3 obserwujących
30 notek
17k odsłon
195 odsłon

Spalić i zaorać TVP, czyli czy ryba psuje się od głowy?

Wykop Skomentuj4

Ciekawe, kto jeszcze pamięta publicystykę Macieja Rybińskiego, czyli "Ryby"? Osobiście niezwykle ceniłem jego styl, powściągliwy gdy trzeba, a gdy trzeba - dosadny oraz jego publicystyczną celność. Kilka z felietonów poświęcił sytuacji w polskich mediach, a w szczególności TVP. Niestety archiwum Rzeczpospolitej jest dla mnie niedostępne, udało mi się odnaleźć tylko jeden tekst z Faktu, z czasów prezesury TVP p. Farfała: https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/tvp-to-nie-prywatny-folwark-pana-farfala/qrw8z9v

Wielka szkoda, że Ryby nie ma już z nami, bo pewnie i teraz celnie podsumowałby to, co dzieje się w TVP. I myślę, że jego określenie "TVP to nie prywatny folwark" byłoby równie adekwatne teraz, jak wówczas. Co gorsza, równie na czasie pozostaje jego spostrzeżenie, że "telewizja publiczna, pewnie nie za Farfała, tylko w długotrwałym procesie, wychowała sobie specjalny gatunek dziennikarzy o mentalności całkowicie sprzecznej z powołaniem tego zawodu. Wyhodowała trwożliwe duszyczki, gotowe przemilczać, a prawdopodobnie też przeinaczać fakty tylko po to, aby się nie narazić ale przypodobać zwierzchnikom".

Zwracam uwagę, że Rybiński pisał to w czasach, kiedy rządy w TVP sprawowała zupełnie odmienna opcja polityczna od obecnej. Problem całkowitego lekceważenia kanonów dziennikarstwa w tym medium jak był, tak nadal jest aktualny. Ja w domu nie mam telewizora, ale niestety zdarza mi się bywać u znajomych, w szpitalach czy innych miejscach, gdzie telewizor nadaje na okrągło, chcąc nie chcąc więc muszę od czasu do czasu zapoznać się z tym, co ma do zaoferowania Telewizja Polska. I widzę dwa główne problemy. Po pierwsze, merytoryczna jakość programów jest żenująco niska. Dotyczy to zarówno programów popularno-naukowych (których jest jak na lekarstwo), społecznych, informacyjnych, jak i publicystyki. Nie jest to wyłącznie problem TVP - niestety większość stacji obecnie przedkłada formę nad treść, starając się raczej oddziaływać na emocje widzów niż na ich intelekt. W przypadku TVP jednak wygląda to szczególnie źle.

Po drugie, programy informacyjne to wyjątkowo tępa propaganda, gdzie zasada oddzielania informacji od komentarza nie istnieje już nawet w teorii. Właściwie w programach tych trudno w ogóle doszukać się informacji, która nie byłaby zmanipulowana czy to odpowiednio dobranymi obrazami, zmieniającymi się w takim tempie, żeby mózg nie był w stanie przetworzyć nadmiaru danych, czy cięciem i sklejaniem różnych wypowiedzi, czy wybiórczą prezentacją faktów, czy stronniczymi komentarzami różnych pseudoekspertów. Podobnie wyglądają programy publicystyczne (choć publicystyce można więcej wybaczyć, z natury bowiem jest niewyważona i zaangażowana).

Trudno byłoby wskazać obecnie jakiś idealny model telewizji publicznej na świecie. Telewizja publiczna jest z zasady pewnego rodzaju gryfem (istotą nierealną), od którego jednocześnie oczekuje się pełnienia jakiejś misji (w sensie realizacji wyższych wartości) oraz bycia uczynnym lub przynajmniej spolegliwym wobec aktualnie sprawujących rządy. Jednak większości telewizji publicznych w krajach zachodnich udaje się jakoś tę dwojakość pogodzić. TVP nawet nie usiłuje zachować pozorów - a potwierdzają to niechcący zarówno politycy, jak i zwolennicy aktualnie sprawującej rządy partii, twierdząc, że musi być zaangażowana po jednej stronie politycznej barykady, "aby zachować równowagę wobec konkurencyjnych mediów".

Zdarza mi się oglądać programy telewizji brytyjskiej, francuskiej, niemieckiej i kanadyjskiej. I jest mi po prostu przykro, że z nich jestem w stanie czerpać konkretne informacje o tym, co dzieje się we współczesnym świecie (zachowując zawsze krytyczny dystans), natomiast TVP wyłączam ze wstrętem, bo coraz bardziej przypomina mi czasy PRLu z jej "krwawym Maćkiem z Woronicza", czyli Maciejem Szczepańskim.

Problemem TVP nie jest jeden Farfał, drugi Braun czy trzeci Kurski. Oni uosabiają patologię tej instytucji, która nosi w sobie niestety cały czas geny PRL-owskiej usłużności, wczuwania się w intencje i zachcianki aktualnej władzy. Co najsmutniejsze, nawet w czasach PRL w telewizji udało się tworzyć wartościowe programy całkiem sporej grupie redaktorów, którzy umieli się prześlizgnąć obok cenzury i narzuconych szefów, żeby wspomnieć tylko o Sondzie z Kurkiem i Kamińskim, Zrób to sam ze Słodowym, Kabarecie Starszych Panów z Wasowskim i Przyborą. Czy dzisiaj jesteśmy w stanie wymienić osobistości i programy tego formatu?

Ze smutkiem konstatuję, że rację miał Rybiński, kiedy pisał, że TVP nic nie jest w stanie uratować. Że jedyne właściwe rozwiązanie to spalić i zaorać. A na gruzach stworzyć zupełnie inną instytucję, być może mocno odchudzoną, ale faktycznie skoncentrowaną na tym, co publiczne (w sensie dobra wspólnego). Jeśli prawdziwy jest argument, że partie prawicowe nie przetrwałyby bez wsparcia "odzyskanej" TVP, to proponuję zrobić taki eksperyment: zostawić jeden program TVP według dotychczasowego modelu, a drugi stworzyć od nowa, z uwzględnieniem powyższego postulatu. A potem po jakimś czasie porównać oglądalność. Jestem optymistą i jestem szczerze przekonany, że w takiej konkurencji ten archaiczny, propagandowo-ludyczny kanał prędzej czy później (a raczej prędzej) ulegnie samozaoraniu. I obyśmy jeszcze tylko zdrowi byli!

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura