49 obserwujących
221 notek
435k odsłon
1139 odsłon

Na Wschód od Zachodu

Wykop Skomentuj29

„Od trzech lat przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia? Lecz on mu odpowiedział: Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc” (Łk 13,1–9).

Marko Ivan Rupnik, słoweński jezuita pracujący w Rzymie, trafił do annałów sztuki za sprawą dużej mozaikowej dekoracji wykonanej w pałacu apostolskim w Watykanie. Jan Paweł II zlecił mu to zadanie, bo potrzebował większej, łatwo dostępnej kaplicy w chwili, gdy słynna Sykstyna bywa zajęta przez tłumy zwiedzających, a zajęta jest prawie zawsze. Duża aula w drugiej loggii pałacu, tuż poniżej okna, z którego papież pozdrawia pielgrzymów, znakomicie nadawała się do tego celu.

Rupnik, artysta wykształcony na Zachodzie, fascynuje się Wschodem. Jego proste obrazy są szczere niczym farba położona jednym ruchem szpachli na ścianie. Nic tu nie można zmienić ani poprawić. Szaty świętych lekkie, jakby podszyte wiatrem, choć tak naprawdę upchanie z drobnych kamieni, a oczy świętych wielkie, ciemne, jak noc przepastne. Twarze rozmodlone, a kolory żywe jak u van Gogha. Cynober wyraźnie się cieszy, że go położono blisko dumnej bieli, skrawka pieluchy, tuniki, całunu. Nie rozpacza, nie zazdrości, zmysłów nie traci. Cieszy go już samo sąsiadowanie.

Przy wsparciu kilku współpracowników Marko Rupnik ozdobił ściany i sufit kaplicy barwną mozaiką, ale w najważniejszych miejscach zrezygnował, jak to robili mistrzowie z Rawenny, z własnego stylu na rzecz klasyki. Ścianę frontową upodobnił do mozaik bizantyjskich, przedstawiających niebiańskie Jeruzalem, zaludnione rzeszą apostołów i świętych, natomiast ściany boczne ozdobił kompozycją współczesną, posuniętą niemal aż do utraty modlitewnego skupienia. Jezus przyjmujący chrzest w Jordanie otoczony jest tu takim mrowiem rytmów, że niemal tonie w lawinie pośpiesznie ociosanych kamieni.

W nowej papieskiej kaplicy Wschód rozmawia z Zachodem. Robi to regularnie w trakcie dorocznych rekolekcji, których udzielali tam papieżowi m.in. specjaliści od chrześcijańskiego Wschodu, kard. Špidlík i ks. Kolvenbach, generał jezuitów, a niedawno swoje ostatnie papieskie rekolekcje odprawił tam Benedykt XVI, ale także przy innych okazjach, ilekroć prywatna kaplica papieska na piętrze okazuje się zbyt mała, żeby pomieścić wszystkich gości.

W przeszłości nie zawsze tak bywało. Wschód często bał się Zachodu, a Zachód wzdrygał się przed Wschodem. Jednej ze stron brakowało ładu, a drugiej ducha, ale żadna nie chciała rozmawiać o swoich brakach. Wolała roztrząsać cudze. W konsekwencji, każdy patrzył na sąsiada jak na zeschłe drzewo. Różnice wynikające z języka, mentalności i kultury przez długie wieki mimo wielu napięć (wypraw krzyżowych, rozbicia Kościoła) wydawały wartościowe owoce na gruncie teologii, kiedy jednak w czasach najnowszych do głosu doszła ideologia, współpraca Wschodu z Zachodem niemal całkowicie zamarła. Smutnym symbolem tych podziałów stała się Jałta i zasieki z drutu kolczastego biegnące nie na obrzeżach, ale w samym środku starego kontynentu.

W papieskiej kaplicy dedykowanej Matce Odkupiciela (Redemptoris Mater) wszystkie te napięcia wciąż są widoczne, nie ma jednak mowy o żadnym podziale. Odległe formy wzajemnie się uzupełniają. To, co dla jednych jest ucieleśnieniem ortodoksji, dla innych nie jest już dłużej przeszkodą ani nawet źródłem rozproszeń, lecz integralnym składnikiem chrześcijańskiej sztuki, symbolizującej życie wewnętrzne Kościoła.

I pomyśleć, że sprawił to wszystko poczciwy Michał Anioł. Tak wielu ludzi pragnęło choć przez chwilę popatrzeć na jego przejmujący „Sąd Ostateczny”, bardziej zachodni niż fin de siècle i bardziej wstrząsający niż fin du monde, że sam papież ze swoją kurią musiał poszukać sobie we własnym domu nowego miejsca na modlitwę. Znalazł je tam, gdzie stara Europa uczy się oddychać swobodniej dwoma płucami.


Wnętrze kaplicy Redemptoris Mater z mozaikami o. Marko Rupnika SJ można zobaczyć tutaj: http://www.vatican.va/redemptoris_mater (marzec 2010).


Zbliżające się konklawe to dobra okazja żeby pomyśleć o współczesnym Kościele. Kard. Timothy Dolan z Nowego Yorku podsunął mi kilka nadzwyczaj inspirujących myśli w dzisiejszej lingua franca, więc nie tłumaczę.

Wykop Skomentuj29
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale