49 obserwujących
224 notki
434k odsłony
8664 odsłony

Kłamliwy film Marii Dłużewskiej

Wykop Skomentuj327

Wbrew temu co sugeruje Szuladziński nie ma analogii między katastrofą smoleńską a uderzeniem samolotów pasażerskich w budynki WTC, czyli między zderzeniem konstrucji skorupowej, jaką jest samolot, z konstrukcją szkieletową, jaką jest drapacz chmur, a kolizją podobnego samolotu, lecącego wszakże z dużo mniejszą prędkością, z grupą drzew, czyli obiektów o zupełnie innej, jednorodnej strukurze. Główną przyczyną zniszczenia WTC był pożar paliwa lotniczego rozlanego na środkowych piętrach budynków, który doprowadził do uplastycznienia stalowych elementów nośnych budynków. Obie wieże zawaliły się dopiero wtedy, gdy pożar rozwinął się na wielu piętrach. Po drugie, główne elementy nośnie WTC znajdowały się głęboko wewnątrz budynków i samoloty prawie ich nie naruszyły, bo rozpadły się wcześniej, natomiast ściany budynków były pokryte szkłem i posiadały jedynie pomocnicze elementy nośne, więc samoloty łatwo mogły je przebić.

Maria Dłużewska trafnie krytykuje niechęć rosyjskiej prokuratury do ujawnienia danych wojskowych bez większego znaczenia dla obronności Rosji, wszystkie jednak istotne dane nawigacyjne, a więc m.in. minima pogodowe i zasady ruchu na i nad lotniskiem były zapisane na kartach lotniska, które posiadali polscy piloci. Dużo większe znaczenie dla przebiegu wypadku miał faktyczny stan urządzeń lotniskowych, w tym radarów kontroli ruchu i zbliżania, co Dłużewska z niezrozumiałych względów pomija.

Opinia Szuladzińskiego o domniemanych wybuchach niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Eksplozje we wnętrzu samolotu rozsiewają szczątki z jego wnętrza, tymczasem w Smoleńsku takich śladów brak, brak także jakichkolwiek śladów pożaru czy eksplozji w trakcie lotu - zarówno w zapisie rejestratorów (notują setki wzajemnie powiązanych parametrów), jak i w stanie wraku czy w ułożeniu jego szczątków na ziemi.

Po drugie, bomby nie rozrywają konstrukcji skorupowych takich jak samoloty w całości, lecz niszczą je lokalnie, w najbliższym sąsiedztwie centrum wybuchu, tam też zniszczenia są największe i łatwe do rozpoznania, tymczasem zderzenie samolotu z ziemią wywołuje skutki totalne, tworzy bowiem naprężenia obejmujące całą strukturę płatowca i w konsekwencji prowadzi do lawinowej fragmentacji tej struktury, w tym także do rozrywania nitów.

Po trzecie, wybuch w powietrzu prowadzi do rozsiania szczątków na planie elipsy wzdłuż linii lotu, w Smoleńsku na linii lotu znaleziono jedynie drobne elementy skrzydeł oraz oderwaną końcówkę płata, a tuż przed miejscem uderzenia kadłuba w ziemię - część statecznika. Prawie wszystkie z tych elementów noszą wyraźne ślady kolizji z drzewami, charakterystyczne wgięcia, wbite drzazgi i gałązki.

Po czwarte, gdyby eksplozja zniszczyła kadłub w locie, to elementy wyposażenia i ciała pasażerów znajdowałyby się na ziemi przed miejscem zderzenia. W Smoleńsku wszystkie ciała i szczątki wraku znajdują się na wrakowisku, które co ważne nie leży w linii lotu, ale kilkadziesiąt metrów w lewo od niej, po tym jak samolot stracił stateczność i w niekontrolowany sposób odchylił swój lot w lewo.

Symulacja Biniendy niewiele ma wspólnego z wypadkiem smoleńskim, gdyż ignoruje realne parametry lotu i dane konstrukcyjne. Blacha duraluminiowa, z której zrobiony jest samolot, w symulacji Biniendy trzy razy grubsza niż w rzeczywistości, a brzoza dla odmiany o 10 cm cieńsza. Eksperymentalna kolizja amerykańskiego samolotu B-727 nie jest analogiczna z wypadkiem smoleńskim, bo tam samolot zderzył się z pustynią, nie z lasem, i aż do chwili zderzenia zachował stateczność. Po drugie, B-727 leci po postej, tymczasem Tu-154 w chwili kolizji z drzewami leciał już po łuku odchylonym w górę, bo piloci rozpaczliwie starali się samolot poderwać, a to oznacza, że na samolot działało wtedy przyspieszenie pionowe ok. 1,3 g, co oznacza, że skrzydła wytwarzały wtedy nie 80 ton, ale ok. 110 ton siły nośnej, dlatego nagła utrata końcówki skrzydła tym szybciej naruszyła stateczność lotu.

Wbrew temu co twierdzi Szuladziński najbardziej charakterystyczne dla wybuchów obrażenia ciał dotyczą zmian wewnętrznych (np. w jamie brzusznej, w uchu środkowym, itp.) i wynikają z gwałtownej zmiany ciśnień, łatwo je rozpoznać w obdukcji, ale takich zmian nie stwierdzono ani w Smoleńsku, ani później w Moskwie, ani w takcie kilku ekshumacji wykonywanych w Polsce. Obrażenia ciał mówiły jednak bardzo dużo o przebiegu wypadku już od pierwszych minut po katastrofie, aczkolwiek mówiły coś dokłanie przeciwnego niż sugeruje Szuladziński. Zespoły badające wypadek, w tym polscy prokuratorzy, łatwo dostrzegli, że wiele ciał pasażerów było jakby wprasowanych w ziemie przez fotele, podłogę kabiny i ciężkie elementy kadłuba, które w trakcie kolizji przesuwały się po nich, a jednocześnie ciała były ułożone twarzą do ziemi z nogami w kierunku lotu, bo samolot uderzył w ziemię w pozycji odwróconej. 

Wykop Skomentuj327
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale