Rząd będzie zwalczał "szurów". Wiceminister wyjawił plan na antyszczepionkowców

Redakcja Redakcja Rząd Obserwuj temat Obserwuj notkę 65
Gabinet Donalda Tuska ma monitorować sieć za pomocą projektu "Nauka sprawdza", by przeciwdziałać dezinformacji i teoriom spiskowym. Przyznał to wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Andrzej Szeptycki. Rządzący chcą, by prezydent Karol Nawrocki podpisał akt o usługach cyfrowych (DSA). W przeciwnym razie czekają go oskarżenia, że przyzwala na pedofilskie treści w Internecie, co zapowiedział marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.

Projekt "Nauka sprawdza" - monitoring sieci

W rozmowie z "Rzeczpospolitą" wiceminister Andrzej Szeptycki zapowiedział aktywne działania w mediach społecznościowych. Jak wyjaśnił, celem projektu jest nie tylko dementowanie nieprawdziwych informacji, ale również tłumaczenie mechanizmów powstawania fake newsów. - Będziemy obnażać oraz tłumaczyć mechanizmy działania i powstawania fake newsów. Będziemy prowadzić monitoring sieci i mediów społecznościowych, żeby wykrywać fake newsy naukowe. Będziemy je dementować również za pośrednictwem stworzonych w tym celu fanpage’ów na platformach społecznościowych - mówił członek rządu. 

Projekt ma koncentrować się na treściach związanych ze szczepieniami, zdrowiem publicznym i innymi obszarami, w których – zdaniem resortu – dezinformacja rozprzestrzenia się najszybciej. Wiceminister zwrócił uwagę, że rozpowszechnianie fałszywych informacji jest – jego zdaniem – powiązane z działalnością określonych środowisk politycznych. Jak stwierdził, w Polsce i innych krajach Zachodu zjawisko to koreluje ze wzrostem znaczenia sił populistycznych.

Szeptycki ocenił również, że w świecie zdominowanym przez algorytmy treści merytoryczne coraz częściej przegrywają z przekazami sensacyjnymi. W jego opinii większą popularność zdobywają naukowcy kwestionujący ustalenia medycyny niż eksperci tłumaczący skuteczność szczepień czy znaczenie odporności zbiorowej.   


DSA - niemal pewne weto 

Zapowiedzi resortu nauki wpisują się w szerszy kontekst prac nad wdrażaniem unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA), którym w ostatnich miesiącach zajmowała się sejmowa Komisja Cyfryzacji. Nowe przepisy mogą umożliwić administracji państwowej wpływ na moderację treści publikowanych w internecie, w tym wymuszanie ich trwałego usuwania przez platformy. Opozycja i część ekspertów ostrzega, że daje to możliwość w sposób niekontrolowany na ingerencję treści w mediach społecznościowych i tłumienia krytyki. 

Sprzeciw wobec takich rozwiązań zapowiedział już Karol Nawrocki. W jego ocenie regulacje mogą prowadzić do nadmiernej ingerencji w debatę publiczną. - Pod pozorem walki z nielegalnymi treściami i dezinformacją rząd chce ograniczyć wolność słowa, poprzez wprowadzenie mechanizmu blokowania wypowiedzi arbitralnymi decyzjami administracyjnymi urzędników. Nie tak to powinno wyglądać - oświadczył kilka tygodni temu.   


Czarzasty będzie mówił o Nawrockim i pedofilii

W odpowiedzi Włodzimierz Czarzasty podkreślił, co stanie się, jeśli Nawrocki zawetuje DSA. - Nie ma zgody na pedofilię i na pornografię i swobodny dostęp do pornografii w Internecie. Jeżeli pan prezydent tego nie zrozumie, to mam spokojną jak zwykle dla niego radę. Niech weźmie doradców, posłucha ich i niech dojdzie do momentu, kiedy to zrozumie - stwierdził w Radiu Zet. 

- Jeżeli pan prezydent zawetuje tę ustawę, to będę wszędzie, gdzie będę mógł, mówił, że była szansa na to, żeby uciec od pornografii dziecięcej, od szerzenia pedofilii w internecie i prezydent przeciwko temu się wypowiedział - dodał marszałek Sejmu.  

 

Fot. zdjęcie ilustracyjne/Pexels 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj65 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (65)

Inne tematy w dziale Polityka