Maddogowo Maddogowo
168
BLOG

"Efemeryda"

Maddogowo Maddogowo Kultura Obserwuj notkę 2

 W trakcie lektury "Efemerydy" nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że Polska to kraj cudów, przy czym niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie potrafiłem i nadal nie potrafię zrozumieć jak to możliwe, by równie dobra powieść mogła mieć jakiekolwiek problemy ze znalezieniem wydawcy, o czym na jednym ze spotkań autorskich opowiadali autorzy "Siedliska". Abstrahując od niepojętych powodów dla których tak się działo, muszę stwierdzić, że warto było czekać na nowe dzieło spółki Cichowlas/Kyrcz. Bez wątpienia stanowi ono wyjątkowo udane ukoronowanie ich dotychczasowej twórczości. Poczynając od pełnokrwistych bohaterów i to zarówno tych pierwszo jak i drugoplanowych, poprzez wartką i przemyślaną akcję, aż po - nie zawaham się użyć tego określenia - zaskakujące zakończenie.

Historia z pozoru wydaje się prosta; oto Artur Gałecki, pilot który na co dzień zasiada za sterami Boeingów, pewnego razu wpada w sieć złych omenów, które z barku innych opcji odbiera jako ostrzeżenie przed kolejnymi lotami. Początkowo próbuje je bagatelizować, składać na karb przemęczenia bądź pierwszych objawów depresji wynikającej z problemów w życiu osobistym. Kiedy złowieszcze znaki zamiast odstąpić, nasilają się, postanawia udać się na z dawna odkładany urlop. Wkrótce okazuje się, że nie będzie mu to dane… Nie zdradzając zbyt wiele z fabuły, bo przecież każdy kto będzie zainteresowany zawartością "Efemerydy" zapozna się z nią na własną rękę, przyznam że już dawno nie czytałem tak wciągającej powieści, która pobudziłaby mą wyobraźnię z mocą rozpędzonego bolidu Formuły 1.

CAŁY TEKST DO PRZECZYTANIA TUTAJ

 

Maddogowo
O mnie Maddogowo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura