5 obserwujących
41 notek
37k odsłon
  96   0

kompleks polski

 

Niedawno przykuł moją uwagę tekst Krzysztofa Kłopotowskiego dotyczący pożytku z występku: http://klopotowski.salon24.pl/147320,o-pozytku-z-wystepku Tekst ten wzruszył mnie z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że archaiczna wizja sztuki i brak teoretycznego wyjrzenia w przyszłość jest zmorą krytyki sztuki, która prześladowała mnie przez lata studiów, a tekst ten efektownie mi o niej przypomniał. Po drugie dlatego, że od dłuższego czasu zajmuje mnie problem snobizmu jako zjawiska wiążącego wybory kulturowe z problemem samooceny i cytowany tekst uznałabym za klasyczny. Pan Kłopotowski posługuje się w nim szeroko stosowaną w codziennej komunikacji kategorią Wielki Świat i Ameryka/Europa kontra Polska czyli zaścianek. Jest on dodatkowo o tyle karykaturalny, że jako ideał wskazuje burdel.

Nie potrafię zgodzić się na takie mówienie o Polsce z dwóch powodów. Po pierwsze z subiektywnego: jestem Polką, czuję się dobrze w swojej skórze i nie zgodzę się na mówienie o mojej Ojczyźnie źle. Po drugie z obiektywnego: Polska na takie oceny nie zasługuje.

Mówienie o Polsce w kategoriach kompleksu zacofania ma u podłoża myślenie kolonialne, w którym dominujący podmiot polityczny zniewala podmiot podległy kategorią postępu. Z argumentu tego ciągle korzystają Chiny w dyskusjach o Tybecie. Chiny przyniosły Tybetowi cywilizację. Tybet bez Chin to zaścianek. W Polsce zaś można zaobserwować ogromne poparcie dla dążeń niepodległościowych typu Tybet czy Gruzja i jednocześnie pogardę dla podmiotu skolonizowanego, który nie osiągnie tyle, co podmiot kolonizujący, i to bez określenia na jakiej płaszczyźnie dokonuje się ich porównań i ocen. Rzecz w tym, że w tych ośrodkach, które Pan Kłopotowski uznałby za Wielki Kosmo Świat, takie myślenie jest uważane za nie do przyjęcia.

Nie potrafię oszacować, ile razy słyszałam, że jesteśmy względem Zachodu zacofani, że Polska to zaścianek, ale chciałabym w końcu zapytać: co stoi za takim stwierdzeniem? Nie jesteśmy państwem najbogatszym, ale nie jesteśmy też bardzo biedni. Nasz wskaźnik HDI aktualnie plasuje się powyżej 0,8, z lokatą 37 na 177 krajów, a więc zaliczamy się do krajów wysoko rozwiniętych. Mogłabym zająć się teraz wyliczaniem naszych osiągnięć w nauce, filozofii, sztukach plastycznych, filmie, literaturze, teatrze, muzyce, ale zajęłoby to za dużo miejsca. Dlaczego więc pisać tak niesmacznie o Polsce? Bo mamy za mało prostytutek? Nie wiem, jak to wyrazić, by nie zabrzmiało zbyt drastycznie, ale... to dla mnie nie jest problem. Problemem jest raczej, że starszyzna zamiast stanowić autorytet coraz bardziej się błaźni, że żyjemy w czasach dotkliwego kryzysu wartości, że żyjemy w regionie, w którym szerzy się plaga depresji. Problemem jest, że doczekaliśmy czasu, w którym sztuka ma coraz mniejsze znaczenie, bo znaczenie mają tylko słupy, na których można powiesić reklamę. Sztuka powinna właśnie szukać odpowiedzi, stawiać pytania i tak w kółko. Sztuka zaś jest tym, co powinno wychodzić w pierwszym szeregu na przeciw dynamicznym zmianom rzeczywistości, a nie karmić się rojeniami z początku ubiegłego wieku.

To tyle. Idę sobie posłuchać Lutosławskiego.

Pozdrawiam zaściankowo.

Perwersyjnie pruderyjna Magda Zena

 

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale