Zajrzałam do wodomierza w piwnicy, ponieważ pan inkasent mnie telefonicznie poprosił o jego stan, a tam kiszka. Nic nie można było odczytać.
Wezwałam pogotowie wod.kan. i czekałam.
Po dłuższym czasie przyjechali dwaj panowie. Mój pies oszalał i przywitał ich, jak najlepszych kumpli.
Natomiast mój licznik wprawił ich w zdumienie, czemu dali wyraz mówiąc: mieliśmy wiele zgłoszeń do liczników. Wszystkie byly pozamarzane, a pani jest stopiony w środku.
No i ja i oni nie mogliśmy wyjść z podziwu. Ich to nawet dosyć rozśmieszyło,. a mnie nie było do śmiechu, gdy mi powiedzieli, że będę musiała zapłacić 170 zł za wymianę wodomierza. Dotąd wydawało mi się, że za awarie i wymiany liczników się nie płaci.
Nic to, poprosiłam, aby mój stary licznik oddano do ekspertyzy i dopiero wtedy, ewentualnie będę płacić. Zgodzili się.
A teraz zastanawiam się, jaka to jest we mnie moc, że topię wodomierze.
No ludzie, człowiek co chwilę się czegoś nowego o sobie dowiaduje.
Na kłopocik wklejam Marka Knopflera, on zawsze poprawia mi humor.
Inne tematy w dziale Rozmaitości