Właśnie wyczytałem w sieci (polskojęzycznej), że wielkim problemem są dla polskich szkół powracające po paroletniej emigracji dzieci Polaków. Ich znajomość języka ojczystego jest - według naszych wspaniałych pedagogów - niewystarczająca. Proponowane są im płatne korepetycje(!) lub czekanie, aż problem rozwiąże się sam.
Ciekawe, że w brytyjskich szkołach mogą i potrafią nauczyć obcokrajowców języka angielskiego (przy czym nauczyciele nie znają języka ojczystego uczniów), a w polskich szkołach nie potrafią nauczyć Polaków języka polskiego nauczyciele mówiący po polsku.
Hahahaha
Moja starsza córka poszła tutaj do szkoły w wieku 7 lat. Trafiła do 2 klasy (tu naukę rozpoczyna się w wieku 5 lat - wiekowo powinna być o jedną klasę wyżej, ale wspólnie zadecydowaliśmy o takim rozwiązaniu). Po miesiącu porozumiewała się z nauczycielką i kolegami w klasie bez większych nieporozumień, teraz - po prawie trzech latach mówi płynnie po angielsku (no - po szkocku) i pisze w tymże języku bez większych błędów. Nie jest genialnym wyjątkiem. Żaden pracownik szkoły do której chodzi nie zna ani słowa po polsku. Ona, kiedy zaczynała znała podstawowe wyrażenia po angielsku.
Wnioski?
30
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)