Gabinet Donalda Tuska ma monitorować sieć za pomocą projektu "Nauka sprawdza", by przeciwdziałać dezinformacji i teoriom spiskowym. Przyznał to wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Andrzej Szeptycki. Rządzący chcą, by prezydent Karol Nawrocki podpisał akt o usługach cyfrowych (DSA). W przeciwnym razie czekają go oskarżenia, że przyzwala na pedofilskie treści w Internecie, co zapowiedział marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
Projekt "Nauka sprawdza" - monitoring sieci
W rozmowie z "Rzeczpospolitą" wiceminister Andrzej Szeptycki zapowiedział aktywne działania w mediach społecznościowych. Jak wyjaśnił, celem projektu jest nie tylko dementowanie nieprawdziwych informacji, ale również tłumaczenie mechanizmów powstawania fake newsów. - Będziemy obnażać oraz tłumaczyć mechanizmy działania i powstawania fake newsów. Będziemy prowadzić monitoring sieci i mediów społecznościowych, żeby wykrywać fake newsy naukowe. Będziemy je dementować również za pośrednictwem stworzonych w tym celu fanpage’ów na platformach społecznościowych - mówił członek rządu.
Projekt ma koncentrować się na treściach związanych ze szczepieniami, zdrowiem publicznym i innymi obszarami, w których – zdaniem resortu – dezinformacja rozprzestrzenia się najszybciej. Wiceminister zwrócił uwagę, że rozpowszechnianie fałszywych informacji jest – jego zdaniem – powiązane z działalnością określonych środowisk politycznych. Jak stwierdził, w Polsce i innych krajach Zachodu zjawisko to koreluje ze wzrostem znaczenia sił populistycznych.
Szeptycki ocenił również, że w świecie zdominowanym przez algorytmy treści merytoryczne coraz częściej przegrywają z przekazami sensacyjnymi. W jego opinii większą popularność zdobywają naukowcy kwestionujący ustalenia medycyny niż eksperci tłumaczący skuteczność szczepień czy znaczenie odporności zbiorowej.
DSA - niemal pewne weto
Zapowiedzi resortu nauki wpisują się w szerszy kontekst prac nad wdrażaniem unijnego Aktu o usługach cyfrowych (DSA), którym w ostatnich miesiącach zajmowała się sejmowa Komisja Cyfryzacji. Nowe przepisy mogą umożliwić administracji państwowej wpływ na moderację treści publikowanych w internecie, w tym wymuszanie ich trwałego usuwania przez platformy. Opozycja i część ekspertów ostrzega, że daje to możliwość w sposób niekontrolowany na ingerencję treści w mediach społecznościowych i tłumienia krytyki.
Sprzeciw wobec takich rozwiązań zapowiedział już Karol Nawrocki. W jego ocenie regulacje mogą prowadzić do nadmiernej ingerencji w debatę publiczną. - Pod pozorem walki z nielegalnymi treściami i dezinformacją rząd chce ograniczyć wolność słowa, poprzez wprowadzenie mechanizmu blokowania wypowiedzi arbitralnymi decyzjami administracyjnymi urzędników. Nie tak to powinno wyglądać - oświadczył kilka tygodni temu.
Czarzasty będzie mówił o Nawrockim i pedofilii
W odpowiedzi Włodzimierz Czarzasty podkreślił, co stanie się, jeśli Nawrocki zawetuje DSA. - Nie ma zgody na pedofilię i na pornografię i swobodny dostęp do pornografii w Internecie. Jeżeli pan prezydent tego nie zrozumie, to mam spokojną jak zwykle dla niego radę. Niech weźmie doradców, posłucha ich i niech dojdzie do momentu, kiedy to zrozumie - stwierdził w Radiu Zet.
- Jeżeli pan prezydent zawetuje tę ustawę, to będę wszędzie, gdzie będę mógł, mówił, że była szansa na to, żeby uciec od pornografii dziecięcej, od szerzenia pedofilii w internecie i prezydent przeciwko temu się wypowiedział - dodał marszałek Sejmu.
Fot. zdjęcie ilustracyjne/Pexels
Red.
Inne tematy w dziale Polityka