień przypieczętowały nasz los, żadna armia nie dałaby rady. Marszałek Rydz-Śmigły próbował bronić Polskę, popełniając przy tym drobniejsze i poważniejsze błędy, jednak po ataku ze wschodu, postanowił (wraz z całym rządem) opuścić kraj. Decyzja o przekroczeniu

granicy z Rumunią przez Naczelnego Wodza do dziś budzi skrajne emocje. Dla jednych była aktem niezbędnym, mającym na celu kontynuację walki poza granicami kraju; dla innych symbolem porzucenia żołnierzy na polu bitwy. Historia, pisana przez zwycięzców i rozgoryczonych przegranych, nie zostawiła na nim suchej nitki, spychając go do roli uciekiniera. ZSRR nigdy nie lubiło środowiska Edwarda Rydza. Sam marszałek był postacią prezentującą poglądy antysowieckie, antykomunistyczne. Generałowie rosyjscy zapamiętali również porażkę z roku 1920.

image
Marszałek Edward Rydz-Śmigły. | Fot. z zasobu IPN

Największą zagadką i jednocześnie dowodem na osobisty honor Edwarda Śmigłego-Rydza są kulisy jego powrotu do okupowanego kraju. W 1941 roku, będąc internowanym w Rumunii, Marszałek podjął decyzję, która z punktu widzenia politycznego była szaleństwem, ale z punktu widzenia żołnierskiego jedyną drogą do odkupienia win. Uciekł z rumuńskiej niewoli, przedarł się przez Węgry i w październiku 1941 roku, pod przybranym nazwiskiem Adam Zawisza, zameldował się w Warszawie. Człowiek, który jeszcze dwa lata wcześniej dowodził milionową armią, teraz ukrywał się w konspiracyjnych mieszkaniach, będąc ściganym nie tylko przez Gestapo, ale i niechętnie nastawione do niego kręgi rządu na uchodźstwie. Chciał walczyć jako zwykły żołnierz. Kulisy jego ostatnich dni są przejmujące i tajemnicze. Schorowany, z postępującą dusznicą bolesną, zmarł 2 grudnia 1941 roku w Warszawie. Powodem śmierci faktycznie miał być słaby stan zdrowia, jednak wielu historyków podważa taki scenariusz. Został pochowany na Powązkach pod fałszywym nazwiskiem, a w jego pogrzebie uczestniczyła jedynie garstka najbliższych współpracowników. Naczelny Wódz umierał w zapomnieniu, w mieście, które dwa lata wcześniej obiecał bronić do ostatniej kropli krwi. W mieście, w którym jego nazwisko było przeklinane przez czujących się porzuconymi żołnierzy. Dopiero po latach na jego grobie przywrócono prawdziwe nazwisko. Ten powrót do Warszawy, mimo ogromnego ryzyka i pewnej śmierci, jest najmocniejszym kontrargumentem przeciwko zarzutom o tchórzostwo. Śmigły-Rydz wrócił do swojej armii, aby umrzeć wśród swoich żołnierzy.

Nie można zrozumieć dzisiejszego obrazu Edwarda Rydza-Śmigłego bez analizy działań komunistycznej propagandy. Przez dekady PRL-owska szkoła i oficjalna historiografia systematycznie pracowały nad wymazaniem Marszałka z panteonu narodowych bohaterów. Uczono dzieci, że to tchórz i zdrajca, celowo zacierając fakt, że był współarchitektem największego militarnego sukcesu Polski w XX wieku, tj. Bitwy Warszawskiej. Celem tej obławy na dobre imię Marszałka było zerwanie ciągłości państwowej. Skoro Naczelny Wódz był „zdrajcą”, to cała II Rzeczpospolita, którą dowodził, miała być „państwem pańskim”, które zasłużyło na upadek. Dziś to zbezczeszczone nazwisko powoli wraca do podręczników, ale proces ten jest bolesny i niekompletny. Choć Marszałek odzyskuje godność, to w zbiorowej pamięci na zawsze pozostanie postacią skażoną. Czy powinniśmy walczyć o dobre imię marszałka? Być może to nasza rola - nie tyle budowanie kolejnego pomnika, co chłodna, analityczna odbudowa prawdy.

Fan historii, polityk, genealog, czytelnik, autor, regionalista.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura