48 obserwujących
221 notek
437k odsłon
  6445   0

Jezuita Jálics o brudnej wojnie i ojcu Bergoglio

Wiele publikacji i dokumentów nt. „brudnej wojny” można znaleźć w serwisie www.pparg.org (15 marca 2013, witryna nie działa najlepiej). W sekcji Analisis desaparicion jest dostępna książka Verbitskiego El Vuelo (1995). Sam Verbitsky w latach 70. należał do Montoneros, lewicowej bojówki terrorystycznej o rodowodzie peronistowskim (!), która została rozbita przez peronistów jeszcze przed początkiem brudnej wojny. Najgłośniejszą akcją Montoneros było porwanie i egzekucja byłego dyktatora Pedro Eugenio Aramburu (1955–1958). Verbitsky opublikował wiele krytycznych tekstów nt. peronizmu, brudnej wojny i zaangażowania Kościoła, ale w Argentynie uchodzi za kontrowersyjengo autora, bardziej publicystę niż historyka. Materia, którą się zajmuje, jest trudna pod każdym względem, także warsztatowym. Junta niszczyła archiwa, więc autorzy często zdani są na relacje ustne.

Plecam także: Thomas Reese SJ, Francis, the Jesuits and the Dirty War; Marek Magierowski, Oskarżony Jorge Bergoglio.

 

Oświadczenine ojca Ferenca Jálicsa SJo. Franz Jalics SJ

Od 1957 r. mieszkałem w Buenos Aires. W 1974 r. powodowany wewnętrznym pragnieniem, aby żyć Ewangelią i kierować uwagę na straszną biedę, za zgodą także arcybiskupa Aramburu i prowincjała o. Jorge Mario Bergoglio przeniosłem się wraz z jednym ze współbraci do slumsów miasta, zwanych „fawelami”. Będąc tam kontynuowaliśmy nasze wykłady na uniwersytecie.

W ówczesnej sytuacji przypominającej stan wojny domowej, w ciągu około dwóch lat junta wojskowa zabiła ok. 30 tysięcy ludzi, zarówno członków lewicowej partyzantki, jak i niewinnych cywili. My dwaj przebywając w slumsach nie mieliśmy kontaktów ani z juntą, ani też z partyzantami. Z powodu braku informacji oraz świadomej polityki dezinformacji nasza sytuacja była rozumiana opacznie także w samym Kościele. W tym czasie straciliśmy kontakt z jedną z naszych świeckich współpracownic, po tym jak przyłączyła się do partyzantów. Dziewięć miesięcy później została schwytana przez żołnierzy junty i przesłuchana. W ten sposób dowiedzieli się, że była z nami w kontakcie. Zakładając, że i my mamy do czynienia z partyzantką, aresztowali nas. Po pięciodniowym przesłuchaniu oficer, który je prowadził, pożegnał nas słowami: „Ojcowie, byliście bez winy. Zadbam o to, abyście mogli wrócić do slumsów”. Mimo tego zapewnienia, z niezrozumiałych dla nas powodów, przez kolejne pięć miesięcy pozostawaliśmy w areszcie, skrępowani i z zawiązanymi oczyma. Nie jestem w stanie ustosunkować się do roli o. Bergoglio w tych wydarzeniach.

Po naszym uwolnieniu opuściłem Argentynę. Dopiero po wielu latach mieliśmy okazję omówić te wydarzenia z o. Bergoglio, który tymczasem został mianowany arcybiskupem Buenos Aires. Następnie odprawiliśmy wspólnie, publiczną Mszę i objęliśmy się uroczyście. Jestem pogodzony z tymi wydarzeniami i z mojej strony uznaję je za zamknięte.

Papieżowi Franciszkowi życzę szczodrego błogosławieństwa Bożego w pełnieniu jego posługi.

o. Ferenc Jálics SJ

15 marca 2013 r.

Z niemieckiego tłum. mec. Stefan Hambura, któremu dziękuję za pomoc, tekst oryg. w serwisie niemieckich jezuitów www.jesuiten.org (15 marca 2013).

 

Uzupełniające oświadczenie o. Franza Jalicsa SJ

Po moim oświadczeniu z 15 marca br. otrzymałem wiele pytań, więc chcę dodać co następuje. Tak naprawdę czuję się do tego zobowiązany, bo niektóre komentarze zupełnie opacznie przedstawiały to, co powiedziałem.

Fakty są takie: Orlando Yorio i ja nie zostaliśmy wskazani przez ojca Bergoglio.

Powiedziałem to jasno we wcześniejszym oświadczeniu: zostaliśmy zatrzymani z powodu katechetki, która wcześniej z nami pracowała, a później przyłączyła się do partyzantów (we wcześniejszym oświadczeniu przez błąd w tłumaczeniu ta osoba przedstawiona jest jako mężczyzna). Straciliśmy z nią kontakt na trzy czwarte roku, a kiedy została aresztowana, dwa lub trzy dni później my także zostaliśmy aresztowani. Oficer, który mnie przesłuchiwał, poprosił mnie o dokumenty. Gdy zobaczył, że urodziłem się w Budapeszcie, nabrał przekonania, że jestem rosyjskim szpiegiem.

Zanim zostaliśmy aresztowani w argentyńskiej prowincji jezuitów i w kręgach kościelnych powszechne było przekonanie, że zamieszkaliśmy w slamsach, bo sami należeliśmy do partyzantów. Ale to nie prawda. Przypuszczam, że to właśnie z powodu tych pogłosek nie zostaliśmy uwolnieni natychmiast po aresztowaniu.

Wtedy wydawało mi się, że jesteśmy ofiarami czyjegoś donosu, ale w latach 90. odbyłem wiele rozmów i doszedłem do wniosku, że to przypuszczenie jest bezpodstawne.

Nie można zatem w w żaden sposób łączyć naszego aresztowania z ojcem Bergoglio.

Franz Jalics SJ

20 marca 2013

Tłum. Krzysztof Mądel SJ

Oryg. http://www.jesuiten.org/aktuelles/details/article/erganzende-erklarung-von-pater-franz-jalics-sj.html (20 marca 2013).

 

Lubię to! Skomentuj50 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale