To zjawisko ma ogromną skalę.
Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że każdego roku w Polsce dochodzi do setek tysięcy migracji wewnętrznych. Największymi beneficjentami pozostają województwa mazowieckie, małopolskie, pomorskie, wielkopolskie i dolnośląskie, a Warszawa, Kraków, Trójmiasto, Poznań czy Wrocław od lat przyciągają młodych ludzi rozpoczynających studia lub pierwszą pracę. Dla wielu mniejszych miejscowości oznacza to coroczny wyjazd kolejnych roczników absolwentów.
To chwila pełna emocji.
Z jednej strony pojawia się ekscytacja, nowe możliwości i marzenia o samodzielności. Z drugiej - pierwsze poważne decyzje. Trzeba znaleźć mieszkanie, pracę, nauczyć się gospodarować pieniędzmi, odnaleźć się w nieznanym otoczeniu i zorganizować codzienne życie bez pomocy rodziny.
To także wyjątkowy moment dla rodziców.
Jeszcze niedawno dziecko mieszkało pod tym samym dachem. Teraz zostaje telefon, wiadomości i nadzieja, że w nowym miejscu wszystko się ułoży. Pytania są podobne w niemal każdym domu. Czy znajdzie uczciwą pracę? Czy trafi na dobrych ludzi? Czy mieszkanie będzie bezpieczne? Czy poradzi sobie z codziennością? Choć podobne wyzwania dotyczą zarówno kobiet, jak i mężczyzn, młode kobiety często zwracają większą uwagę na bezpieczeństwo miejsca, w którym będą mieszkały. Liczy się nie tylko cena pokoju czy odległość od pracy, ale również otoczenie, zaufani ludzie i poczucie, że w razie problemów nie zostaną same.
Możliwości rozpoczęcia samodzielnego życia jest dziś wiele.
Studentki mogą ubiegać się o miejsce w akademikach lub prywatnych domach studenckich. Osoby podejmujące pracę najczęściej wynajmują pokój albo mieszkanie, coraz większą popularność zdobywają także colivingi, które łączą prywatną przestrzeń z częścią wspólną dla mieszkańców. Są również miejsca stworzone specjalnie dla młodych kobiet rozpoczynających dorosłe życie.
Od ponad dwudziestu lat działa Stowarzyszenie Pomocy Dziewczętom im. Eleonory Motylowskiej, prowadzące Domy Eleonory w Warszawie, Krakowie i Lublinie. Historia tej inicjatywy sięga końca XIX wieku. Eleonora Motylowska dostrzegła, że młode kobiety przyjeżdżające do Warszawy w poszukiwaniu pracy potrzebują czegoś więcej niż doraźnej pomocy. Organizowała dla nich bezpieczne miejsca zamieszkania, pomagała zdobywać kwalifikacje i znaleźć zatrudnienie. Jej przekonanie było proste – człowiekowi łatwiej budować przyszłość, gdy ma obok ludzi, którym może zaufać.
Ta idea pozostaje aktualna również dzisiaj.
Domy Eleonory nie są zwykłymi hostelami. To miejsca przeznaczone dla młodych kobiet, które rozpoczynają samodzielne życie zawodowe lub edukacyjne. Oprócz zakwaterowania oferują pomoc w przygotowaniu CV, poszukiwaniu pracy, zdobywaniu nowych kwalifikacji oraz udział w kursach i warsztatach rozwijających umiejętności potrzebne na rynku pracy. Mieszkanki mogą liczyć również na wsparcie opiekunów i wspólnotę kobiet znajdujących się na podobnym etapie życia.
Przez ponad 23 lata działalności Stowarzyszenie pomogło blisko 900 młodym kobietom rozpocząć nowy etap. Dla jednych był to pierwszy krok do zdobycia zawodu, dla innych szansa na znalezienie stabilnej pracy i spokojne wejście w dorosłość. Domy Eleonory działają w Warszawie przy ul. Teresińskiej 9, w Krakowie przy ul. Siemiradzkiego 31 oraz w Lublinie przy ul. Dolnej 3 Maja 2. Informacje o zasadach przyjęcia można uzyskać bezpośrednio w placówkach lub na stronie internetowej Stowarzyszenia Pomocy Dziewczętom.
Za kilka tygodni kolejny rocznik absolwentów rozpocznie nowy rozdział życia. Większość z nich poradzi sobie samodzielnie. Każdy jednak potrzebuje dobrego startu. Rodzice nie są w stanie wybrać za swoje dzieci drogi zawodowej ani uchronić ich przed wszystkimi życiowymi wyzwaniami. Mogą jednak pomóc im rozpocząć dorosłość w miejscu, które daje nie tylko dach nad głową, ale także poczucie bezpieczeństwa, wsparcie i szansę na spokojne budowanie przyszłości.
Czasem właśnie od tego zaczyna się udane dorosłe życie.


Komentarze
Pokaż komentarze