MaciekBigos MaciekBigos
949
BLOG

Myslovitz "1.577"- recenzja

MaciekBigos MaciekBigos Kultura Obserwuj notkę 3

Trudno ze spokojem podejść do kolejnej płyty zespołu Myslovitz wiedząc, że w składzie nie ma już charyzmatycznego, trochę introwertycznego, ale zawsze intrygującego Artura Rojka. Jeszcze trudniej w spokoju pogodzić się z tym, że ten krążek brzmi tak, a nie inaczej…

Chyba nikt nie ma wątpliwości, co do faktu, że zespół Myslovitz przez lata swojej muzycznej działalności z powodzeniem zapisał jedną z najważniejszych kart w historii polskiej muzyki. I to nie tylko tej rockowej, popowej, lecz w historii rodzimej muzyki w ogóle.

Teraz, jak domniemam, zespół wraz z nowym wokalistą ma świadomość, iż od albumu „1.577” rozpoczął się całkowicie nowy rozdział w dziejach zespołu.

Album rozpoczyna się od utworu 3 sny o tym samym”. Jest to ze wszech miar posunięcie asekuracyjne, bowiem tym samym zaczynamy podróż przez dźwięki „nowego Myslovitz” od piosenki, którą już większość lubi i zna z fal eteru różnych radiostacji. Przede wszystkim nie szokować. Niech początek będzie przewidywalny… Słuchacz wtedy poczuje się, jak w domu. Szkoda tylko, że za moment ów dom runie, niby konstrukcja domku z kart.

Kolejne utwory różnią się od siebie na tyle, iż brzmią, jak gdyby każdy z nich tworzony był, jako zupełnie osobna od reszty całość, bez jakiegokolwiek myślenia o spójności albumu. Osobiście nie mam nic do „żonglowania” stylami i nastrojami, ale żonglować też trzeba umieć

W wyniku takiego melanżu nastrojów album „1.577” nie daje się muzycznie osłuchać i oswoić. Pop- rockowe brzmienia, do których nasze ucho miło się przychyli w jednym momencie, chwilę później zostają zastąpione przez dźwięki elektroniczne niby ze Skalarów, mieczyków i neonków, które mimo najszczerszych (zapewne) chęci zespołu i producentów, jakoś specjalnie w pamięć nie zapadają, a budują jedynie muzyczny dysonans w odbiorze krążka

Aby pozostać jednak w zgodzie z prawdą, uczciwe muszę przyznać, że opisywany tu album ma kilka jasnych punktów. Są to między innymi piosenki Telefon (muzycznie i tekstowo przypomina poetykę i estetykę „dawnego” Myslovitz), Szum oraz Wszystkie Ważne Zawsze Rzeczy.

By zamknąć tę recenzję klamrą i nawiązać do zdań początkowych, stwierdzić musze, iż album „1.577”, jeśli już miałby być przeze mnie traktowany, jako nowa karta w karierze Myslovitz, to obawiam się, że będzie to prędzej pierwsza karta epilogu, aniżeli nowego rozdziału.

MaciekBigos
O mnie MaciekBigos

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura